Krypto traci jeden ze swoich największych bastionów. Handel runął o 62%

Czy na naszych oczach podupada jedna z opok rynku krypto? Jeśli za taką można uznać Koreę Południową, to rzeczywiście – są niepokojące sygnały. Przez lata było to jedno z najbardziej rozgrzanych miejsc na kryptowalutowej mapie. Lokalni inwestorzy potrafili wywindować ceny tokenów wyżej niż na zagranicznych giełdach, a Upbit i Bithumb regularnie należały do największych platform pod względem obrotu. Teraz sytuacja szybko się zmienia. Pieniądze uciekają gdzieś indziej, podążając za technologicznym boomem. Liczby są zatrważające.

Z kryptowalut na akcje. Koreańskie „mrówki” zmieniają obiekt westchnień

Według danych z 12 sierpnia zaprezentowanych przez Korea Economic Daily wartość handlu spot na południowokoreańskim rynku krypto spadła od stycznia aż o 62%. To znacznie powyżej światowej średniej. Pieniądze niekoniecznie trafiają jednak na lokaty. Koreańczycy znaleźli sobie inne miejsce do spekulacji.

Drobni inwestorzy w Korei Południowej nazywani są „mrówkami”. I tak jak w mrowisku – decyzje pięciu czy dziesięciu nie mają znaczenia. Ale jeśli zbiorą się ich miliony, a szacuje się, że jest ich około 14 milionów, to ich działania potrafią zrobić różnicę. W marcu tego roku przeciętna dzienna wartość handlu akcjami po raz pierwszy przekroczyła 40 bilionów wonów, czyli około 27 miliardów dolarów. Reuters informował wtedy, że indywidualni inwestorzy odpowiadają nawet za około 60% obrotów.

Skala spekulacji była momentami tak duża, że fundusze lewarowane powiązane tylko z tymi dwiema firmami zgromadziły w szczycie około 31 miliardów dolarów aktywów. Do gry musiał aż wkroczyć regulator i ograniczyć dostęp do części najbardziej ryzykownych produktów. Kryptowaluty zaczęły w tym czasie przegrywać walkę o uwagę inwestorów.

Koreańskie giełdy krypto zaczynają odczuwać odpływ klientów

Dla giełd Upbit, Bithumb, Coinone, Korbit i Gopax cała sytuacja jest poważnym problemem. Ich biznes w dużej części opiera się na prowizjach od klientów detalicznych. Mniej transakcji oznacza więc bezpośrednio mniej pieniędzy w kasie.

Co ciekawe, sytuacja w Korei nie jest wyłącznie reakcją na ostatnie wahania Bitcoina. Spadek aktywności na tamtejszych platformach trwa już od kilku miesięcy. Dane z pierwszego kwartału pokazywały wcześniej spadek obrotów krypto o 28% rok do roku. Jako jeden z powodów wskazywano właśnie przechodzenie inwestorów do akcji związanych ze sztuczną inteligencją

Zmiana jest tym bardziej znacząca, że jeszcze niedawno Korea uchodziła za jeden z bastionów detalicznego handlu kryptowalutami. Teraz najbardziej spekulacyjny kapitał nie zniknął. Po prostu znalazł nową zabawkę. Na początku były nią Samsung i SK Hynix, później fundusze z dźwignią, a część Koreańczyków ponownie ruszyła również na Wall Street. Tylko w lipcu nakupowali amerykańskich akcji za około 4,6 miliarda dolarów.

Czytaj więcej w dziale kryptowaluty:

BlackRock znowu miesza w branży. Tym razem chodzi o ten czynnik

Ethereum może stracić swojego największego kupującego. Idzie kryzys?

Wielki eksperyment okazał się klapą? Oto Salwador po pięciu latach z Bitcoinem