Tylko w zeszłym roku kurator oświaty wydał blisko 300 pozytywnych opinii, które otwierały drogę do likwidacji szkół i przedszkoli lub ich przekształcenia. Mogłoby się wydawać, że gminy i powiaty finansowo odetchną, a problem z finansowaniem oświaty zniknie. Okazuje się, że sytuacja praktycznie się nie zmieniła, a Związek Powiatów Polskich ponownie alarmuje, że samorządy nie mają pieniędzy na realizację zadań oświatowych. To niejedyny problem lokalnych polityków. Zamykanie placówek oświaty spotyka się z protestami mieszkańców w całej Polsce.
Samorządy wciąż narzekają na dziurawe budżety na oświatę
Organizacja i utrzymanie szkół i przedszkoli są jednymi z kluczowych i jednocześnie najbardziej kosztownych zadań, które realizują samorządy. Co ciekawe, setki szkół i przedszkoli kończą działalność lub ulegają przekształceniu. Tylko w zeszłym roku proces ten objął prawie 300 placówek w całej Polsce. Pozornie w tej sytuacji kondycja finansowa samorządów powinna się poprawić. Tymczasem jest coraz gorzej.
Związek Powiatów Polskich wskazuje, że problemem jest aktualnie obowiązujący system finansowania, który nie zapewnia środków na poziomie umożliwiającym realizację zadań w zakresie edukacji. Organizacja podkreśla, że rządowe wydatki na oświatę po likwidacji subwencji oświatowej są niedoszacowane, dlatego samorządowcy domagają się, by resort edukacji ponownie dokonał wyliczenia kosztów realizacji zadań publicznych dotyczących edukacji.
ZWP ocenia, że ustawa o dochodach jednostek samorządu terytorialnego z 1 października 2024 roku była negatywną zmianą. Związek postuluje wydzielenie czegoś na wzór części ogólnej (gwarantowanej), jaką była subwencja ogólna, którą zlikwidowała ustawa.
Demografia nie pomaga łatać budżetowych dziur, a mieszkańcy się buntują
Cała sytuacja jest dodatkowo skomplikowana przez problemy demograficzne. Samorządy zamykają szkoły i przedszkola, ponieważ rodzi się coraz mniej dzieci. Każdy kolejny rocznik, który za moment rozpocznie edukację jest coraz mniejszy. Utrzymanie liczby placówek sprzed kryzysu demograficznego jest praktycznie niemożliwe. To swego rodzaju paradoks, że w sytuacji, gdy samorządy zamykają coraz więcej placówek, mają coraz większe problemy finansowe. A to nie jest jedyne wyzwanie, z którym muszą mierzyć się lokalni politycy.
Zamykanie szkół i przedszkoli to działanie, które zwykle spotyka się z protestami społeczności lokalnej. Argumenty finansowe nie przekonują rodziców. Wskazują oni m.in., że nagła zmiana środowiska w młodym wieku może źle wpłynąć na ich dzieci.
W Sokołowie Podlaskim rodzice bezskutecznie przekonywali radnych, że zamknięcie SP nr 3 wpłynie na pogorszenie dobrostanu uczniów. Kilka tygodni temu w Sejmie protestowali rodzice dzieci z MP nr 14 w Płocku, którzy nie godzili się na zamknięcie placówki. Głośno o protestach przeciwko zamykaniu lokalnych szkół było również w Sławianowie i Tymowej. Podobnych historii w całej Polsce są setki i z każdym kolejnym rokiem będzie ich coraz więcej. Głównie z powodu rosnących problemów demograficznych, które powodują, że coraz mniej dzieci uczęszcza do szkół.
Więcej aktualnych wiadomości, które mogą Cię zainteresować:
Kontrowersyjna ustawa okazała się klapą. „System działa głównie na papierze”
Rynek pracy stoi nad przepaścią. Dane GUS wysyłają kolejny sygnał alarmowy