Rozważania o pieniądzu | Pieniądz dłużny cz. 2

2 835

W kolejnej części rozważań o pieniądzu i jego naturze nie powinno zabraknąć elementu stanowiącego jeszcze przez chwilę bazy naszego systemu finansowego, czyli pieniądza dłużnego. Fiat money, oparty o przyrzeczenie uznania go przez emitenta, przez ostatnie kilka dekad stanowił bazę systemu finansowego w świecie.

Od rezerwy cząstkowej do systemu pieniądza dłużnego

W wyniku zawartego w 1944 r. układu Bretton Woods stworzono natomiast peg złota i amerykańskiego dolara w stosunku 1:35. Ustawiało to dolara na pozycji waluty rezerwowej świata, bowiem tylko poprzez posiadanie USD banki centralne mogły dokonywać ewentualnej wymienialności na złoto. W 1947 r. prezydent Truman umożliwił „wymianę na życzenie” co zapoczątkowało 'wykrwawianie się USD”. Dopóki bowiem panował głód dolarowy w świecie, pożądano USD. Gdy natomiast zakończono odbudowę powojenną Europy a USD na rynkach okazało się być zbyt wiele, stolice europejskie rozpoczęły wymianę na kruszec.

Ostatecznie widząc niemożność utrzymania zawartego układu oraz znaczny odpływ złota, USA zdecydowały się w 1971 r. na zawieszenie wymienialności.

Po zerwaniu porozumienia z Bretton Woods i nieudanym stworzeniu następcy w postaci Smithsonian Agreement, aktywem na którym oparto pieniądz stał się dług. Umożliwiło to teoretycznie nieograniczone możliwości, ponieważ pieniądz emitowany oparty był o obietnicę spłaty zobowiązania w określonym obszarze czasu, wraz z odsetkami. Spłata zobowiązań gwarantowana była poprzez aparaty państwowy, czyli de nomine najważniejsze podmioty prawne w ujęciu międzynarodowym.

Była to znacząca różnica, bowiem do II Wojny Światowej pieniądz posiadał pokrycie pośrednie lub bezpośrednie w złocie a okresowo również w srebrze. W nowo stworzonym systemie żadna waluta nie posiadała oparcia o dobro fizyczne. Poza amerykańskim dolarem, który powiązano niebezpośrednio z ropą naftową. W ten sposób, jednooki utrzymał tytuł króla pośród ślepców.

Skąd natomiast podział na pokrycie pośrednie i bezpośrednie?

  • Bezpośrednie ponieważ złoto należało wydobyć i przetworzyć do formy monety lub sztabki. W ten sposób przetworzony kruszec zdeponowany był w banku centralnym i stanowił podstawę systemu rezerwy cząstkowej. Oznaczało to, że jakiś procent emitowanej waluty był kruszcem zabezpieczony.
  • Pośrednie, ponieważ bank centralny mógł zakupić np. obligacje zabezpieczone kruszcem z innej jurysdykcji, przez co de iure i de nomine zwiększał ilość złota w swoich skarbcach. Innymi słowy w rezerwie cząstkowej wynoszącej 40%, mogło zawierać się 20% zabezpieczenia fizycznym kruszcem i następne 20% w obligacjach obiecujących spłatę w złocie.

Pieniądz dłużny jako podstawa systemu

System pieniądza dłużnego oparty jest przede wszystkim o dług rządowy, gdzie zarząd jurysdykcji dokonuje emisji papierów dłużnych, czyli obligacji. Te wyemitowane są na określony procent i okres zapadalności. Tak emitowany i sprzedawany dług staje się w ten sposób głównym aktywem na bilansach banków centralnych.

Tak emitowane obligacje są ważnym wskaźnikiem dla globalnej finansjery. Wskaźniki dotyczące zapadalności, aukcje obligacji, udziału długu kraju X w rezerwach kraju Y, rentowność i cena papieru dłużnego, podział procentowy krótkoterminowych, 10 letnich i dłuższych obligacji w całościowo wyemitowanym długu – to jedne z najważniejszych globalnych wskaźników.

Jednak nie tylko bank centralny tworzy pieniądze. Po zerwaniu restrykcji dotyczących kreacji pieniądza, również banki komercyjne rozpoczęły nieskrępowaną kreację kredytu, czyli pieniądza dłużnego. Rezultatem jest jego emisja przez system bankowy. Tak więc nowy “pieniądz” powstaje przez emisję rządowych papierów dłużnych, poprzez nowy kredyt bankowy, poprzez monetaryzację krajowego długu, oraz przez zagraniczne banki centralne.

Amerykański FED i kilka nielicznych kluczowych banków centralnych mogą bezpośrednio emitować swoją walutę i skupować bezpośrednio od rządu nowe papiery dłużne. Wszystkim innym zabraniają tego ustalenia międzynarodowe znajdująca odzwierciedlenie w lokalnej legislacji – np. w konstytucji. Muszą one zatem sprzedawać zatem swój dług na wolnym rynku, a kreować walutę tylko poprzez fizyczny dodruk i bicie bilonu. W ten sposób, banki komercyjne, utrzymujące elektroniczną walutę na rachunkach w lokalnym banku centralnym mają prawo pobierania jej na żądanie. W ten sposób banki centralne służą jako swoisty dobrze zaopatrzony bankomat dla banków komercyjnych.

Poprzez monetaryzację banków centralnych powstaje pieniądz bazowy, służący z założenia dla rozrachunków bankowych. Mierzony jest on za pomocą agregatu M0. Jest to niewielki procent całkowitej emisji waluty. Reszta to waluta wytworzona kredytem, czyli długiem komercyjnym, poprzez prywatne jednostki. Banki komercyjne mogą być zatem odpowiedzialne za około 95% całości kreacji nowego pieniądza. Co liczone jest to w przyroście agregatów M1-M3.

Chociaż z ich mierzalnością istnienie pewien problem. W USA nie mierzy się już M3 od kilku lat uznając go za niemierzalny. Innymi słowy nie wiadomo dokładnie ile waluty w USA wygenerowała bankowość komercyjna. Opierać można się jedynie na szacunkach niezależnych.

Barzo podstawe ukazanie różnic agregatów finansowych. Źródło: https://snbchf.com/monetary-fiscal-policy/snb-definitions-of-money-supply/?follow_tw=no

Po 1971 r. rozpoczęła się era zwana kredytyzmem. Banki centralne nie mają teoretycznie fizycznych zahamowań w zwiększaniu bazy monetarnej pod kreację waluty w systemie rezerwy cząstkowej, dokonywanej poprzez banki komercyjne i inne instytucje finansowe. W konsekwencji, faktyczną kreacją waluty zajmują się prywatne instytucje finansowe.

I tak oto pieniądz stał się zatem długiem podniesionym do rangi środka płatniczego.

Ciągły przyrost bazy gwarantem istnienia

W tak stworzonym systemie istnieje podstawowe zagrożenie wynikające z fundamentalnego założenia, że ilość pieniądza dłużnego musi rosnąć. A sytuacja w której dłużnik spłaca swój kredyt, albo nie zaciąga długu generuje deflację, czyli kurczenie się ilości waluty na rynku.

Obecny system monetarnym oparty jest o pieniądz dłużny, czyli taki który trafia do obiegu jako dług, będący jednocześnie czyimś majątkiem. Mechanizm ten działa w oparciu o wzrost długu, co równa się wzrostowi nadwyżek kapitałowych. Nowo wytworzony pieniądz podlega oprocentowaniu, powiększającemu sumę do oddania, a każda nowa emisja powoduje że długu jest jeszcze więcej.

Taki system prędzej czy później dochodzi do momentu kiedy możliwości spłaty odsetek zostają wyczerpane, a to przenosi się o na brak ekspansji kredytu. Przykładem jest sytuacja w której nie są się spłacić zobowiązania bez nowo zaciągniętego kredytu. W rezultacie w gospodarce zaczyna cyrkulować mniej waluty. Powoduje to kurczenie się bazy monetarnej, a to przenosi się na cięcia inwestycyjne, socjalne i płacowe. Prowadzi do dalszej deflacji i recesji, a ta przekłada się na coraz to większe bezrobocie. Uruchomiany jest samonapędzający się mechanizm pogłębiający recesję, serię bankructw, przejęć i akwizycji i dalszego rozwarstwienia społecznego. Wysokość długów przekracza możliwości ich obsługi i następuje załamania się systemu finansowego.

Oczywiście istnieje przy tym zjawisko NIRP i ZIRP czyli negatywnych i zerowych stopach procentowych. Innymi słowy zaciągając 1000 zł długu, oddamy np. 990 zł. Nasz kredyt umożliwi natomiast generację o wiele większej ilości pieniądza przez bankowość komercyjną.

Jednak są to zjawiska które nie mają precedensu w historii. Potwierdzają one, że jesteśmy na końcowym etapie aktualnego systemu monetarnego.

Pieniądz dłużny w zapisie cyfrowym

Wraz rozwojem technologi i telekomunikacji, od kilku dekad rozwinął się system pieniądza bezgotówkowego. Należy przy tym pamiętać iż jest on wciąż elementem systemu pieniądza dłużnego. Swoją przystępnością przyspieszył on zdecydowanie obrót pieniądza i jego podaż.

A zatem – w latach 60-tych na rynku pojawiły się pierwsze terminale połączone z liniami telefonicznymi, za pomocą można było dokonywać rezerwacji, a także płacić za bilety w systemie kredytów elektronicznych.

Następne dziesięciolecie zaowocowało pojawieniem się kart płatniczych, posiadających pasek magnetyczny, pomagający w weryfikacji transakcji i będący podstawą elektronicznego transferu środków. W tej samej dekadzie powstały technologie elektronicznej wymiany danych, wykorzystywane jako podstawa płatności elektronicznej.

W latach 90-tych na rynku pojawiły się karty debetowe, zaopatrzone w chip. Wraz z nimi upowszechniły się bankomaty. Karty debetowe przeszły ewolucję z płaskich, umożliwiających tylko płatności w terminalach i w bankomatach, do wypukłych, które umożliwiają zakupy via internet. Zaczynają powstawać przy tym rozwiązania umożliwiające płatności w sieci. Pod koniec dekady pojawiły się banki, umożliwiające klientom korzystanie z usług bankowych poprzez internet.

Pod koniec XX wieku powstała płatność mobilna, czyli forma zapłaty elektronicznej za pośrednictwem przenośnego urządzenia elektronicznego, takiego jak np. smartphone. W 2010 pojawiły się pierwsze płatności bez-dotykowe. 

Dzisiaj większość transakcji dokonywanych jest elektronicznie, czyli za pomocą karty płatniczej, polecenia zapłaty złożonego online, płatności mobilnej czy przelewu. Ostatnimi laty zauważalny jest przy tym wysyp fintechów oferujących zintegrowane systemy finansowo-rozliczeniowe.

Wszystko to jest elementem trwającego kilka dekad nurtu digitalizacji pieniądza. A ten znika z obiegu fizycznego, będąc zastąpiony zapisem księgowym na rachunku bankowym. Jednak ów jest jedynie zobowiązaniem banku do wypłaty określonej ilości funduszy. Innymi słowy, prawnie, zdeponowane przez autora środki na rachunku bankowym są formą udzielenia tej instytucji pożyczki. Środki te mogą zatem zostać zablokowane, jako że do klienta nie należące. Test takiego rozwiązania przeprowadzony został kilka lat wstecz na Cyprze.

A z punktu widzenia zwyczajnego człowieka pojawia się wtedy dylemat niczym z „Misia”. Tylko zupełnie pozbawiony nuty żartobliwej.

Czy waluta jest zatem prawdziwym pieniądzem

Ludzkość w oparciu o stulecia doświadczeń zdefiniowała czym jest prawdziwy pieniądz. Charakteryzuje się on zatem następującymi cechami:

  • Generalną akceptowalnością zarówno odgórną jak i oddolną;
  • Rozpoznawalnością i zbywalnością;
  • Relatywną rzadkością, która generuje jego Wartościowość, co z kolei generuje Przenośność, czyli łatwość transportu dużej wartości;
  • Podzielność, czyli wielo – nominalność. Złotówka dzieli się na grosze. Dolar na centy a Funt na pensy
  • Trwałość, niezmienność w czasie. I ten element w czasach podaży waluty fiat, czy wydobywania kruszcu jest aspektem dość teoretycznym;
  • Przechowalność wartości, czyli zdolność do zachowania swoją wartość w czasie.

Czy waluty papierowe oparte o system długu i gwarantowane majestatem i powagą państwową spełniają takie klasyczne wymagania?

Generalna akceptowalność istnieje częściowo. Istnieją bowiem ograniczenia księgowe uniemożliwiające większy zakup za żywą gotówkę. Nazywa się to lokalnie Ustawą o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu i nakłada obowiązek udowodnienia że posiadane przez nas środki są legalne. Innymi słowy za pieniądz fiat zakupimy pomidora, ale nieruchomość będzie wymagała dokładnego nas sprawdzenia. Dodatkowo w obecnych czasach w wielu miejscach odmawia się przyjęcia pieniądza papierowego jako przenoszącego wirusy i bakterie.

Czyli podmiot odmawia wykonania zasad litery prawa nakazującej mu przyjęcie legalnego środka prawniczego.

Rozpoznawalność i zbywalność dla pieniądza fiat istnieje, autor uważa że nie trzeba tu dalej nic dodawać.

Relatywna rzadkość, która generuje jego Wartościowość, co z kolei generuje Przenośność, czyli łatwość transportu dużej wartości. Pieniądz fiat spełnia tę funkcję, a przynajmniej ją spełniał, do momentu aż banki centralne nie zaczęły zadrukowywać pieniądzem świata. Dodatkowo, digitalizacja umożliwiała przesyłanie pieniądza w dużych ilościach, zamiast manipulowania walizkami wypełnionymi banknotami.

Podzielność, czyli wielo – nominalność. Ponownie nie ulega wątpliwości, ze pieniądz fiat spełnia tę rolę. Zasługa leży tu w bilonie. I pomimo iż sytuacje typu „będę winna grosika” mogą wydawać się irytujące i dość częste, to generalnie problem nie istnieje. Co ciekawe, pojawia się przy tym na najniższym poziomie nadwartościowość intrystyczna. Ilość metalu użyta do stworzenia monety 1 gr przekracza bowiem jej wartość nominalną.

Trwałość, niezmienność w czasie. Pieniądz dłużny, który zwiększa swoją podaż na rynku ciągle pomimo rosnącego również popytu, nie daje możliwości utrzymana swojej trwałości w dłuższym odcinku czasu. A ów dodatkowo ulega ostatnimi czasy skróceniu.

Przechowalność wartości, czyli zdolność do zachowania swoją wartości w czasie. Niestety ale w przedziale kilku lat ciężko tu mówić o zjawisku przechowania wartości. Pierwszym powodem jest ciągły przyrost bazy monetarnej, a kolejnym ewentualne denominacje. Złotówka z 1980 r. jest przecież bezwartościowym bilonem. Straciła ona moc nabywczą, została zdenominowana i stanowi relikt przeszłości. Słoik z dolarami schowany przez dziadka w latach 60-tych teoretycznie nadal posiada wartość. Jednak ze względu na inflację cen towarowych i przez to spadek wartości, siła nabywcza dawnych 10 USD będzie dziś znacznie niższa niż dawniej.

Dlatego też pieniądze ulokowane na lokacie, po roku dadzą aktualnie nieznaczny zysk, który zostanie i tak zniwelowany przez inflację towarową. Czyli nominalnie z 1000 zł oszczędzonych może po roku być 1001 zł, ale siłą nabywczą będzie to zaledwie 990 zł.

Podsumowanie

Pieniądz dłużny jest zatem podstawą systemową, która dochodzi do kresu wytrzymałości. Jeszcze przed erą pandemii, wiele z czołowych jurysdykcji doszło do poziomu wygenerowania takiego długu, jakiego nikt i nigdy w historii spłacić w uczciwy sposób nie zdołał. Chyba że poprzez zbankrutowanie i masowy reset systemu.

Procesy te przyspieszone zostały dodatkowo poprzez programy luzowania ilościowego z przed kilku lat, oraz skokowy program skupu aktyw wszelkiej maści związany z Covid 19. I tak oto na naszych oczach rodzi się zmiana systemowa. Ostatni raz widziana we wczesnych latach 70-tych.

Komentarze