Jak High Frequency Trading wpłynie na rynek kryptowalut? Część II.

649

Wraz z prężnym rozwojem branży IT, coraz częściej w tradingu maszyny i komputery zastępują ludzi. W ostatnich latach mieliśmy do czynienia z bardzo mocnym rozwojem High Frequency Tradingu (HFT), który można opisać jako niezwykle szybki trading aktywów, który dzieje się w przeciągu milisekund i jest wrażliwy na każdą informacje. HFT wykorzystuje także opóźnienia w reagowaniu mniejszych giełd na wydarzenia na najważniejszych parkietach świata. Od kilku lat na regulowanych rynkach toczy się zacięta dyskusja na temat mocniejszych regulacji i kontroli HFT. Jak on jednak wpłynie na nie uregulowany i dziki rynek kryptowalut?

Duzi mają lepiej

Z rynków konwencjonalnych dowiadujemy się, że na płynność pozytywnie wpływają różni animatorzy rynku o różnej zdolności absorpcji ryzyka. Niektórzy twierdzą, że pomniejszenie spreadów (a co za tym idzie wzrost płynności) obserwowane na rynku Bitcoina od 2017 r. jest spowodowane elektronizacją i automatyzacją. Inni wygłaszają opinie, że to większa zdolność do absorbowania ryzyka i alokacja kapitału poprawiły płynność rynku Bitcoina. Bez dwóch zdań użytkownicy kryptowalut preferują proste w obsłudze a zarazem jak najszybsze w działaniu platformy. Giełdy, które inwestują w skalowalność i wygodę użytkownika, będą się dobrze rozwijać. Platforma do wymiany kryptowalut, która faworyzuje najszybszych traderów (poprzez redukcję fluktuacji itp.), przekona się, że strategie inwestycyjne, w których zwycięzca bierze wszystko nie poprawiają płynności. Ponadto ryzykują one antagonizowaniem większości swoich użytkowników, którzy są naturalnie podejrzliwi wobec platform oferujących preferencyjne traktowanie dla wybranych traderów.

CoindDesk niedawno donosił, że szef rosyjskiej fili Huobi chwalił się że:

Huobi pozwala wybranym klientom na dokonywanie transakcji od 70 do 100 razy szybciej niż innym użytkownikom. Jest to oferta dla wyłącznie najlepszych z naszych użytkowników.

Z drugiej strony mamy najprężniej rozwijającą się giełdę Binance, która aktywnie zniechęca użytkowników do niektórych strategii HFT, śledząc takie wskaźniki, jak stosunek zamówień do transakcji i czasowo blokując użytkowników, którzy przekraczają określone limity. Eksperci rynkowi wiedzą, że Binance pozostaje niezwykle istotne w ustalaniu cen, niezależnie od tego, czy koncentruje się na mniej profesjonalnej bazie użytkowników.

Coinbase zamknął całe biuro w Chicago, w którym 30 inżynierów pracowało nad szybszym silnikiem dopasowującym oferty giełdowe, co podobno kosztowało 50 mln USD. Po wielu wewnętrznych debatach, firma w końcu zdała sobie sprawę, że nie zwróci swojej inwestycji i że jej wartość wynika z zaangażowania 20 milionów użytkowników, a nie z aktualizacji systemów, które są już szybkie i niezawodne zgodnie ze standardami panującymi na rynku kryptografii.

Niektórzy obserwatorzy rynku wskazują na niższą niezawodność usług w chmurze w porównaniu do dedykowanych, zlokalizowanych w centralnym miejscu i połączonych ze sobą systemów. To prawda. Technologia internetowa kładzie nacisk na jednoczesne obsługiwanie jak największej liczby użytkowników, a nie na deterministyczną obsługę danej grupy użytkowników przy możliwie najniższym opóźnieniu. O to właśnie chodzi. Świat krypto może być jedyną klasą aktywów, która jest dostępna bezpośrednio dla użytkowników końcowych z małą liczbą pośredników, właśnie ze względu na etos kryptograficzny i rozwój branży. Taniej jest kupić 500 BTC niż 500 akcji Microsoft.

Kto pierwszy ten lepszy

W świecie klasycznych finansów najbardziej nie liczy się spryt czy inteligencja, ale szybkość reakcji. Największe sukcesy odnoszą gracze, którzy wyprzedzają ruchy rynku. W przypadku giełd kryptograficznych jest nieco odwrotnie, gdyż szybkość zawieranych transakcji na giełdzie może ironicznie obniżyć prawdopodobieństwo sukcesu. Ryzyko polega na tym, że taka platforma zostanie zdominowana przez garstkę graczy, którzy już posiadają lub płacą za najszybsze kanały komunikacji między głównymi centrami danych finansowych, takimi jak Equinix i CME w Chicago, gdzie handluje się kontraktami futures na Bitcoinie. Może to zmniejszyć płynność na giełdzie, ponieważ znaczna część zdolności absorpcji ryzyka przez rynek kryptograficzny pochodzi z funduszy krypto-centrycznych, które nie mają wystarczającej skali, aby realizować strategie o niskim opóźnieniu, ale mogą stanowić większą część płynności Tacy dostawcy płynności mogą zatem unikać giełdy, która jest priorytetem dla większych graczy.

Roboty lepsze niż ludzie

Automatyzacja na rynku kryptowalut naprawdę ruszyła z kopyta i powoli zbiera laury, łącząc zdolność absorbowania ryzyka dostosowaną do każdego z płynną elektroniczną realizacją. W miarę dojrzewania rynku kryptograficznego model biznesowy dzisiejszych giełd znajdzie się pod presją. W ostatniej dekadzie rynek walutowy pokazał, że inwestorzy detaliczni czerpią korzyści z lepszej płynności, gdy handlują na innych platformach niż spekulanci instytucjonalni. Systematyczni gracze giełdowi wykazują to samo w przypadku rynku akcji. Ten fakt dotyczy także rynku kryptografii. Giełdy muszą wybrać jedną stronę: albo zaspokajać potrzeby sprzedawców detalicznych (lub pośredników prowadzących handel detaliczny), albo instytucji i ich HFT. Teraz, gdy na rynku pojawiły się podmioty przeprowadzające analizę kosztów transakcji dla swoich klientów, stanie się oczywiste dla inwestorów o średnim i długim horyzoncie czasowym (tj. tych, którzy nie patrzą na kolejne 10 sekund na wykresie), że ich wpływ na cenę na giełdzie jest gorszy niż gdyby przeprowadzali transakcje poprzez rynek OTC.

Obecnie struktury opłat za handel są niewygodne, ponieważ obciążają małych użytkowników, aby zrekompensować wyjątkowo wysoką zgodność i koszty wdrożenia kryptowalut na daną platformę. Wdrożenie pojedynczego użytkownika o małej wartości po prostu nie ma sensu, chyba że opłaty są dość wysokie. Giełdy więc muszą zmienić swój model i zacząć obciążać dużych graczy, takich jak klienci B2C2, co stanowi kolejną zachętę do przejścia na egzekucję pozagiełdową czyli OTC.

Warto zadać sobie pytanie, co jeśli giełdy kryptowalut skoncentrują się na HFT? Mogą tę walkę przegrać z takimi platformami jak CME, które jest znacznie lepszym miejscem dla osób podejmujących decyzje instytucjonalne, ponieważ opłaty są znacznie niższe, a konwencjonalne firmy handlowe będą już z nim związane. Większość giełd nie będzie w stanie konkurować z CME o szybkie podmioty handlowe (w końcu sama giełda CBOE zrezygnowała) i zamiast tego musi zaspokoić swoją bazę użytkowników detalicznych.

Część pierwsza jest dostępna tutaj.

Maciej Kmita

Komentarze