„Lepiej zginąć, niż się poddać”. W Korei Północnej to nie slogan, tylko zasada, która właśnie została potwierdzona na najwyższym szczeblu władzy. Kim Dzong Un publicznie pochwalił żołnierzy, którzy – walcząc po stronie Rosji przeciwko Ukrainie zdecydowali się wysadzić granatami, zamiast trafić do niewoli.
Wojna jako przedłużenie systemu
„Ich poświęcenie bez oczekiwania nagrody to najwyższy wyraz oddania naszej armii.” Słowa te padły podczas odsłonięcia pomnika poległych żołnierzy w stolicy Korei Północnej. Na miejscu nieprzypadkowo obecni byli także przedstawiciele rosyjskich władz. To tylko podkreśla, jak bliska stała się współpraca obu państw. Według szacunków południowokoreańskiego wywiadu na front w rejonie Kurska wysłano nawet 15 tysięcy żołnierzy z Korei Północnej. Ponad 6 tysięcy z nich mogło już zginąć. Oficjalnie żadna ze stron tych danych nie potwierdza.
Znacznie bardziej wymowne są jednak relacje wywiadowcze i świadectwa jeńców. Wynika z nich jasno: żołnierze mają rozkaz, by nie dać się schwytać. Śmierć jest traktowana jako akceptowalne, a nawet pożądane zakończenie misji.
„Wszyscy się wysadzili. Ja zawiodłem”
Na początku roku południowokoreańskie media pokazały nagranie z udziałem północnokoreańskiego jeńca wojennego. Jego słowa są jednym z najmocniejszych świadectw tego, jak działa ten system. „Wszyscy się wysadzili. Ja zawiodłem.”
To zdanie mówi więcej niż oficjalne przemówienia. Pokazuje, że presja nie kończy się na rozkazach, a jest wyryta głęboko w sposobie myślenia. Dla Kim Dzong Una śmierć na polu walki nie jest tragedią, którą należy opłakiwać. Jest dowodem wierności wobec państwa i partii.
W swoim przemówieniu chwalił nie tylko tych, którzy zginęli w ataku, ale także tych, którzy – jak sam to ujął – „cierpieli z powodu niewykonania rozkazu bardziej niż z powodu ran”.
Czytaj więcej w dziale społeczeństwo:
Kraj UE chce zakazać anonimowości w internecie
Internet oszalał na punkcie „człowieka od sałatki”. Powód? Ta scena
Niemcy: setki śledztw przeciw krytykom Merza. Kanclerz zmuszony do ujawnienia skali szykan
Sojusz, który wiele mówi
Obecność rosyjskich przedstawicieli podczas uroczystości nie była przypadkowa. Od 2024 roku oba kraje formalnie zobowiązały się do wzajemnej pomocy w przypadku agresji. Dziś ta współpraca ma bardzo konkretny wymiar: żołnierze, broń i wsparcie logistyczne trafiają na front.
Historia północnokoreańskich żołnierzy w Ukrainie nie jest tylko epizodem wojennym. To obraz systemu, który nie tylko kontroluje działania swoich obywateli, ale także ich sposób myślenia. Systemu, w którym kapitulacja nie istnieje jako opcja.
Bo jeśli państwo uznaje śmierć za bardziej akceptowalną niż niewolę, to wojna przestaje być tylko konfliktem zbrojnym. Staje się przedłużeniem ideologii.