Artykuł powstał w ramach współpracy merytorycznej z ekspertami Bitget.
Bitcoin zbliża się powoli do poziomu 80 tysięcy USD za token, a zdaniem naszego eksperta za jego kursem stoją nie spekulanci, lecz fundusze inwestycyjne i instytucje finansowe. Według Ryana Lee, głównego analityka Bitget Research to właśnie stały napływ kapitału instytucjonalnego – a nie agresywna gra na dźwigni – może zdecydować o trwałości obecnego trendu wzrostowego.
Bitcoin (BTC) i Ethereum (ETH) rosną dzięki napływowi kapitału z instytucji
Popyt na fundusze ETF (exchange-traded funds) oparte na kryptowalutach pozostaje wysoki, a udział inwestorów operujących na rynku spot – czyli kupujących aktywa bezpośrednio, bez dźwigni – systematycznie rośnie. To zasadnicza różnica w stosunku do poprzednich cykli hossy, gdy głównym silnikiem wzrostów był handel kontraktami na mocnym lewarze. Tamte wzrosty były gwałtowniejsze, ale też bardziej podatne na nagłe korekty.
Tło makroekonomiczne jest jednak nadal dość skomplikowane. Złoto bije rekordy cenowe, co Lee odczytuje jako sygnał utrzymującej się niepewności – geopolitycznej, inflacyjnej i związanej z polityką pieniężną największych banków centralnych. Kapitał szuka zabezpieczenia, ale nie skupia się już w jednym miejscu: część trafia do złota, część do kryptowalut, część do innych instrumentów. Taka dywersyfikacja aktywów bezpiecznej przystani to zjawisko stosunkowo nowe.
Dodatkową zmienną którą należy wziąć pod uwagę są obecnie bardzo wysokie ceny ropy naftowej. Gdy energia drożeje, banki centralne mają mniej przestrzeni do obniżek stóp procentowych, a niższe stopy to jeden z czynników, które historycznie sprzyjają ryzykownym aktywom – w tym kryptowalutom. Przy utrzymującej się drogiej ropie ta zachęta słabnie. Istnieje też materialne ryzyko stagflacji, które definitywnie położy kres jakimkolwiek decyzjom o obniżce ceny pieniądza w gospdarce.
Przeczytaj też ważne artykuły na ten temat:
Rafał Zaorski otworzył pozycje na Bitcoinie i Ethereum! „Czas na rozstrzygnięcie”
Horyzont nadal niepewny
Ryan Lee ocenia, że BTC może przebić poziom 85 tysięcy dolarów, o ile napływy kapitału się utrzymają. Ethereum z kolei ma szansę osiągnąć 2 800–3 000 dolarów – sprzyja temu seria aktualizacji ekosystemu i rosnące zainteresowanie ze strony deweloperów aplikacji zdecentralizowanych.
Kluczowe pytanie w tym momencie brzmi następująco: czy instytucjonalny kapitał będzie nadal łagodził niekorzystne sygnały makro, czy w pewnym momencie zacznie na nie reagować. Jeśli to pierwsze – kryptowaluty umocnią swoją pozycję jako element zdywersyfikowanych portfeli. Jeśli drugie – korekta może być szybsza, niż sugeruje obecna stabilność.