Ethereum wysyła jeden z ciekawszych sygnałów on-chain od dłuższego czasu. MVRV Z-Score, czyli wskaźnik porównujący rynkową wycenę ETH z uśrednioną ceną kupna go przez inwestorów, spadł do strefy, która historycznie pojawiała się w okolicach dużych okresów akumulacji. Brzmi jak zaproszenie do kupowania? Ostrożnie. To raczej sygnał, że Ethereum zaczyna wyglądać tanio na tle własnej historii. A to nie jest to samo, co pewność, że cena nie spadnie już niżej.
Ethereum jest tanie, ale rynek jeszcze nie krzyczy „kupuj”
Według danych on-chain MVRV Z-Score ETH znalazł się w okolicach -0,7, czyli w zielonej strefie niedowartościowania. Podobne poziomy rynek widział m.in. pod koniec 2018 roku i w 2022 roku. Oba okresy z perspektywy czasu wyglądały jak dobre miejsca do długoterminowej akumulacji. Problem w tym, że rynek nie odbijał wtedy od razu. Wyceny potrafiły jeszcze długo mielić inwestorów, zanim pojawił się prawdziwy zwrot.
Najciekawsze jest to, że tani odczyt MVRV nie idzie dziś w parze z jednoznacznie byczym obrazem przepływów giełdowych. Wcześniej ilość ETH na giełdach spadała, co sugerowało akumulację i przenoszenie monet do długoterminowego przechowywania. Później jednak część podaży wróciła na platformy handlowe, co może oznaczać ostrożność, realizację strat albo przygotowanie do sprzedaży.
To ważny szczegół. Gdyby inwestorzy masowo wycofywali ETH z giełd, teza o cichej akumulacji byłaby dużo mocniejsza. Na razie obraz jest bardziej mieszany. Długoterminowy kapitał może już podnosić monety z rynku, ale krótkoterminowa presja podażowa wciąż nie zniknęła.
Cisza wokół ETH może być ważniejsza niż hałas
Drugi ciekawy element to spadające zainteresowanie Ethereum w social mediach. W poprzednich cyklach końcówki trendów spadkowych często wyglądały podobnie: cena jest niska, nastroje słabe, a tłum przestaje o danym aktywie rozmawiać. To nie jest gwarancja odbicia, ale bywa sygnałem wyczerpania.
Ethereum znajduje się więc w dziwnym miejscu. Z jednej strony wygląda historycznie tanio. Z drugiej wciąż brakuje potwierdzenia, że kupujący naprawdę przejmują kontrolę. Najważniejsze będą teraz dwa sygnały: dalszy spadek podaży ETH na giełdach oraz powrót MVRV Z-Score powyżej zera.
Dopiero wtedy będzie można mówić nie tylko o tanim Ethereum, ale o rynku, który zaczyna wychodzić z fazy kapitulacji. Na razie to bardziej okazja dla cierpliwych niż zielone światło dla spóźnionych optymistów.
Ethereum jest tanie. Ale musi jeszcze odzyskać historię, w którą rynek uwierzy
Bitcoin jest prosty do sprzedania inwestorom. Cyfrowe złoto, ograniczona podaż, ETF-y, aktywo rezerwowe, zabezpieczenie przed chaosem monetarnym. Ethereum jest bardziej skomplikowane. To jednocześnie infrastruktura pod DeFi, stablecoiny, tokenizację, staking, aplikacje i warstwy drugie. Dla branży to może być zaleta. Dla szerokiego rynku czasem problem, bo trudniej zmieścić tę opowieść w jednym zdaniu.
Dlatego niski MVRV Z-Score trzeba czytać ostrożnie. Może oznaczać, że ETH jest historycznie tanie i znajduje się w strefie długoterminowej akumulacji. Ale może też pokazywać coś mniej wygodnego: utratę wiary inwestorów w prostą narrację o Ethereum jako oczywistym zwycięzcy kolejnego cyklu.
Czytaj więcej w dziale kryptowaluty:
Ta kryptowaluta spadła ostatnio o ponad 20%. Ma ją wielu traderów
Strategy wraca do zakupów Bitcoina. Michael Saylor ucina spekulacje
Bitcoin ETF-y notują najgorszy tydzień w historii. Inwestorzy wycofali miliardy dolarów