Tajemnicze spotkanie w Dubaju. Przemysław Kral będzie świadkiem koronnym? Prokuratura wysłała delegację

Prokuratura chce, żeby Przemysław Kral opowiedział, jak naprawdę działała Zondacrypto, i rozważa w zamian wystąpienie do sądu o status świadka koronnego. Do pierwszej rozmowy w tej sprawie miało dojść w hotelu w jednym z państw Zatoki Perskiej. Polską stronę reprezentowali prokurator Marek Wełna z Prokuratury Krajowej oraz naczelnik jednej z delegatur Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Ustalenia opublikowała w poniedziałek „Rzeczpospolita”. Prokuratura Krajowa nie potwierdziła ani wyjazdu, ani samego spotkania, ale też ich nie zdementowała.

Z tego tekstu dowiesz się:

  • kto i po co poleciał na spotkanie z prezesem Zondacrypto,
  • na czym polega instytucja świadka koronnego i dlaczego Kral wciąż nie ma zarzutów,
  • ile pieniędzy zablokowali śledczy i co ustalili w ostatnich tygodniach,
  • dlaczego estoński regulator odebrał operatorowi giełdy licencję,
  • czyje nazwiska mogą paść, jeśli Kral zdecyduje się mówić.

Wyjazd, o którym wiedziało zaledwie kilka osób

Marek Wełna od lutego kieruje śląskim wydziałem Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. To właśnie ten wydział prowadzi śledztwo w sprawie zaginięcia Sylwestra Suszka, twórcy BitBaya, z którego powstała Zondacrypto. Kral, przez lata najbliższy współpracownik Suszka, nigdy nie został w tej sprawie przesłuchany.

Delegacja była nietypowa jak na standardy prokuratury i miała charakter niejawny. Rzecznik Prokuratury Krajowej Przemysław Nowak, pytany o cel wyjazdu, odpowiedział, że prokurator Wełna nie udziela w tym zakresie informacji. Powtórzył to samo, gdy dziennikarze ponowili pytanie.

Formalnie Kral pozostaje osobą postronną. Nie ma zarzutów, nie jest podejrzany, nie figuruje w liście gończym. Z Polski wycofywał się metodycznie: pół roku przed zniknięciem wyrejestrował praktykę adwokacką w Katowicach, zaraz potem działalność gospodarczą. Od kilku lat mieszkał w Monako. Ostatni wpis opublikował na X 16 kwietnia. Przyznał w nim, że giełda nie ma dostępu do portfela z 4,5 tys. Bitcoinów, wartego wówczas ponad 300 mln dolarów, a klucze miał mieć wyłącznie zaginiony Suszek.

Co daje status świadka koronnego

Świadkiem koronnym może zostać podejrzany, który działał w zorganizowanej grupie przestępczej i ujawni śledczym wszystko, co wie o przestępstwach oraz ich sprawcach. Nie może nim być ktoś, kto taką grupą kierował. Świadek traci majątek pochodzący z przestępstw, w zamian zyskuje niekaralność i wchodzi do programu ochrony, z możliwością zmiany tożsamości i wyglądu włącznie. O przyznaniu statusu decyduje sąd, na wniosek prokuratora.

Rachunek jest prosty, ale ryzykowny. Prokuratura musi z góry ocenić, czy to, co usłyszy, będzie warte odstąpienia od ukarania. Generał Adam Rapacki, współtwórca CBŚ i samej instytucji świadka koronnego, w rozmowie z „Rzeczpospolitą” zwraca uwagę, że wszystko zależy od roli, jaką Kral pełnił w całym mechanizmie. Giełdą formalnie zarządzał, a nie był jej właścicielem. Jego wiedza o przepływach pieniędzy i o tym, kto realnie decydował, jest jednak nie do zastąpienia dowodami zebranymi inną drogą.

Działa tu jeszcze jeden argument. Kral od dawna starał się o izraelskie obywatelstwo, a Izrael nie wydaje swoich obywateli. Gdyby rzeczywiście tam przebywał, o ekstradycji nie ma co marzyć. Umowa procesowa zostaje wtedy jedyną realną drogą.

Śledztwo idzie dalej bez Krala

Tego samego dnia, w którym opisano tajną misję, katowicka prokuratura podała nowe ustalenia. Postępowanie przedłużono o pół roku, do 17 stycznia 2027 r. Śledczy przejrzeli korespondencję pracowników giełdy na Telegramie i Slacku, powołali biegłych do oceny jej kondycji finansowej, a przede wszystkim zablokowali 4 mln euro, czyli ponad 17,3 mln zł, na rachunku we francuskim oddziale banku.

Pieniądze pochodziły z przeniesienia własności spółki zarejestrowanej w Monako, w której udziałowcami są osoby podejrzewane w śledztwie. Sędzia Sądu Apelacyjnego w Paryżu, powołując się na unijne przepisy o wzajemnym uznawaniu nakazów zabezpieczenia i konfiskaty, nakazał zajęcie środków i przekazanie ich na rachunek depozytowy francuskiego wymiaru sprawiedliwości. To pierwszy wymierny efekt współpracy polskich śledczych z Monako i Francją.

Skala sprawy rośnie z tygodnia na tydzień. Jak wynika z komunikatów Prokuratury Regionalnej w Katowicach, wpłynęło już kilka tysięcy zawiadomień, a straty klientów szacowane są na co najmniej 350 mln zł. Zabezpieczono ponad 250 terabajtów danych z serwerów produkcyjnych giełdy, a od końca maja działa wspólny polsko-estoński zespół śledczy.

Estonia swoją część zamknęła 29 czerwca. Tamtejszy wywiad finansowy cofnął licencję spółce BB Trade Estonia OÜ, operatorowi serwisu zondacrypto.com. Sześć tygodni wcześniej zawiesił ją częściowo i dał firmie 30 dni na uporządkowanie działalności, zakazując przyjmowania nowych środków. Spółka na wezwanie nie odpowiedziała.

Czyje nazwiska mogą paść

W tle całej sprawy stoi Marian W., znany w półświatku jako „Maniek”. Prokuratura postawiła mu zarzut pozbawienia wolności Sylwestra Suszka, którego ostatni raz widziano 10 marca 2022 r. na terenie należącej do niego bazy paliwowej w Czeladzi. Tego dnia monitoring na obiekcie przez pewien czas nie działał. W odrębnym postępowaniu Marian W. usłyszał zarzuty dokumentowania fikcyjnych transakcji fakturami na blisko 1,3 mld zł. Według katowickich śledczych stał na czele międzynarodowej grupy wyłudzającej podatek VAT.

Prokuratura przyjmuje jako najmocniejszą hipotezę, że Suszek nie żyje. Kral publicznie twierdził co innego. Jeśli usiądzie do zeznań, będzie musiał powiedzieć nie tylko, kto prał pieniądze przez giełdę i kto był jej faktycznym inwestorem, ale też jak wyglądały relacje spółki ze światem polityki. Na razie żadna z tych odpowiedzi nie padła, a ponad trzy tysiące zarejestrowanych pokrzywdzonych wciąż czeka na swoje środki.

Redakcja BitHub.pl poleca również: