Koniec marzeń o bitcoinowym imperium. Akcjonariusze kazali wszystko sprzedać i zamknąć firmę

Miała zostać brytyjską odpowiedzią na Strategy. Zamiast tego Satsuma Technology kończy działalność i wystawia na sprzedaż wszystkie 668 BTC. Za likwidacją spółki zagłosowało 90,6% akcjonariuszy. Eksperyment z bitcoinowym skarbcem przetrwał niespełna rok, ale – to trzeba przyznać – trafił na wyjątkowo parszywy okres. Timing całej operacji był fatalny.

Zostało im 668 Bitcoinów kupionych niemal na szczycie

Jeszcze w sierpniu 2025 roku Satsuma zebrała 163,6 mln funtów z emisji obligacji zamiennych na akcje. Rundę prowadziło ParaFi Capital, a pieniądze wyłożyli również między innymi Pantera Capital, Kraken i Digital Currency Group. Spółka chciała kupować Bitcoiny i rozwijać projekty związane ze zdecentralizowaną sztuczną inteligencją. Problemy pojawiły się szybciej, niż ktokolwiek zakładał. W grudniu Satsuma sprzedała już 579 BTC za około 40 milionów funtów, aby rozliczyć się z częścią posiadaczy obligacji. Pozostałe 668,48 BTC wyceniono 30 czerwca na 29,44 miliona funtów.

Najbardziej bolesna liczba znajduje się jednak w dokumencie przedstawionym akcjonariuszom. Średni koszt zakupu jednego Bitcoina wyniósł 84 026 funtów. Na koniec czerwca papierowa strata przypadająca na każdą monetę sięgała horrendanych 39 984 funtów. Akcje spółki straciły natomiast ponad 99 proc. od szczytu z czerwca 2025 roku. Handel nimi został zawieszony, ponieważ firma nie opublikowała w terminie audytowanego sprawozdania.

Bitcoinowy skarbiec miał zarabiać. Stał się pułapką

Akcjonariusze zdecydowali, że nie chcą dłużej czekać. Satsuma sprzeda kryptowaluty, opłaci koszty likwidacji, wycofa akcje z londyńskiej giełdy i zwróci pozostałe pieniądze inwestorom. Według szacunków opisanych przez Decrypt do podziału może zostać od 26,8 do 30 milionów funtów. Nie oznacza to jednak, że cała różnica wobec pozyskanych 163,6 miliona wyparowała na Bitcoinie. Część kapitału rozliczono już przy grudniowej sprzedaży monet i spłacie zobowiązań.

Upadek Satsumy pokazuje słaby punkt firm budujących swoją wycenę niemal wyłącznie na kryptowalutowym skarbcu. Dopóki ich akcje kosztują więcej niż Bitcoin znajdujący się w bilansie, mogą emitować nowe papiery i za pozyskane pieniądze dokupować BTC. Kiedy pojawia się dyskonto, mechanizm zaczyna działać w odwrotną stronę. Inwestorzy płacą za zarząd, koszty giełdowe i skomplikowaną strukturę, choć podobną ekspozycję mogą uzyskać, kupując bezpośrednio Bitcoina lub ETF.

W przypadku Satsumy doszli do wniosku, że monety są warte więcej bez spółki, która miała je opakować w atrakcyjny produkt inwestycyjny.

Czytaj więcej w dziale kryptowaluty na Bithub:

Ray Dalio ostrzega! Porządek monetarny zaczyna się rozpadać. Co stanie się z naszymi pieniędzmi

Fundusze ETF ruszyły z zakupami Bitcoina. Byk wraca do crypto?

Arthur Hayes ponownie kupuje Ethereum. Analitycy widzą szansę na wzrost nawet do 2 300 dolarów