Giganci wchodzą w perowskity. „Hanwha odpala linie”. Spóźniona szansa Saule Technologies?
Rynek kapitałowy coraz częściej żyje historiami, w których przełomowa technologia przez lata pozostaje niszowa, by nagle, pod wpływem zewnętrznego impulsu, znaleźć się w centrum globalnej uwagi. Właśnie z takim momentem mamy dziś do czynienia w obszarze perowskitów. Temat w Polsce nabrał rozpędu na fali konfliktu 'właścicielskiego’ między Columbus Energy, a Olgą Malinkiewicz – polską naukowiec i wynalazcą.
Nie mamy dobrych wieści, ponieważ perowskity przeszły z nagłówków światowej prasy na produkcyjne hale. Szkoda, że nie w Polsce. Musimy obejść się smakiem i to pomimo wielkiego potencjału Saule Technologies i przełomowej technologii Malinkiewicz. Dla spółek w branży perpwskitów oznacza to nie tylko potencjalne otwarcie ogromnego rynku, lecz także trudne pytanie. Czy komercjalizacja ich technologii nie nadchodzi zbyt późno? Przenieśmy się na moment do Azji.
Stracone szanse?
Akcje Hanwha Solutions (grupy Hanwha, znanej też z potężnych kontraktów w sektorze zbrojeniowym) w ostatnim czasie mocno wzrosły. Inwestorzy jednocześnie zdyskontowali kilka istotnych informacji, które zmieniły postrzeganie długoterminowego potencjału całego sektora. Kluczowym czynnikiem była decyzja południowokoreańskiego Ministerstwa Nauki i ICT, które poinformowało o sukcesie zespołu badawczego kierowanego przez prof. Lee Tae-woo z Seoul National University.
Naukowcom udało się opracować nową technologię syntezy umożliwiającą masową produkcję nanokryształów perowskitowych przy zachowaniu niemal stuprocentowej wydajności luminescencji. Perowskity od lat są postrzegane jako jeden z najbardziej obiecujących materiałów dla kolejnej generacji ogniw słonecznych. Przede wszystkim ze względu na wyjątkową zdolność absorpcji i emisji światła oraz potencjalnie niższe koszty produkcji w porównaniu z klasycznym krzemem. Całkowita moc wytwórcza energii słonecznej w Korei Południowej w ubiegłym roku wyniosła 158 GW.
Rośnie zainteresowanie firmami rozwijającymi zaawansowane materiały i technologie fotowoltaiczne. Problem w tym, że jak bardzo rewolucyjna nie byłaby technologia Saule Technologies… Do gry wchodzą globalni giganci dysponujący niemal nieograniczonym kapitałem i skalą działania. Wydaje się, że pociąg z 'komercjalizacją technologii Olgii Malinkiewicz’ odjeżdża – niestety być może na dobre.
Saule Technologies na globalnym rynku perowskitów
Saule Technologies to polska spółka deep tech rozwijająca perowskitową fotowoltaikę, znana przede wszystkim z tego, że bardzo wcześnie postawiła na kierunek, który wciąż pozostaje rzadkością w świecie PV. Przemysłowe wytwarzanie perowskitów metodami druku. Firma zbudowała narrację rynkową wokół trzech przewag. Lekkości, elastyczności i możliwości integracji modułu z powierzchniami, które wcześniej fotowoltaiką nie były.
W praktyce oznacza to inny cel niż w klasycznej walce z krzemem w farmach słonecznych. Zamiast rywalizować ceną za wat na rynku utility, Saule celuje w segmenty, w których krzem przegrywa wagą, sztywnością, estetyką lub ograniczeniami montażowymi. Jeśli spojrzeć na globalny pejzaż perowskitów, większość poważnych graczy idzie dziś w tandemy perowskit plus krzem … Oraz w duże moduły zorientowane na energetykę.
Saule odróżnia się tym, że konsekwentnie rozwija produktową ścieżkę modułów cienkowarstwowych, drukowanych, często w formatach i zastosowaniach bliższych elektronice, architekturze i IoT niż wielkoskalowym elektrowniom.
Dlaczego patent i pomysł były głośne?
W Polsce temat firm, które mają szansę zrewolucjonizować daną branżę zawsze nie przechodzą bez echa. Podobnie Olga Malinkiewicz wyróżniała się i wyróżnia jako kobieta-naukowiec, która stworzyła przełomową technologię i chce nią podbić rynek. Rdzeniem przewagi Saule, od strony technologicznej, jest podejście, w którym warstwy aktywne perowskitowego ogniwa można nakładać metodami druku na elastyczne podłoża, w relatywnie niskich temperaturach.
Jest to kuszące, bo sugeruje potencjalnie niższy koszt inwestycyjny linii, możliwość pracy na foliach oraz łatwiejszą produkcję cienkich, lekkich modułów. To także od razu otwiera zastosowania, których krzem nie obsłuży bez kosztownych kompromisów. Powierzchnie o ograniczonej nośności: zakrzywione, integracje z produktami, wnętrza budynków… I tu jest haczyk, który rozumieją tylko ludzie siedzący w temacie.
Druk perowskitów jest świetny na slajdach, ale jego komercyjna wartość zależy od dwóch rzeczy, które w PV są bezlitosne. Powtarzalności jakości na dużej powierzchni oraz stabilności w czasie. Innymi słowy, sama metoda wytwarzania nie wygrywa rynku od razu. Robi to dopiero wtedy, gdy proces drukowania daje stabilny, kontrolowalny finał, a moduł przechodzi drogę od demonstratora do produktu z przewidywalną degradacją, sensowną gwarancją i serwisowalnością…
A do tego przede wszystkim, trzeba zacząć olbrzymią produkcje. Tu jednak z uwagi na potężny konflikt na linii Columbus Energy (oraz znany m.in. z 'występów’ w Kanale Zero Dawid Zieliński) – Olga Malinkiewicz nie wydaje się to możliwe. Można powiedzieć, że rozwój w tą stronę został spowolniony w ostatnich latach. W tym samym czasie rynek globalny rośnie i odpala silniki.
Etap produkcji masowej, czyli co jest realne na luty 2026?
W finansach i na giełdzie słowo masowa produkcja działa jak zapalnik wyceny. W technologii oznacza ono jednak coś bardzo konkretnego. Stały run rate, automatyzację, kontrolę jakości, uzysk produkcyjny, zdolność do powtarzalnej dostawy i skalę, która się broni operacyjne. Zatem wprzypadku perowskitów dochodzi jeszcze czynnik finansowy, czyli czy produkt jest akceptowalny dla ubezpieczycieli i finansujących projekty.
Na luty 2026 obraz Saule, wynikający z publicznie dostępnych danych, jest taki. Spółka ma realne kompetencje, ma fizycznie uruchomioną infrastrukturę i potwierdzone działania produkcyjno wdrożeniowe. Ale to nadal bardziej świat produkcji pilotażowej i małoseryjnej … A nie przemysłowego masowego wolumenu w standardzie rynku PV.
Perowskity są w tej chwili w branży na takim etapie dojrzewania, że nawet globalni liderzy mają problem z przeskokiem. W przypadku Saule publicznie pojawiały się liczby odnoszące się do potencjalnych możliwości linii, ale równolegle dostępne były informacje sugerujące znacznie mniejszy bieżący poziom produkcji dla konkretnych typów produktu.
Co mówi rynek: gdzie jest prawdziwy próg masowości?
Z perspektywy inwestora warto przyjąć proste kryteria. Produkcja masowa w perowskitach nie zaczyna się wtedy, gdy działa linia, tylko gdy spełnione są jednocześnie następujące warunki:
- Spółka ma stabilny produkt, który przechodzi odpowiednie testy środowiskowe i starzeniowe dla planowanego zastosowania.
- Uzysk produkcyjny jest na tyle wysoki, że koszt jednostkowy przestaje być eksperymentem, a staje się przewidywalny.
- Dostawy są powtarzalne, a reklamacje i zmienność parametrów nie rozsadzają marży.
- Jest kanał sprzedaży i powtarzalny popyt, a nie tylko pojedyncze wdrożenia pokazowe.
- W przypadku zastosowań zewnętrznych dochodzi bankowalność: gwarancje, ubezpieczalność, finansowanie projektów.
Na luty 2026 nie widać w przestrzeni publicznej twardych, jednoznacznych dowodów, że Saule spełnia komplet tych kryteriów dla dużych modułów outdoor na rynek energetyczny. Prawdopodobnie firma pozostaje w trybie niszowych zastosowań i wczesnej komercjalizacji. Przejście do masowego wolumenu wymagałoby stabilnego finansowania, spokoju organizacyjnego… Oraz kolejnych kroków technologiczno jakościowych.
Czym w ogóle są perowskity?
Perowskity to nie jedna substancja, tylko cała klasa materiałów o określonej strukturze krystalicznej. W fotowoltaice mówi się zwykle o perowskitach metalohalogenowych, bo to one okazały się wyjątkowo skutecznymi absorberami światła. W praktyce to po prostu cienka warstwa, która bardzo efektywnie zamienia fotony na ładunki elektryczne. Następnie, dzięki odpowiednim warstwom transportowym, pozwala ten ładunek wyprowadzić jako prąd.
Fenomen perowskitów polega na tym, że potrafią łączyć trzy rzeczy, które rzadko idą w parze: wysoką sprawność, możliwość wytwarzania cienkich warstw oraz potencjalnie prostsze procesy produkcyjne niż w krzemie. Dodatkowo ich parametry można w pewnym zakresie stroić składem, co jest niezwykle cenne w tandemach, gdzie jedna warstwa zbiera część tzw. widma, a druga resztę.
I znowu, jest drugi koniec tej historii. Perowskity są materiałami wrażliwymi. Stabilność chemiczna i strukturalna pod wpływem wilgoci, tlenu, UV i temperatury to główna bariera, która decyduje, czy technologia zostanie niszową ciekawostką, czy pełnoprawnym filarem energetyki. Komercjalizacja perowskitów zdaje się być dziś bardziej wyścigiem o trwałość, hermetyzację i powtarzalność procesu, niż o kolejne dziesiąte części procenta sprawności.
Rynek odjeżdża

Wykres powyżej przedstawia szacowaną globalną skalę produkcyjną technologii perowskitowych w latach 2018–2025, wyrażoną jako roczna zdolność operacyjna w megawatach. Dane zaprezentowano w skali logarytmicznej. To pozwala uchwycić gwałtowną dynamikę wzrostu rynku w ostatnich latach. W okresie 2018–2021 produkcja miała charakter głównie pilotażowy i laboratoryjny, pozostając poniżej poziomu 1 MW rocznie.
Przełom nastąpił w 2022 roku wraz z uruchomieniem pierwszych linii rzędu 100 MW… Co oznaczało wejście technologii w fazę wczesnej industrializacji. Lata 2023–2024 przyniosły dalszy wzrost mocy produkcyjnych dzięki rozbudowie istniejących zakładów oraz przygotowaniom do skalowania w Azji.
Największy skok widoczny jest w 2025 roku, kiedy ogłoszono uruchomienia fabryk w skali gigawatowej w Chinach. To wielokrotnie zwiększyło deklarowaną globalną zdolność produkcyjną. Trend ten wskazuje, że rynek perowskitów przechodzi z etapu demonstracyjnego do fazy przemysłowej. Rzeczywista produkcja seryjna i komercyjna penetracja rynku pozostają wciąż w procesie dojrzewania.
Globalny rynek perowskitów: kto dziś rozdaje karty?
Rynek perowskitów wchodzi w etap, w którym przewaga nie wynika już z samego faktu posiadania technologii. Coraz częściej wygrywają ci, którzy potrafią dowieźć trzy rzeczy naraz: powtarzalną produkcję, stabilność modułów w czasie oraz koszt, który ma sens w starciu z krzemem. W latach 2024 do 2026 nastąpił wyraźny zwrot: do gry wchodzą duże podmioty z Azji i przemysłowi giganci, a równolegle europejscy pionierzy zaczynają dostarczać pierwsze komercyjne serie.
Chiny: wyścig do gigawatów i realne uruchomienia fabryk
Jeżeli szukasz miejsca, gdzie perowskity najszybciej przechodzą z laboratoriów do fabryk, to obecnie odpowiedź brzmi: Chiny. Nie dlatego, że mają „najlepszą chemię”, tylko dlatego, że mają najszybszą egzekucję przemysłową i największą tolerancję rynku na krótkie cykle iteracji. Najważniejsze spółki, które w branży już działają? Oto krótka lista.
- UtmoLight komunikuje uruchomienie pierwszej gigawatowej linii produkcyjnej modułów perowskitowych w Wuxi. W przekazie firmy i mediów branżowych ten moment jest datowany na 5 lutego 2025, jako formalne rozpoczęcie pracy zakładu i wejście w „GW level” produkcji modułów, z celami sprawności na poziomie produkcji seryjnej.
- GCL Optoelectronics uruchomiło bazę przemysłową perowskitowych modułów w Kunshan. W relacjach z ceremonii wskazuje się 24 czerwca 2025 jako dzień oddania do użytku, a media branżowe potwierdzają commissioning fabryki w końcówce czerwca 2025.
- Microquanta jest często opisywana jako jeden z najbliższych realnej industrializacji graczy w Chinach. W tle pojawia się ważna informacja o wcześniejszej, mniejszej skali: linia rzędu 100 MW rocznie miała być operacyjna w 2022, a projekt 1 GW w Quzhou miał według doniesień wejść w operacyjność w drugim kwartale 2025.
Co z tego wynika rynkowo. Pojawiają się gracze, którzy mówią już językiem produkcji: wolumen, format modułu, tempo ramp up, integracja z BIPV, organizacja dostaw. To przesuwa dyskusję z laboratoriów na przemysł. Dla mniejszych europejskich podmiotów oznacza to trudniejsze otoczenie, bo presja kosztu i tempa wdrożenia rośnie wykładniczo, a nie liniowo.
Europa i USA: tandemy i pierwsze komercyjne dostawy
W Europie i USA dominuje inna ścieżka: tandemy perowskit plus krzem oraz podejście krokowe. Najpierw małe serie, certyfikacje, pierwsze wdrożenia, dopiero potem ramp up. Ta strategia ma jedną zaletę: jest bliższa temu, czego oczekują finansujący rynek energii, czyli danych stabilności i przewidywalności degradacji.
Najbardziej „namacalny” przykład to Oxford PV. We wrześniu 2024 firma zakomunikowała start komercyjnej dystrybucji modułów tandemowych perowskit plus krzem… A zatem wejście w etap dostaw do klienta, a nie tylko demonstracji.
Warto podkreślić, że mówimy o produkcji ogniw na megawatowej linii pilotażowej w Niemczech, czyli to nadal nie jest gigaskala… Ale to produkt wyprowadzony poza fazę prototypu. Z punktu widzenia rynku to zmienia reguły gry. Od tego momentu pytania inwestorów przestają brzmieć „czy to działa”, a zaczynają brzmieć „czy to da się powtarzalnie wytwarzać i czy ktoś to ubezpieczy”.
Japonia: folie perowskitowe, roll to roll i terminy wejścia w produkcję
Japonia idzie jeszcze inną drogą: perowskity jako ultralekkie folie, produkowane metodami powlekania i roll to roll, z naciskiem na zastosowania infrastrukturalne tam, gdzie klasyczne moduły są problemem ze względu na ciężar, nośność albo logistykę montażu. Najważniejszym nazwiskiem jest tu Sekisui Chemical.
Firma zakomunikowała projekt 100 MW linii produkcyjnej z planowanym startem operacyjnym w 2027, a równolegle w materiałach pojawiają się deklaracje komercjalizacji w 2025 przy wykorzystaniu istniejących mocy, zanim ruszy nowa linia. W tym samym ekosystemie Japonia mocno eksponuje demonstracje i wdrożenia infrastrukturalne, w tym instalacje filmowych perowskitów i skalowanie procesu roll to roll.
Co to oznacza dla Saule i jak bardzo rośnie poprzeczka?
Jeszcze kilka lat temu Saule mogło sprzedawać rynkowi narrację pioniera: druk, elastyczne podłoża, lekkość, nowa kategoria zastosowań. W 2026 ta narracja sama nie wystarcza, bo globalnie rośnie liczba podmiotów, które dołączają do niej brakujący element, czyli skalę… Albo bardzo czytelną ścieżkę do skali, z datami i uruchomieniami fabryk. W praktyce poprzeczka rośnie już na kilku poziomach.
Po pierwsze, poprzeczka produkcyjna. Gdy rynek widzi uruchomienia w Chinach datowane na 2025 i mówi o gigawatowych zakładach, samo „mamy technologię” przestaje być walutą. Walutą staje się gwarancja produkcji, uzysk, stabilność jakości i to, czy da się dowozić parametry tydzień po tygodniu.
Poprzeczka wiarygodności i bankowalności. Pierwsze komercyjne dostawy tandemów w Europie przesuwają uwagę na trwałość, gwarancje, ubezpieczalność i dane z wdrożeń. To są kryteria, które decydują o dostępie do dużych projektów i dużych partnerów.
Wreszcie, poprzeczka konkurencji w niszach. Jeśli Japonia buduje folię perowskitową z planem 100 MW od 2027, Korea Południowa przyspiesza, a Chiny pchają BIPV i duże formaty modułów w gigawatowej logice, to nawet segmenty lekkie i zintegrowane z architekturą przestają być już pustą przestrzenią.
Najważniejszy wniosek dla Saule jest prosty. Rynek nie tyle staje się „nasycony perowskitami”, co przestaje być rynkiem pustym. Staje się rynkiem dostawców. Jeżeli Saule nadal nie ma masowej przemysłowej produkcji, to wejście do gry będzie wymagało albo bardzo szybkiego skoku w powtarzalny wolumen, albo ostrego pozycjonowania w niszy. W każdym razie, obecna sytuacja spółki wciąż jest bardzo trudna i daleka od 'rzucania rękawicy’ Koreańczykom, czy Japonii. Z każdym tygodniem działania azjatyckich linii dystans się ten powiększa – niestety na niekorzyść Polski.