Trump chce Grenlandii, mieszkańcy mówią: „wynoście się”. Gorąco pod konsulatem USA

Nowy konsulat USA w Nuuk miał być dyplomatycznym otwarciem. Stał się jednak symbolem czegoś znacznie większego: nieufności Grenlandczyków wobec amerykańskich ambicji w Arktyce. Według Reutersa kilkaset osób protestowało w czwartek przed nową placówką Stanów Zjednoczonych w stolicy Grenlandii. Demonstranci mieli ze sobą czerwono-białe flagi wyspy i plakaty z hasłem „USA, stop it”. Skandowali też „No means no” oraz „Greenland belongs to the Greenlanders”.

Trump chce wpływów w Arktyce. Grenlandia krzyczy: „Nie jesteśmy na sprzedaż”

Wymowna była nie tylko obecność demonstrantów, ale też nieobecność lokalnych władz. Premier Grenlandii Jens-Frederik Nielsen i inni politycy odmówili udziału w uroczystości otwarcia.

Amerykanie przedstawiają większy konsulat jako narzędzie dyplomatycznego zaangażowania. Rzecznik Departamentu Stanu przekazał Reutersowi, że nowa siedziba daje większe możliwości prowadzenia działań dyplomatycznych na Grenlandii. Ambasador USA w Danii Kenneth Howery mówił z kolei, że Stany Zjednoczone pozostaną sąsiadem, sojusznikiem i partnerem Grenlandii niezależnie od tego, jaką przyszłość wybierze dla siebie wyspa.

Problem w tym, że słowa o partnerstwie padają po miesiącach napięć. Biały Dom informował wcześniej, że Trump rozważał sposoby przejęcia Grenlandii, w tym potencjalnie nawet użycie wojska. To wywołało alarm wśród europejskich sojuszników z NATO. Później rozmowy miały wrócić na dyplomatyczne tory.

Mała wyspa, wielka gra

Grenlandia liczy około 57 tysięcy mieszkańców, ale jej znaczenie – z uwagi na położenie – jest dużo większe niż liczba ludności. Położenie w Arktyce sprawia, że wyspa jest strategiczna dla USA w rywalizacji z Rosją i Chinami. Trump wielokrotnie przedstawiał ten teren jako kluczowy dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. Amerykanie mają dziś na wyspie jedną aktywną bazę wojskową, choć zaraz po II Wojnie Światowej posiadali ich tam znacznie więcej instalacji.

Rząd Grenlandii od miesięcy podkreśla, że wyspa należy do jej mieszkańców i nigdy nie będzie na sprzedaż. I właśnie to wybrzmiało na ulicach Nuuk najmocniej. Dla Waszyngtonu większy konsulat może być elementem arktycznej strategii. Dla części Grenlandczyków wygląda jednak jak kolejny sygnał, że wielkie mocarstwo patrzy na ich kraj bardziej jak na punkt na mapie niż na wspólnotę ludzi z własną wolą polityczną.

Czytaj więcej w dziale społeczeństwo na Bithub:

Trump: Dzięki wygranej Nawrockiego USA wyśle do Polski 5 tysięcy żołnierzy

„Ludowa Partia Karaluchów” przebojem na scenie politycznej. Żart nabiera śmiertelnej powagi dzięki internetowym zasięgom

Słynna knajpa, którą odwiedził Książulo, padła ofiarą Las Vegas. Koniec Heart Attack Grill