T. Rowe Price, jedna z najstarszych amerykańskich firm inwestycyjnych z aktywami klientów rzędu 1,9 bln dolarów, wprowadziła na giełdę NYSE Arca pierwszy w Stanach Zjednoczonych aktywnie zarządzany fundusz giełdowy oparty na koszyku kryptowalut. Handel pod tickerem TKNZ ruszył w czwartek 16 lipca. Jak podała firma w oficjalnym komunikacie prasowym, to pierwszy na rynku produkt tego typu, który daje ekspozycję spot na wiele tokenów jednocześnie, a jego skład ustalają zarządzający, nie sztywny indeks.
Z tego tekstu dowiesz się:
- czym różni się TKNZ od dotychczasowych ETF-ów na Bitcoina i Ethereum,
- jak wygląda startowy portfel funduszu i dlaczego zaskoczył analityków,
- ile kosztuje aktywne zarządzanie i kto przechowuje tokeny,
- co debiut oznacza dla rynku altcoinów.
Bitcoin to niecała połowa portfela
Fundusz wystartował z aktywami wartymi około 15 mln dolarów. Na pierwszy rzut oka niewiele jak na firmę z Baltimore, która zarządza pieniędzmi klientów od czasów sprzed II wojny światowej. Ciekawiej robi się przy składzie portfela. Bitcoin odpowiada za 40,75 proc. aktywów, Ethereum za 18,42 proc., a dalej idą BNB, Solana i XRP z udziałami między 9 a 11 proc. Prawdziwym zaskoczeniem okazała się pozycja w HYPE, tokenie platformy Hyperliquid, na który przypada 6,45 proc. środków. Resztę wypełniają Stellar, Dogecoin oraz niewielka poduszka w stablecoinie USDC i gotówce.
Eric Balchunas, starszy analityk ETF w Bloomberg Intelligence, ocenił, że fundusz jest niedoważony w Bitcoinie względem jego udziału w rynku i przeważony w większości pozostałych aktywów, szczególnie w HYPE. Innymi słowy, zespół T. Rowe Price już pierwszego dnia postawił wyraźne, autorskie zakłady zamiast odwzorować rynkowe proporcje.
W typowych warunkach TKNZ ma utrzymywać od 5 do 15 kryptowalut z zatwierdzonej puli kilkunastu tokenów, wśród których znalazły się także Cardano, Chainlink, Sui czy Shiba Inu. Celem jest pobicie benchmarku FTSE Crypto US Listed Index, a nie jego kopiowanie. Zarządzający mogą dodawać i usuwać aktywa na podstawie fundamentów, wyceny, momentum i sytuacji rynkowej. Portfelem kieruje Blue Macellari, szefowa działu aktywów cyfrowych T. Rowe Price, wraz z czterema współzarządzającymi.
Wyższa opłata i inna konstrukcja prawna
Opłata za zarządzanie wynosi 0,75 proc. rocznie i na tym poziomie utrzyma się do 31 maja 2027 roku. Później wzrośnie do 0,90 proc. To kilkukrotnie więcej niż w najtańszych pasywnych ETF-ach na Bitcoina, gdzie stawki potrafią schodzić poniżej 0,25 proc. W zamian inwestor dostaje profesjonalnie zarządzany koszyk bez konieczności zakładania kont na giełdach kryptowalut i pilnowania kluczy prywatnych.
Fundusz inwestuje bezpośrednio w kryptowaluty spot, bez dźwigni i instrumentów pochodnych. Tokeny przechowuje Anchorage Digital Bank, a za gotówkę i obsługę operacyjną odpowiada State Street. Zgodnie z prospektem złożonym w SEC fundusz na starcie nie stakuje posiadanych aktywów, choć dokument dopuszcza taką możliwość w przyszłości. Jest jeszcze jedno istotne zastrzeżenie. Mimo nazwy ETF produkt ma formę trustu stanu Delaware i nie podlega ustawie Investment Company Act z 1940 roku. Inwestorzy nie korzystają więc z pełni ochrony prawnej przysługującej klientom klasycznych amerykańskich funduszy.
Droga do debiutu zajęła dziewięć miesięcy. Pierwszy wniosek trafił do amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) w październiku 2025 roku, w środku rynkowej wyprzedaży. Zgodę regulator wydał w czerwcu.
Nowy kanał popytu na altcoiny
Dotychczasowa instytucjonalna adopcja kryptowalut opierała się niemal wyłącznie na Bitcoinie i w mniejszym stopniu na Ethereum. TKNZ przenosi na regulowany rynek model aktywnie zarządzanego funduszu wielotokenowego. Duży tradycyjny zarządzający przestaje pytać, czy w ogóle posiadać Bitcoina, a zaczyna decydować, ile trzymać poszczególnych aktywów i kiedy sięgać po młodsze projekty pokroju Hyperliquid.
Jeżeli produkt przyciągnie kapitał, konkurenci w rodzaju BlackRock czy Fidelity dostaną gotowy wzorzec do skopiowania. Dla altcoinów oznaczałoby to nowe źródło popytu z regulowanych wehikułów, których portfele nie są zdominowane przez Bitcoina. Na razie skala pozostaje symboliczna, a prawdziwy test dopiero przed zespołem Macellari. T. Rowe Price musi udowodnić, że aktywna selekcja tokenów po odjęciu opłat da wynik lepszy niż zwykłe kupno Bitcoina albo pasywnego indeksu.
Redakcja BitHub.pl poleca również: