GUS nas okłamuje? Ceny rosną znacznie szybciej, niż pokazują oficjalne dane. Zakupy coraz droższe, ale nie powinniśmy narzekać?
Z oficjalnych danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w styczniu 2026 roku inflacja rok do roku wyniosła 2,2%. Tymczasem badanie UCE Research oraz Uniwersytetów WSB Merito ujawniły, że wzrost cen w lutym był znacznie szybszy, niż sugeruje oficjalny wskaźnik GUS. To powoduje, że konsumenci realnie odczuwają wzrost cen znacznie bardziej, niż pokazują dane urzędu. Zakupy są coraz droższe, ale wygląda na to, że ceny w naszych sklepach wciąż nie są aż tak wygórowane — przynajmniej dla naszych sąsiadów.
Zakupy coraz droższe. Ceny rosną szybciej niż podaje GUS
Z ostatnich danych GUS wynika, że w styczniu 2026 roku inflacja konsumencka (CPI) wyniosła 2,2%. To wzrost o 0,6% w porównaniu do poprzedniego. Jednak widać poprawę w porównaniu do analogicznego okres z 2025 roku, kiedy inflacja była na poziomie 5,3%. Jednak oficjalne dane GUS znacznie różnią się od wyników analizy UCE Research i Uniwersytetów WSB Merito.
Najnowszy raport „Indeks cen w sklepach detalicznych” ujawnił, że ceny podstawowych produktów w sklepach detalicznych zdrożały rok do roku średnio o 3,8%. To wynik blisko dwukrotnie wyższy, niż podaje GUS. Raport powstał na podstawie analizy cen 17 różnych kategorii produktów w sklepach detalicznych, dyskontach oraz sklepach typu cash&carry. Podwyżki dotyczą przede wszystkim żywności, napojów bezalkoholowych i alkoholowych, chemii gospodarczej oraz artykułów dla dzieci. Ceny samej żywności wzrosły rok do roku o 3,4%.
GUS nas okłamuje?
Tak znaczące różnice w wynikach raportów Głównego Urzędu Statystycznego i UCE Research skłaniają do refleksji, co jest tego przyczyną. Jak wyjaśnia dr Robert Orpych z Uniwersytetu WSB Merito, różnica wynika z kategorii ujętych w badaniach. Ekspert tłumaczy, że: „Nasz raport koncentruje się na wybranej, ale bardzo ważnej z perspektywy konsumenta grupie produktów codziennej potrzeby. Wskaźnik CPI obejmuje znacznie szerszy, ważony koszyk towarów i usług, w tym paliwa, usługi czy elektronikę, a te kategorie potrafią istotnie obniżać ogólny wynik”.
Przeciętny konsument odczuwa, że ceny w sklepach rosną znacznie bardziej, niż podaje GUS. Raport UCE Research i Uniwersytetów WSB Merito uwzględnia przede wszystkim produkty, które kupujemy na co dzień. Dlatego dla przeciętnego konsumenta wynik tego raportu wydaje się bliższy rzeczywistości.
Płacimy tyle samo albo więcej, a dostajemy coraz mniej
Rport UCE Reserach i uniwersytetów WSB Merito zawiera kilka interesujących wniosków. Okazuje się, że na nasz odbiór cen i aktualnej siły nabywczej naszych portfeli wpływają również strategię sklepów i producentów żywności. Często za płacimy tyle samo albo więcej za produkty, które gramatura spadła.
Jak wskazuje Robert Orpych: „W przypadku żywności podstawowej konkurencja między sieciami jest bezwzględna i hamuje marże. Warto też pamiętać o tym, że sklepy często, zamiast podnosić ceny, zmniejszają gramaturę produktu. Konsument płaci tyle samo, ale dostaje mniej. I to jest wzrost cen, którego statystyki nie wychwytują„.
Ceny w polskich sklepach nie są aż tak wysokie?
Chociaż ceny w polskich sklepach stale rosną, to okazuje się, że dla naszych zachodnich sąsiadów wciąż są atrakcyjne. Wygląda na to, że sytuacja ekonomiczna Niemców jest jeszcze gorsza, ponieważ coraz częściej decydują się na zakupy właśnie w Polsce. Osoby mieszkające blisko granicy z Polską wybierają zakupy w polskich sklepach, gdzie ceny potrafią być nawet dwa razy niższe. Tak wynika z analiz niemieckiego dziennika „Nordkurier”.
Dziennik wskazuje na spore różnice w podstawowych kategoriach. Przykładowo kilogram jabłek w Polsce kosztuje średnio 1,44 euro, a w Niemczech nawet 3 euro. Za litr mleka w polskim sklepie zapłacimy średnio 65-75 eurocentów, w za Odrą 1,30 euro. Produkty takie jak ser, chleb czy wędliny w Polsce są tańsze średnio o 1 euro.
