Ethereum zmienia jedną z najstarszych zasad. Zapłacisz więcej za przelew

Ethereum szykuje zmianę, która z punktu widzenia przeciętnego użytkownika brzmi technicznie, ale w praktyce może mieć spore znaczenie dla portfeli, giełd i aplikacji obsługujących ETH. Nadchodząca aktualizacja Glamsterdam ma zerwać z bardzo starą zasadą, według której zwykły przelew kosztuje zawsze 21 000 jednostek gas.

Po zmianie wysłanie ETH na adres, który już istnieje i był wcześniej używany, nadal będzie rozliczane według starej zasady. Inaczej będzie jednak w przypadku całkowicie nowego adresu.

Koniec ze sztywnym limitem 21 000 gas

Gas to po prostu sposób, w jaki Ethereum mierzy, ile pracy musi wykonać sieć, aby przeprowadzić daną operację. Im więcej pracy, tym większy koszt transakcji. Do tej pory zwykły przelew ETH kosztował 21 000 jednostek gas niezależnie od tego, czy pieniądze trafiały na dobrze znany adres, czy na portfel, który nigdy wcześniej nie pojawił się w historii Ethereum. Glamsterdam ma to zmienić. Jeżeli wysyłamy ETH na istniejący adres, sieć w zasadzie tylko aktualizuje dwa salda. Jednemu użytkownikowi odejmuje ETH, drugiemu dodaje. Jeżeli jednak środki trafiają na zupełnie nowy adres, Ethereum musi dodatkowo utworzyć nowy wpis w swoim stanie i przechowywać go w przyszłości. Deweloperzy uznali więc, że taka operacja faktycznie obciąża sieć bardziej i powinna kosztować więcej. W projekcie pojawia się dodatkowa opłata wynosząca 183 600 jednostek tzw. state gas. Brzmi skomplikowanie, ale idea jest prosta. Jeżeli zmuszasz sieć do zapisania nowej informacji na stałe, koszt powinien być większy niż przy zwykłej zmianie salda istniejącego konta.

Portfele i giełdy mogą mieć problem

Największym problemem nie jest sama podwyżka kosztu. Przez lata wokół liczby 21 000 powstała ogromna ilość oprogramowania. Portfele kryptowalutowe wykorzystują ją do obliczania kosztu przelewu. Eksploratory blockchaina rozpoznają na jej podstawie zwykłe transfery ETH. Podobnie działają kalkulatory opłat i niektóre systemy giełd. Jeżeli programista wpisał kiedyś w kodzie zasadę: „zwykły transfer ETH = 21 000 gas”, po Glamsterdamie może ona przestać działać poprawnie. W najgorszym scenariuszu portfel może oszacować zbyt niską opłatę albo uznać prawidłową transakcję za nietypową lub błędną. Dlatego Ethereum Foundation już teraz ostrzega twórców portfeli, trackerów i innych usług, żeby przestali traktować 21 000 gas jako niezmienną wartość.

Dlaczego Ethereum w ogóle to robi?

Zmiana wynika przede wszystkim z problemu z danymi. Można go sobie wyobrazić jako ogromną bazę danych, którą sieć musi stale pamiętać. Znajdują się w niej m.in. informacje o kontach, saldach i smart kontraktach. Jeżeli powstaje nowe konto, sieć dostaje kolejny element, który może być przechowywany bardzo długo. Dotychczas użytkownik płacił za to praktycznie tyle samo, co za wysłanie ETH pomiędzy dwoma istniejącymi adresami. Deweloperzy chcą więc lepiej powiązać opłatę z rzeczywistym kosztem, jaki dana operacja narzuca całej sieci. To część szerszego podejścia Ethereum do ograniczania niekontrolowanego wzrostu danych, które muszą obsługiwać węzły.

Użytkownicy ETH nie muszą na razie nic robić

Dla zwykłego posiadacza Ethereum najważniejsza informacja brzmi tak, że na razie nie trzeba niczego zmieniać, więc możecie spać spokojnie. Aktualizacja Glamsterdam najpierw trafi na sieci testowe. Pierwszym etapem będzie Plataberget, czyli środowisko, w którym deweloperzy mogą sprawdzić działanie nowych zasad bez ryzykowania prawdziwych pieniędzy. Później aktualizacja ma być testowana także na Sepolii i Hoodi, a dopiero później zostanie wdrożona w głównej sieci Ethereum. Obecne ostrzeżenie skierowane jest więc przede wszystkim do firm tworzących infrastrukturę. Dla użytkownika końcowego zmiana może być prawie niewidoczna, o ile portfele i giełdy odpowiednio wcześniej dostosują swoje systemy. O ETH pisaliśmy także w tych miejscach:

Ethereum wystrzeliło o 20%. Ostrzegaliśmy o dywergencji już miesiąc temu

Ethereum zbiera szyki. Czy kurs wystrzeli?