Prezes bankowego giganta, jakim jest firma JPMorgan Chase, Jamie Dimon po raz kolejny przypuścił ostry atak na sektor cyfrowych aktywów, biorąc na celownik dyrektora generalnego giełdy Coinbase Briana Armstronga oraz najnowszy projekt ustawy regulacyjnej znanej jako ustawa Clarity Act.
W wywiadzie dla telewizji Fox Business bankier ostro skrytykował obecny kształt przepisów, ostrzegając, że proponowane ramy prawne dla stablecoinów mogą doprowadzić do potężnej katastrofy finansowej, jeśli amerykańscy ustawodawcy nie uwzględnią obaw tradycyjnych banków. Kością niezgody stały się programy nagród i odsetek oferowane przez emitentów cyfrowych dolarów, które zdaniem przedstawicieli Wall Street stanowią bezpośrednie i nieuczciwe zagrożenie dla klasycznych depozytów bankowych. Podczas wywiadu Dimon nie krył frustracji kierunkiem, w jakim zmierza waszyngtońska debata nad strukturą rynku kryptowalut, jasno dając do zrozumienia, że sektor bankowy zjednoczy siły, aby całkowicie zablokować wejście w życie przepisów w ich obecnej formie.
Wielkie starcie tytanów finansów w Waszyngtonie
Spór koncentruje się wokół fundamentalnego pytania, czy kryptowalutowe platformy powinny mieć możliwość wypłacania użytkownikom zysków z posiadania stablecoinów, co do złudzenia przypomina wysoko oprocentowane konta oszczędnościowe. Dimon argumentuje, że ustawa w obecnym kształcie pozwoliłaby firmom kryptowalutowym na faktyczne płacenie odsetek od depozytów bez konieczności stosowania rygorystycznych zabezpieczeń o charakterze bankowym, przed czym tradycyjne finanse będą się zaciekle bronić. Szef JPMorgan Chase wprost zapowiedział, że banki nie zaakceptują takiego rozwiązania, a system pozbawiony odpowiednich bezpieczników ostatecznie eksploduje.
Konflikt, o którym tu piszemy, stał się głównym powodem, dla którego wyczekiwana przez branżę ustawa Clarity Act utknęła w martwym punkcie w Waszyngtonie, mimo wcześniejszego szerokiego poparcia ze strony polityków obu amerykańskich partii. Co prawda sytuację próbowali ratować amerykańscy senatorowie Thom Tillis oraz Angela Alsobrooks, którzy wypracowali kompromis dzielący nagrody na pasywne odsetki oraz bonusy oparte na realnej aktywności użytkowników w sieci, jednak dla liderów Wall Street to wciąż za mało.
Napięcie między Brianem Armstrongiem a prezesami największych banków budowało się od miesięcy, osiągając punkt kulminacyjny podczas wcześniejszych zamkniętych spotkań na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos, gdzie Jamie Dimon miał wprost rzucić w twarz szefowi Coinbase, że ten opowiada bzdury. Podobny dystans wobec rewolucji cyfrowej wyrazili inni liderzy branży finansowej, w tym prezes Bank of America Brian Moynihan, który krótko podsumował dążenia Armstronga stwierdzeniem, że jeśli Coinbase chce działać jak bank, to powinno po prostu stać się pełnoprawnym bankiem i przyjąć na siebie identyczne obciążenia regulacyjne.
Nierówna walka o miliardowe oszczędności klientów
Przedstawiciele tradycyjnej bankowości stoją na stanowisku, że podmioty oferujące produkty finansowe przypominające depozyty muszą podlegać dokładnie takim samym rygorystycznym zasadom nadzorczym, jakie obowiązują na Wall Street. Jamie Dimon w swoich publicznych wystąpieniach regularnie podnosi kwestię braku odpowiednich zabezpieczeń w projekcie ustawy Clarity Act, wskazując na rażące luki w obszarze przepisów przeciwdziałających praniu pieniędzy oraz wymogów ustawy o tajemnicy bankowej Bank Secrecy Act. Banki obawiają się, że atrakcyjne i łatwo dostępne programy lojalnościowe powiązane z cyfrowymi dolarami doprowadzą do masowego odpływu kapitału z tradycyjnych rachunków czekowych i oszczędnościowych bezpośrednio do ekosystemów kryptowalutowych. Branża cyfrowych aktywów odpiera te zarzuty, oskarżając Wall Street o próby ordynarnego sabotowania innowacji technologicznych i dążenie do utrzymania monopolistycznej pozycji na rynku usług płatniczych.
Szef JPMorgan Chase zarzucił Brianowi Armstrongowi, że ten przeznacza setki milionów dolarów na agresywny lobbying w Waszyngtonie, aby przepchnąć korzystne dla siebie przepisy przez Kongres, jednak zapewnił, że nikt w stolicy nie zamierza uginać się przed presją miliardera z rynku kryptowalut. Co ciekawe, Jamie Dimon zaznacza przy tym, że nie walczy z samą technologią blockchain, którą uważa za w pełni legitymowane i użyteczne narzędzie, a stablecoiny dostrzega jako efektywny instrument w realizacji międzynarodowych przekazów pieniężnych, o ile ich emisja i dystrybucja będą kontrolowane w sposób przemyślany.
Przyszłość kryptowalutowych regulacji pod znakiem zapytania
Wyjaśnijmy – aby projekt ustawy regulującej rynek aktywów cyfrowych stał się powszechnie obowiązującym prawem, musi najpierw zostać ostatecznie scalony przez komisje Senatu, przegłosowany przez obie izby amerykańskiego parlamentu, a na końcu podpisany przez prezydenta Donalda Trumpa. Czasu na wypracowanie ostatecznego porozumienia jest jednak niezwykle mało, ponieważ zbliżająca się letnia przerwa w pracach Kongresu oraz nadchodzące wybory parlamentarne tworzą presję czasową, która może całkowicie pogrzebać szanse na konsensus w 2026 roku.
Analitycy rynkowi wskazują, że spór o rentowność stablecoinów to obecnie najważniejsza bitwa w Waszyngtonie, a platformy predykcyjne dają obecnie około 61 procent szans na to, że ustawa Clarity Act ujrzy światło dzienne w najbliższych miesiącach. Tradycyjne grupy bankowe, w tym potężne Amerykańskie Stowarzyszenie Bankierów, ostrzegają, że osłabienie dotychczasowych barier ochronnych stworzy gigantyczne ryzyko systemowe dla całego sektora finansowego, zwłaszcza w obliczu faktu, że tradycyjne obligacje skarbowe tracą chwilowo na dynamice, a indeks dolara amerykańskiego notuje spadki w okolice poziomu 98,8 pkt. Z kolei na platformach instrumentów pochodnych, takich jak Deribit, oczy inwestorów zwrócone są na wygasające pakiety opcji, gdzie kluczowe punkty maksymalnego bólu inwestorów wynoszą obecnie 75 000 USD dla waluty Bitcoin oraz 2200 USD dla projektu Ethereum, co dodatkowo potęguje nerwowość na rynkach spotowych. Wynik tego gigantycznego starcia pomiędzy tradycyjnymi potęgami z Wall Street a nową elitą z Doliny Krzemowej zadecyduje o tym, jak będą wyglądały globalne finanse i systemy płatnicze przez najbliższe dekady.
Przeczytaj o tym, z jaką płynnością kupujących mamy obecnie do czynienia:
Nerwowość na rynku kryptowalut. Inwestorzy masowo kupują zabezpieczenia przed spadkiem Bitcoina
oraz o bardzo prawdopodobnej analizie, która może mieć wpływ na cały rynek krypto:
Bankierzy ze Standard Chartered nie mają wątpliwości. Oto, co stanie się z Ethereum!