Na Bliskim Wschodzie doszło do kolejnej wymiany ogniowej pomiędzy USA a Iranem. Jak podają media, amerykańscy wojskowi sami tłumią jednak zapał polityków do kontynuowania walk.
USA i Iran ponownie się ostrzelały
Iran zaatakował tankowiec, który przepływał przez Cieśninę Ormuz. Rakiety wystrzelono z wyspy Larak, którą – w odwecie zaatakowali Amerykanie. Szybko doszło do eskalacji, gdyż Teheran przeprowadził atak na siły USA w Jordanii.
Broniąc swoich baz w regionie armia USA zużyła – jak podają różne źródła – od 96 do 160 przechwytujących pocisków PAC-3 MSE. Jeżeli wierzyć doniesieniom, siły amerykańskie już teraz mogą nie posiadać w Jordanii żadnych rakiet. W nieco lepszym scenariuszu pozostało im zasobów na 2-3 podobne ataki.
Armia chce pokoju
Jak podał „The Washington Post”, w tle dzieje się wiele. Z tajnego raportu Pentagonu, do którego miały dotrzeć media, wynika, że dowodzący amerykańską armią twierdzą, że potencjał militarny USA niebezpiecznie się osłabia, co jest szansą dla Chin i Rosji na pokazanie słabości mocarstwa.
Z doniesień medialnych dowiadujemy się też, że dowódcy z Dowództwa Europejskiego USA, Dowództwa Pacyficznego USA, Dowództwa Południowego USA oraz najwyższy admirał Marynarki Wojennej USA oficjalnie protestują przeciwko rozkazowi przedłużenia obecności ich sił na Bliskim Wschodzie. Ich zdaniem konflikt oznacza dalsze „osłabianie zdolności USA do konfrontacji z zagrożeniami gdzie indziej, w tym na terytorium USA”. Wszystko podsumowali wnioskiem, z którego wynika, że wojna trwa „za długo i jest zbyt kosztowna”.
Szef Operacji Morskich USA admirał Daryl Caudle miał rzekomo powiedzieć wprost Pete’owie Hegsethowi, że marynarka nie może dalej angażować się w konflikt z Iranem: obecnie tylko 1/4 niszczycieli Marynarki Wojennej USA jest gotowych do rozmieszczenia ich w regionie. To ponoć dużo niższy współczynnik niż rok temu. Przykładowo, jedyny lotniskowiec Marynarki Wojennej USA, który znajduje się na Pacyfiku, będący kluczowym elementem planu militarnego USA dot. odstraszania Chin, został wysłany na Bliski Wschód, by odciążyć inny lotniskowiec rozmieszczony tam od ponad 300 dni.
Powraca też jak bumerang kwestia wyczerpywania zasobów USA. Od tygodni eksperci ostrzegają, że Amerykanie zużyli w wojnie za dużo rakiet, w efekcie nie są już w stanie skutecznie chronić swoich sojuszników, czy to na Bliskim Wschodzie, czy Azji, czy Europie.
Przeczytaj też inne gorące newsy: