Wojna na samym szczycie świata kryptowalut nabiera tempa – a areną dla najnowszego starcia stała się konferencja BTC Prague, na której Michael Saylor i Jack Mallers publicznie poróżnili się o to, czy działania korporacyjne przynoszą korzyści inwestorom, czy też powoli pozbawiają ich wypracowanego kapitału.
Kością niezgody między dwaj giganci starli się w bezwzględnej dyskusji o matematyce finansowej. stał się wskaźnik ilości Bitcoin przypisanej do jednej akcji, który zdaniem krytyków może maskować głębokie rozwadnianie udziałów dotychczasowych akcjonariuszy.
Wielka debata o mNAV i rozwodnieniu kapitału
Do bezpośredniej wymiany zdań doszło w chwili, gdy Jack Mallers – założyciel oraz dyrektor generalny aplikacji płatniczej Strike oraz współzałożyciel i szef korporacji skarbcowej XXI Capital – zapytał Michaela Saylora o definicję mnożnika ceny akcji do wartości aktywów netto, znanego jako mNAV, podnosząc temat traktowania instrumentów finansowych, które nie kwalifikują się do wymiany po bieżącym kursie. Wyjaśnijmy, że sytuacja dotyczy bezpośrednio kwoty 6,7 mld USD w obligacjach zamiennych firmy Strategy, które przy obecnej wycenie akcji na poziomie 115 USD pozostają poza celem konwersji.
Nie jest tajemnicą, że Mallers głośno kwestionuje podejście swojego konkurenta i otwarcie deklaruje, że jego podmiot rezygnuje z promowania tradycyjnego wskaźnika ilości Bitcoin na akcję na rzecz bardziej przejrzystych danych informujących o realnym rozwadnianiu inwestorów. Michael Saylor bronił jednak struktury swojej firmy, tłumacząc, że inwestorzy mają prawo do własnych metod kalkulacji i mogą oceniać zarówno aktywa brutto, jak i netto w przeliczeniu na jeden udział. Biznesmen argumentował , że emisja nowych papierów wartościowych w zamian za gotówkę lub kryptowaluty nie ma z natury charakteru rozwadniającego, ponieważ do bilansu spółki trafiają realne i namacalne środki.
Dwie zupełnie odmienne strategie zarządzania skarbcem
Cały ten spór ten dotyka fundamentalnej kwestii tego, w jaki sposób nowoczesne rynki finansowe powinny wyceniać publiczne spółki opierające swój kapitał na cyfrowych aktywach. Firma Strategy, która sfinalizowała rebranding na początku 2025 roku, realizuje agresywny plan polegający na nieustannym pozyskiwaniu długu oraz emisji akcji, by natychmiast kupować za nie Bitcoina. Z kolei zarządzana przez Jacka Mallersa firma Twenty One Capital, notowana na nowojorskiej giełdzie pod symbolem XXI, reprezentuje nową szkołę rynkową i buduje zintegrowany ekosystem łączący usługi płatnicze Strike, operacje górnicze oraz potężny skarbiec kryptowalutowy.
Kontrowersje wokół Strategy nasiliły się po zamknięciu potężnej rundy finansowania o wartości 2,1 mld USD, z czego aż 86% kapitału pochodziło bezpośrednio z emisji nowych akcji zmniejszających procentowy udział dotychczasowych inwestorów. Michael Saylor w odpowiedzi na zarzuty wskazał na umocnienie rezerw finansowych i podał jako przykład zasilenie konta spółki o dodatkowe 100 mln USD, co podniosło jej całkowite rezerwy dolarowe do poziomu około 1 mld USD.
Co spór liderów oznacza dla portfeli zwykłych inwestorów
Dla osób posiadających kapitał w tego typu podmiotach wynik tej debaty ma fundamentalne znaczenie i decyduje o długoterminowej opłacalności inwestycji. Jeżeli niemal dziewięć z każdych dziesięciu dolarów pozyskanych przez firmę pochodzi z tworzenia nowych udziałów, dotychczasowi akcjonariusze ponoszą natychmiastową stratę w strukturze własnościowej. Ostateczny sukces tej strategii zależy wyłącznie od tego, czy przyszłe tempo wzrostu ceny Bitcoin zdoła całkowicie zrekompensować powstałe rozwodnienie kapitału. Krytyka ze strony XXI Capital zyskuje na sile, ponieważ zmusza rynek do kalkulowania ryzyka bez ślepej wiary w nieustanne i natychmiastowe wzrosty kryptowalut. Inwestorzy na całym świecie muszą teraz sami zdecydować, która filozofia korporacyjna okaże się bezpieczniejsza dla ich prywatnych funduszy w nadchodzących latach.
Przeczytaj o kontrowersyjnej tezie głównego dyrektora inwestycyjnego funduszu Bitwise:
Matt Hougan z Bitwise: „Bitcoin idzie w odstawkę, inwestorzy wolą coś innego”
oraz o tym, co dzieje się z kryptowalutą firmy Ripple i czy jest się czego obawiać:
Są powody do niepokoju. Kurs XRP leci gwałtownie w dół i testuje krytyczne dno