Złoto traci przez dolara: metale szlachetne w dół. Ten jeden czynnik zmieni wszystko?

Po astronomicznym wręcz początku roku na rynku metali szlachetnych przyszedł czas na poważne schłodzenie nastrojów. Złoto notowane jest blisko 25% tegorocznych maksimów, a srebro z poziomu 120 USD za uncję cofnęło się do ok. 70 USD. Trzeba przyznać, że spadki są spektakularne. Co je powoduje?

Najważniejsze fakty

  • Obawy o inflację w USA i Europie sprawiają, że rosną rentowności – to zabiera kapitał z rynku metali szlachetnych i Bitcoina – wyjątek stanowią akcje, gdzie inwestorzy wyceniają rekordowe zyski firm dzięki AI i boomowi technologicznemu.
  • Koniunktura gospodarcza w ujęciu globalnym jest relatywnie solidna, a obawy o recesję na razie wydają się ustępować strachowi przed stagflacją, lub skokiem presji cenowej.
  • Miejsce do realizacji zysków na srebrze i złocie nadal istnieje, mimo ogromnych spadków. Od ubiegłego roku na rynku metali mieliśmy wielki popyt detaliczny (w dużej mierze w Chinach i Indiach), wsparty bankami centralnymi.

Są też powody, by obawiać się o inflację w Europie. Opisaliśmy je m.in. w tym artykule Zaskakujące dane Ifo z Niemiec: gospodarka odbija. Europa odetchnie z ulgą?

Niepewność (nie)pomaga?

Rynek nadal otrzymuje sprzeczne sygnały dotyczące postępu rozmów o zawieszeniu broni pomiędzy USA a Iranem. Inwestorzy próbują ocenić, czy utrzymujące się napięcia geopolityczne i ryzyko dalszego wzrostu inflacji mogą zmusić banki centralne do dłuższego utrzymywania wysokich stóp procentowych. Obecnie odpowiedź na to pytanie wydaje się niepewna, co oznacza, że inwestorzy są zmuszeni „hedgować” się dolarem i obligacjami.

Cena kruszcu utrzymuje się w okolicach 4500 USD za uncję. W dużej mierze ostrożność rynku wynika z niepewności dotyczącej kierunku negocjacji pomiędzy Waszyngtonem a Teheranem. Według irańskiej agencji ISNA Teheran przygotowuje odpowiedź na propozycję przedstawioną przez stronę amerykańską.

Źródła cytowane przez agencję wskazują, że stanowiska obu stron częściowo się zbliżyły, choć nadal nie wiadomo, czy będzie to wystarczające do osiągnięcia trwałego porozumienia. Dla rynku złota kluczowe pozostaje to, że przedłużający się konflikt na Bliskim Wschodzie utrzymua presję na ceny energii i oczekiwania inflacyjne.

Geopolityczna presja nie daje pewności

Mamy wreszcie klasyczny przykład, że złoto wcale nie musi być beneficjentem geopolitycznych tarć. Powód jest oczywisty: powodują one perturbacje na rynkach energii, a w konsekwencji obaw o inflację. To naturalnie nie są warunki sprzyjające metalom.

Ani dla złota, ani tym bardziej dla srebra, gdzie kluczowy jest komponent przemysłowy. Tak oto inwestorzy muszą równoważyć ekspozycję na metale, stanowiące długoterminowy wehikuł do „przechowywania” wartości a momentum.

Jeśli najbliższe dni przyniosą przełom w negocjacjach Teheranu z Waszyngontem – moglibyśmy oczekiwać wzrostu na światowych rynkach. Z drugiej strony impas i zamknięta Cieśnina Ormuz cieniem kładą się na rynkach kruszców. Podobnie popyt detaliczny w Azji spowolnił po rekordowym skoku z początku roku. Podsumowując – dopóki dalsze losy wojny na Bliskim Wschodzie są niejasne – złoto może ulegać chwilowej presji rentowności.