Krach rentowności w sieci Bitcoin. Znany trader przewiduje dno pod koniec 2026 roku

Górnicy wydobywający Bitcoina znaleźli się w głębokim kryzysie, a rynkowe wskaźniki jednoznacznie mówią o tym, że po ostatnim halvingu sektor wydobywczy po prostu nie daje sobie rady.

Margines zysku firm zajmujących się miningiem spadł poniżej poziomu 5 procent, co zmusza najsłabsze podmioty do wyłączania nieefektywnych urządzeń oraz wyprzedaży zgromadzonych rezerw. Analitycy zauważają, że obecna cena rynkowa Bitcoina w zestawieniu z rekordowo wysoką trudnością wydobycia drastycznie uderza w rentowność przedsiębiorstw. Sytuację tę obrazuje dedykowany wykres kapitulacji górników, który mocno świeci się na czerwono, powtarzając schematy znane z poprzednich rynków niedźwiedzia.

Popularny inwestor ukrywający się pod pseudonimem Killazauważył, że kapitulacja górników to sygnał, który historycznie wyznaczał idealny moment na akumulację aktywów przez długoterminowych graczy. Podkreślił on, że w obecnych warunkach rynkowych trudno o wyraźniejszy sygnał do systematycznego kupowania Bitcoina.

źródło: X

Trudny powrót do kosztów produkcji

Presja na rentowność sprawiła, że cena cyfrowego złota powróciła w rejony, które dla większości kopalń oznaczają działanie na granicy opłacalności. Charles Edwards, założyciel funduszu Capriole Investments, ujawnił w swojej najnowszej analizie, że Bitcoin jest aktualnie notowany w okolicach średniego kosztu produkcji. Według wyliczeń wspomnianego funduszu średni całkowity koszt wyprodukowania jednego Bitcoina wynosi obecnie 61 200 USD, podczas gdy sam koszt energii elektrycznej oscyluje w granicach 48 965 USD. Sprawia to, że uśredniona marża operacyjna górników zjechała do poziomu zaledwie 4,67 procent, co stanowi najgorszy wynik od pierwszych dni czerwca bieżącego roku.

źródło: X

Edwards podkreśla, że ajlepsze okazje do długoterminowych zakupów pojawiały się właśnie wtedy, gdy cena rynkowa wpadała w pasmo pomiędzy całkowitym kosztem produkcji a czystym kosztem elektrycznym. Spadek przychodów do tak ekstremalnie niskich wartości oczyszcza rynek z najmniej wydajnych urządzeń starszej generacji typu ASIC.

Widmo ostatecznego dna na horyzoncie

Mimo optymistycznych sygnałów zakupowych płynących ze wskaźników on-chain, ostateczne dno trwającego cyklu może nastąpić dopiero za kilka miesięcy. Zdaniem tradera Killa tradycyjne rynki finansowe, w tym giełda w Stanach Zjednoczonych, prawdopodobnie zaliczą jeszcze głębszą korektę w dalszej części roku. Taki scenariusz makroekonomiczny miałby pociągnąć za sobą kryptowaluty i sformować ostateczne dno dla Bitcoina dopiero pod koniec 2026 roku. Schemat ten powtarzał się w każdym dotychczasowym cyklu i nie ma powodów, by zakładać, że tym razem zachowanie rynku będzie diametralnie inne.

Dziś presję na rynkach potęguje ogólne załamanie popytu na cyfrowe aktywa, które uderzyło zarówno w rynek spot, jak i instrumenty pochodne. Traderzy i inwestorzy bacznie obserwują zachowanie ceny w okolicach kluczowych średnich kroczących, ponieważ zejście poniżej granicy 60 000 USD mogłoby otworzyć drogę do testu poziomu 50 000 USD, gdzie przebiega absolutny dół wyznaczany przez koszty energii. W trudnym położeniu pozostają też inne kryptowaluty, w tym Ethereum, które silnie reaguje na wahania i nastroje panujące na szerokim rynku finansowym.

Przeczytaj o tym, jak w obecnych warunkach radzi sobie kryptowaluta Ripple:
Kurs XRP próbuje się odbić, ale na horyzoncie widać potężną ścianę dla byków
oraz o mocnej wymianie zdań między szefami Strategy i XXI Capital:
Kłótnia Michaela Saylora i Jacka Mallersa. W tle miliardy dolarów i spór o Bitcoina