11 miliardów dolarów w ETH! Tom Lee idzie va banque

Bitmine jeszcze niedawno kojarzyło się głównie z kopaniem Bitcoina. Dziś z tego okresu została tylko nazwa, bo spółka zamieniła się w największy korporacyjny skarbiec Ethereum na świecie. Tom Lee wierzy, że ETH stanie się fundamentem cyfrowej gospodarki. Jeżeli ma rację, to zbuduje Strategy, tylko dla ETH. Jeżeli się myli, konsekwencje będą liczone w miliardach dolarów.

Od kopania Bitcoina do największego skarbca ETH

5 770 038 ETH. Tyle Ethereum znajduje się w skarbcu jednej notowanej na giełdzie spółki. Bitmine Immersion Technologies poinformowało, że 12 lipca 2026 roku posiadało około 4,8% całej podaży ETH. Przy przyjętej przez firmę cenie 1820 dolarów za monetę pakiet był wart około 10,5 mld dolarów. Łączna wartość kryptowalut, gotówki, papierów wartościowych i pozostałych inwestycji Bitmine wynosiła natomiast 11,3 mld dolarów.

Nad całą operacją czuwa Tom Lee, współzałożyciel firmy analitycznej Fundstrat i przewodniczący rady dyrektorów Bitmine. Ten sam analityk, który od lat zasłynął z wyjątkowo optymistycznych prognoz dotyczących Bitcoina i Ethereum.

Tym razem nie ogranicza się jednak do prezentowania wykresów w telewizji. Postawił na swoją tezę miliardy dolarów.

Celem programu nazwanego „Alchemy of 5%” jest zgromadzenie 5% całkowitej podaży Ethereum. W lipcu Bitmine znajdowało się już 96% drogi do realizacji tego planu.

Tempo akumulacji momentami przypominało hurtowe wykupywanie całego rynku. Tylko w tygodniu zakończonym 25 maja spółka nabyła 111 942 ETH. W kolejnych tygodniach zakupy były kontynuowane, dzięki czemu jej skarbiec zwiększył się z 5,39 mln do 5,77 mln monet.

Bitmine chce zostać dla Ethereum tym, czym Strategy Michaela Saylora stało się dla Bitcoina. Jest jednak jedna istotna różnica. Bitcoin przechowywany przez Strategy nie generuje sam z siebie dodatkowych monet. Ethereum może pracować.

Maszyna do zarabiania na stakingu

Z 5,77 mln posiadanych ETH Bitmine przeznaczyło do stakingu ponad 4,91 mln, czyli około 85%. całego skarbca. Firma szacowała, że ta działalność może przynosić około 242 mln dolarów przychodów w skali roku. Po objęciu stakingiem całego portfela prognozowana wartość nagród wzrastała do około 284 mln dolarów.

W kwartale zakończonym 31 maja Bitmine osiągnęło 45,7 mln dolarów przychodów ze stakingu i walidacji. Odpowiadały one za 98% wszystkich kwartalnych przychodów spółki.

W ten sposób Bitmine próbuje rozwiązać największy problem korporacyjnych skarbców kryptowalutowych. Firma nie musi wyłącznie czekać, aż cena aktywa wzrośnie. Może przeczekiwać słabszą koniunkturę, jednocześnie zwiększając liczbę posiadanych monet.

Brzmi niemal idealnie. Przynajmniej do momentu, w którym spojrzymy na wykres Ethereum.

Koniecznie sprawdź: Giełda krypto z MiCA rozdaje użytkownikom 50 milionów euro. Pierwsza transza rozeszła się w dwa dni

Kryptowaluta, która zawiodła oczekiwania

Ether dwukrotnie zbliżał się do symbolicznego poziomu 5 tys. dolarów. W listopadzie 2021 roku ustanowił rekord w okolicach 4878 dolarów. Kolejny szczyt przyszedł dopiero w sierpniu 2025 roku, gdy cena dotarła do około 4946 dolarów.

Technicznie był to nowy rekord, ale rynek traktował to jak rozczarowanie. W tym samym cyklu Bitcoin przekroczył 100 tys. dolarów, a następnie ustanawiał kolejne historyczne maksima. Ethereum zdołało jedynie nieznacznie poprawić wynik z poprzedniej hossy. Gdy Bitcoin osiągnął w sierpniu 2025 roku poziom ponad 124 tys. dolarów, relacja ETH do BTC pozostawała znacznie słabsza niż w 2021 roku.

Na rynku szybko pojawiła się więc narracja o „martwym Ethereum”. Inwestorzy zarzucali projektowi utratę dynamiki, odpływ zainteresowania w stronę konkurencyjnych sieci oraz coraz słabsze przełożenie rozwoju ekosystemu na cenę samego ETH.

Tom Lee uważa jednak, że rynek patrzy nie tam, gdzie powinien.

Ethereum jako cyfrowy grunt

Cała strategia Bitmine opiera się na przekonaniu, że w ciągu najbliższych lat znacząca część tradycyjnych finansów zostanie przeniesiona na blockchain.

Akcje, obligacje, fundusze, nieruchomości, stablecoiny oraz inne instrumenty mają być emitowane i rozliczane w postaci cyfrowych tokenów. Ethereum jako jedna z największych i najbardziej rozwiniętych sieci smart kontraktów, miałoby stać się infrastrukturą obsługującą ten system.

Tezę Lee można porównać do inwestycji w grunt położony na obrzeżach powstającego miasta. Dopóki wokół znajduje się pustka, ziemia wygląda na bezwartościową. Jeżeli jednak powstaną na niej biurowce, drogi, sklepy i mieszkania, staje się fundamentem całej lokalnej gospodarki.

W tej metaforze blockchain Ethereum jest miastem, a ETH gruntem niezbędnym do jego funkcjonowania. Im więcej aktywów, aplikacji i rozliczeń zostanie przeniesionych do sieci, tym większy powinien być popyt na jej natywną monetę.

Bitmine wskazuje dwa główne motory takiego wzrostu: tokenizację Wall Street oraz rozwój autonomicznych agentów sztucznej inteligencji, które mogą potrzebować neutralnych, publicznych sieci do wykonywania transakcji i zawierania cyfrowych umów.

To atrakcyjna historia. Problem polega na tym, że nadal jest to przede wszystkim prognoza dotycząca przyszłości.

Nie wiemy, jak szybko będzie postępowała tokenizacja. Nie wiemy, czy instytucje wybiorą publiczne blockchainy, prywatne sieci czy rozwiązania hybrydowe. Nie wiemy również, czy za dziesięć lat Ethereum nadal będzie liderem, czy zostanie wyprzedzone przez szybszą i tańszą technologię.

Ethereum za 62 tys. dolarów?

Prognozy Toma Lee dobrze pokazują skalę jego optymizmu. Analityk przedstawił scenariusz, w którym Bitcoin osiąga 250 tys. dolarów. Gdyby relacja wartości ETH do BTC wróciła do swojej wieloletniej średniej, Ethereum miałoby kosztować około 12 tys. dolarów. Powrót do relacji obserwowanej podczas hossy w 2021 roku dawałby około 22 tys. dolarów.

Najbardziej agresywny scenariusz sięga jednak 62 tys. dolarów za ETH. Taka wycena miałaby być uzasadniona, gdyby Ethereum stało się jedną z podstawowych globalnych infrastruktur płatniczych i rozliczeniowych dla tokenizowanych aktywów oraz autonomicznej gospodarki AI.

Tyle że rynek słyszał już wiele podobnych prognoz.

Przeczytaj teżŻycie po życiu, czyli działalność w branży krypto po 1 lipca 2026 roku

#wideo