Tether ma problem a la zondacrypto. Giełda gasi światło, w tle malwersacje, audyt i umywanie rąk

Chilijska giełda kryptowalut Orionx kończy działalność po dziewięciu latach działalności. W czwartek poinformowała klientów że audyt potwierdził transfer powierzonych jej aktywów do portfeli, nad którymi spółka nie miała kontroli. Brakuje nawet ponad 7 mln dolarów. Wypłaty zawieszono. Giełda zapowiada, że odda klientom tyle, ile uda się odzyskać, ale od razu zastrzega, że zwrotu całości nie gwarantuje.

Giełda Orionx zamyka drzwi. Wcześniej zainwestował w nią Tether

Orionx powstał w 2017 r. jako detaliczna giełda kryptowalut,która przesunęła w późniejszym terminie ciężar działalności na infrastrukturę płatniczą opartą na stablecoinach: przekazy zagraniczne, inkaso należności i zarządzanie płynnością dla firm. W czerwcu 2025 r. do akcjonariatu wszedł Tether, emitent najwiekszego stablecoina USDT.

Kilka miesięcy wcześniej stery formalnie przejął współzałożyciel Joel Vainstein, a spółka złożyła u chilijskiego regulatora rynku wniosek o wpis do rejestru wymaganego przez ustawę fintechową. Do firmy ściągnięto też nowych menedżerów. Jednym z nich był Thomas MacMillan, który w marcu 2025 r. został dyrektorem operacyjnym (COO). To on 27 sierpnia zauważył, że salda w systemach Orionxa nie zgadzają się z tym, co faktycznie znajduje się w portfelach giełdy.

Wyjaśnienie sprawy powierzono początkowo Zibertowi i Díazowi, jako że tylko oni mieli komplet dostępów do systemów depozytowych. Gdy powyższe nie przyniosło rezultatu, rada dyrektorów powołała komitet doraźny. Raport z 14 listopada 2025 r. wykazał serię nieprawidłowości. Obaj menedżerowie zakwestionowali ustalenia, więc zamówiono zewnętrzny audyt śledczy. Od wykrycia dziury do komunikatu o zamknięciu minął ponad rok. Przez ten czas klienci nadal wpłacali i wypłacali środki.

Post mortem i masa nieprawidłowości

Skarga opisuje operacje z lat 2018-2021, w okresie w którym aktywa miały trafiać z depozytu Orionxa na rachunki na innych platformach. Zibert prowadził firmowe konto na największej giełdzie krypto świata- Binance- przypisane do adresu robert@orionx.com, a w jego obrębie działał portfel podpisany jako „Luis Zibert” i „Incremental”. Zdaniem spółki z firmowego zimnego portfela na Trezorze przelano tam łącznie 187 sztuk Ethereum (ETH), ponad 4,1 mln w stablecoinie USDT i 200 tys. w USDC.

Osobny wątek dotyczy konta comisiones@orionx.com, które miało zbierać niewielkie prowizje od klientów. Tymczasem przechodziły przez nie duże transfery bitcoinów, których spółka nie potrafi wyjaśnić. Na innym rachunku zarejestrowano ruch 70 BTC. Kolejne konto 4 lutego 2021 r. przyjęło 30 BTC, które chwilę później trafiły do gorącego portfela Celsius.

Łącznie, jak twierdzi Orionx, 79 bitcoinów z depozytu giełdy trafiło przez rachunek Ziberta w Celsiusie i konto prowizyjne na nieznany adres. Spółka podkreśla, że nigdy nie miała firmowego konta w Celsiusie- platformie pożyczkowej, która zbankrutowała w 2022 r. z ogromnym hukiem.

Kolejny rachunek, opisany w raporcie jako „Binance Joaco” i przypisany Díazowi, miał otrzymać ponad 1,5 milionów dolarów w czternastu transakcjach. Według skargi Díaz przyznał przed komitetem, że konto należy do niego i korzystał z niego również były pracownik firmy. Jeszcze jeden portfel między marcem a grudniem 2021 r. przyjął ponad 1,3 mln USD.

Komitet postawił hipotezę, że na brakująca kwota wynika z kradzieży i strat na spekulacji prowadzonej przez pracowników. Zewnętrzny audyt wykazał natomiast schemat: wypłaty na zewnętrzne adresy albo w ogóle nie trafiały do ksiąg, albo zasłaniano je korektami bez pokrycia w blockchainie.

Dziura na Bitcoinach wynosi 3 933 950 dolarów, na ETH 2 286 474 USD, XRP- 762 016 dolarów, a na Polygonie 201,39 dol. Spółka sprawdza jeszcze pozostałe kryptowaluty.

Zibert i Díaz rozesłali klientom własnego maila. Napisali, że są w szoku, odrzucają zarzuty i od początku współpracowali przy wyjaśnianiu sprawy. Ich zdaniem przyczyny niedoboru aktywów wciąż nie zostały jednoznacznie ustalone.

Nadzór i Tether umywają ręce

Chilijska Komisja Rynku Finansowego wydała dzień po komunikacie giełdy oświadczenie, które niewiele pomaga klientom Oriona. W czerwcu 2026 r. regulator odrzucił wniosek spółki o wpis do rejestru dostawców usług finansowych wraz z sześcioma innymi podmiotami. Powodem były między innymi braki w dokumentacji, brak zbadanych sprawozdań finansowych i niemożność potwierdzenia ustanowienia gwarancji zabezpieczającej klientów (brzmi znajomo?)

Orionx zapowiadał wówczas odwołanie i przekonywał, że odmowa ma charakter wyłącznie formalny. Po odrzuceniu wniosku spółka wypadła jednak z okresu przejściowego pozwalającego działać podczas procesu licencyjnego. Przewodnicząca komisji Catherine Tornel powiedziała w piątek, że nadzór nie kontroluje planu zamknięcia Orionxa, ponieważ firma nigdy nie znalazła się pod jego nadzorem.

Tether z kolei umywa ręce. Usunęli ze swojej strony czerwcowe ogłoszenie o strategicznej inwestycji w Orionx. Komunikat jest dostępny teraz jedynie w internetowym archiwum. Firma nie odpowiada też na pytania mediów.

Proporcjonalnie i na równych zasadach

Klientom pozostaje dziś trzymanie się kurczowo zapowiedzi, że odzyskane aktywa zostaną rozdzielone „proporcjonalnie i na równych zasadach”. W praktyce oznacza to tyle, że mogą otrzymać jedynie część swoich środków.

Sprawa Orionxa dobrze pokazuje też ograniczenia salda widocznego w panelu giełdy. Przez lata stan zapisany w systemach spółki nie odpowiadał aktywom znajdującym się w jej portfelach. Problem wyszedł na jaw dopiero wtedy, gdy ktoś zestawił księgi z danymi z blockchainów.

W Unii Europejskiej rozporządzenie MiCA nakazuje giełdom oddzielać aktywa klientów od własnych i odpowiednio je ewidencjonować. Chilijski nadzór swój rejestr dopiero budował. Zdążył odmówić Orionxowi wpisu na kilka miesięcy przed tym, jak giełda zgasiła już światło.

Podobieństwa dla polskiej giełdy BitBay / zondacrypto pozostawiam Wam do przeanalizowania samodzielnie.

Redakcja BitHub.pl poleca również:

Kaczyński chce powołać komisję ws. zondacrypto. Mają zasiąść w niej eksperci

500 mln XRP znika z Binance. Rezerwy najniższe od 2024 roku. Co się dzieje?

Skandal w Premier League. Śledczy zamrozili miliony z kryptowalut na koncie giganta