Cena Bitcoina nie wygląda jeszcze katastrofalnie, ale dane płynące z blockchaina zaczynają przypominać środowisko typowe dla głębokiej bessy. CryptoQuant ostrzega, że popyt spot na Bitcoina spadł do najbardziej niedźwiedziego poziomu w całym 2026 roku, a wskaźnik przepływu kapitału BTC dotarł do strefy, która historycznie pojawiała się przy najważniejszych punktach zwrotnych rynku.
To nie jest już wyłącznie kwestia słabszego sentymentu. Coraz więcej sygnałów wskazuje, że z rynku zaczyna odpływać płynność, a ciężar podaży przejmują największe portfele, czyli tzw. wieloryby. CryptoQuant zwraca uwagę, że aż 64% wszystkich depozytów BTC trafiających dziś na giełdy pochodzi właśnie od dużych graczy. To najwyższy poziom Exchange Whale Ratio od października 2015 roku. W tej fazie nieco mniej przypomina to zdrową korektę, a coraz bardziej fazę dystrybucji przez największych inwestorów.
Najważniejsze fakty
- Popyt spot na Bitcoina spadł do najbardziej niedźwiedziego poziomu w 2026 roku według danych CryptoQuant.
- Wieloryby odpowiadają już za 64% wszystkich depozytów BTC trafiających na crypto giełdy, co jest najwyższym poziomem od 2015 roku.
- Napływy stablecoinów gwałtownie się załamały, co oznacza, że rynek traci rezerwy potrzebne do odbicia w scenariuszu spadkowym.
Wieloryby coraz mocniej dominują podaż Bitcoina
Najciekawszy sygnał płynie dziś nie tyle z samej ceny BTC, ile z zachowania największych portfeli. CryptoQuant zauważa, że struktura depozytów na giełdy zmieniła się bardzo wyraźnie na przestrzeni ostatnich miesięcy.
Średni rozmiar pojedynczego transferu BTC na giełdy wzrósł w lutym do 1,58 BTC. To najwyższy poziom od czerwca 2022 roku, czyli okresu będącego środkiem poprzedniej dużej bessy kryptowalutowej. Możemy zakładać, że taki wzrost oznacza jedno: na rynek trafiają większe pojedyncze pakiety, a nie masowa sprzedaż detaliczna.
To subtelna, ale bardzo ważna różnica. Gdy rynek opuszczają mali inwestorzy, zwykle widać tysiące niewielkich transferów, ale obecnie wygląda to bardziej jak kontrolowana dystrybucja prowadzona przez największych uczestników rynku.
Czy w końcu hossa akcji także złapie zadyszkę? Ryzyka związane z negocjacjami USA – Iran opisaliśmy w artykule Z ostatniej chwili: Rollercoaster na rynku, Trump studzi nastroje. Umowy z Iranem jednak nie będzie?
Stablecoiny wysychają. A bez płynności trudno zatrzymać spadki
Drugim bardzo niepokojącym sygnałem są przepływy stablecoinów. To właśnie one historycznie pełniły rolę paliwa dla kolejnych fal wzrostowych Bitcoina i altcoinów. Jeszcze w listopadzie 2025 roku dzienne napływy USDT na giełdy sięgały około 616 mln dolarów.
Dziś skurczyły się do zaledwie 27 mln dolarów. Co więcej, 25 stycznia rynek zanotował wręcz odpływ netto stablecoinów na poziomie 469 mln dolarów. Dla rynku kryptowalut to bardzo istotne ostrzeżenie. Stablecoiny są w praktyce gotówką gotową do natychmiastowego zakupu aktywów cyfrowych. Gdy ich napływ maleje, rynek traci zdolność absorbowania większej podaży podczas spadków.
Altcoiny znów zachowują się jak w klasycznej bessie
Pod presją znajduje się już nie tylko Bitcoin. Dane on-chain pokazują również wyraźne pogorszenie sytuacji na rynku altcoinów. Średnia liczba dziennych depozytów altcoinów na giełdy wzrosła w 2026 roku do około 49 tys. transakcji dziennie. To wzrost o około 22% względem końcówki 2025 roku, kiedy średnia wynosiła około 40 tys.
Historycznie takie środowisko zwykle oznacza rosnącą nerwowość inwestorów oraz przygotowanie rynku pod większą zmienność. W praktyce inwestorzy częściej przesyłają aktywa na giełdy wtedy, gdy rozważają sprzedaż lub zabezpieczanie pozycji. Część analityków zaczyna mówić, że obecna faza rynku coraz bardziej przypomina późne etapy klasycznej bessy, a nie zwykłą korektę po mocnym rajdzie.
Bitcoin nadal może spaść w okolice 55 tys. dolarów
Skala przeceny również zaczyna przypominać historyczne cykle kryptowalutowe. Bitcoin osiągnął rekord wszech czasów na poziomie 126 080 dolarów w październiku 2025 roku. Od tamtego momentu kurs spadł już o około 46%, schodząc w okolice 67 tys. dolarów. Według wcześniejszych analiz CryptoQuant potencjalne dno obecnej bessy może znajdować się w rejonie około 55 tys. dolarów.
To poziom zbliżony do tzw. realized price, czyli średniej ceny zakupu monet znajdujących się obecnie w obiegu. W poprzednich cyklach właśnie ten wskaźnik bardzo często wyznaczał momenty kapitulacji rynku i końcowe strefy wyprzedaży. Interesujące jest, że CryptoQuant nie interpretuje obecnego otoczenia wyłącznie negatywnie.
Zwraca uwagę, że podobnie skrajnie niedźwiedzie warunki bardzo często tworzyły najlepsze okazje dla inwestorów długoterminowych. W końcu to największy pesymizm zwykle pojawia się nie wtedy, gdy ceny są najwyższe… Ale właśnie wtedy, gdy płynność wysycha, inwestorzy tracą cierpliwość, a największe portfele zaczynają dominować przepływy. Pamiętajmy, że choć obecne dane on-chain coraz mocniej przypominają bessę, historia pokazuje, że w podobnych momentach kształtowały się fundamenty pod kolejny cykl.
Byki wciąż mają nadzieję na wzrosty. Pisaliśmy o tym m.in. w artykule Zielony czerwiec dla Ethereum? BitMine puka do indeksu Russell 3000. Instytucjonalne zakupy?