Rynek kryptowalut ma krótką pamięć do błahostek, ale pamięta długie traumy. Wystarczy lekki spadek, żeby wróciły demony z 2022 roku. Te, które naznaczyły upadki gigantów, panikę, wyparowującą płynność i efekt domina, który wciągał kolejne firmy. Dziś wielu inwestorów znów patrzy na wykres Bitcoina i zadaje sobie to samo pytanie: czy historia się powtórzy? Coraz więcej wskazuje na to, że… niekoniecznie. Według Johna Haara, dyrektora zarządzającego Swan Bitcoin, to porównanie coraz częściej mija się z rzeczywistością.
Strach jest ten sam, ale warunki już nie
Bitcoin od kilku tygodni utrzymuje się w okolicach 65–70 tysięcy dolarów. Nie jest spektakularnie, nie ma gwałtownych ruchów w żadnym z kierunków, ale na pewno stabilnie. Ani rajd, ani nie klasyczne osuwanie się, które znamy z poprzednich cykli. Kluczowa różnica leży jednak gdzie indziej.
W 2022 roku rynek został uderzony z kilku stron jednocześnie. Inflacja wymknęła się spod kontroli, banki centralne na czele z Fedem rozpoczęły najbardziej agresywne podwyżki stóp procentowych od dekad, a płynność zaczęła znikać z systemu. Dziś? Obraz wygląda inaczej. Inflacja wyhamowała, stopy procentowe przestały rosnąć w takim tempie, a w tle pojawiają się sygnały powrotu kapitału na rynek. To raczej nie jest środowisko, które naturalnie sprzyja głębokim, panicznym spadkom.
Efekt domina? Tym razem go nie widać
Jeszcze ważniejsza jest struktura samego rynku. W 2022 roku mieliśmy do czynienia z klasycznym efektem domina. Najpierw upadek Terra/Luna, potem kolejne instytucje. Celsius, BlockFi, Three Arrows Capital, aż w końcu FTX. Każdy kolejny gracz pociągał za sobą następnych.
To był system naczyń połączonych, który pękł w kilku miejscach naraz. Dziś takie ryzyko wydaje się znacznie mniejsze. Owszem, pojedyncze problemy wciąż się zdarzają, ale nie mają tej samej skali ani siły rażenia. Rynek jest po prostu… bardziej odporny.
„Ci, którzy przewidują dalsze spadki, wciąż porównują sytuację do 2022 roku. Problem w tym, że dziś warunki makro, regulacyjne i instytucjonalne są zupełnie inne” – mówi ekspert.
Więcej informacji z działu kryptowaluty:
Król tygodnia jest tylko jeden. XRP zostawia konkurencję daleko w tyle
CryptoQuant ostrzega przed spadkiem Bitcoina. Wieloryby zrobią wielki zrzut?
Bitcoin pod presją: stare portfele mogą zostać zamrożone
Instytucje to gamechanger
Największa zmiana zaszła jednak tam, gdzie jeszcze kilka lat temu niewielu patrzyło czyli w strukturze kapitału. W poprzednim cyklu instytucje były raczej obserwatorami. Dziś są jednym z głównych graczy. Miliardy dolarów płyną przez ETF-y na Bitcoina, a największe firmy finansowe świata nie tylko dopuszczają kryptowaluty, ale wręcz je promują.
„ETF-y na Bitcoina działają już z miliardami dolarów pod zarządzaniem” – dodaje Haar.
To zmienia dynamikę. Bo jeśli w 2022 roku rynek się sypał, dziś ma kto go łapać i wyciągać za fraki.