BitMart wygasza giełdę. Dzisiaj o godzinie 3:30 czasu polskiego platforma wstrzymała rejestrację nowych kont, wpłaty oraz otwieranie pozycji, a rachunki futures przeszły w tryb pozwalający wyłącznie zamykać transakcje. Handel skończy się 26 sierpnia, ostateczne zamknięcie zaplanowano na 31 stycznia 2027 roku. Firmowy token BMX, który dawał zniżki na prowizje, stracił w kilka godzin od komunikatu blisko 58 procent.
Z tego tekstu dowiesz się:
- ile projektów kryptowalutowych zakończyło działalność od stycznia i skąd pochodzą te dane
- które giełdy zamknęły się w ostatnich tygodniach i jakie wyznaczyły terminy wypłat
- dlaczego padają nie tylko małe startupy, ale też sieci kupione za setki milionów dolarów
- co zmieniła MiCA i dlaczego polski inwestor ma trudniej niż niemiecki
- na co uważać, jeśli trzymasz środki na platformie bez licencji CASP
To trzecia rozpoznawalna giełda, która w ciągu miesiąca ogłosiła wyjście z rynku. Trzy dni wcześniej koniec zapowiedział BitMEX, platforma, która wprowadziła do obiegu wieczysty kontrakt z dźwignią stukrotną i przez jedenaście lat nie straciła ani jednej monety klientów wskutek włamania. Handel ustanie tam 23 września. Wcześniej, 1 lipca, działalność zakończył AscendEX, a w połowie miesiąca wygaszanie ogłosiło EXMO po wpisaniu spółek z grupy na brytyjską listę sankcyjną.
Licznik zamknięć dobił do niemal setki
Bazę takich przypadków prowadzi RootData i w niedzielę jej lista sięgnęła dziewięćdziesięciu dziewięciu pozycji. Zestawienie obejmuje trzy różne sytuacje: formalne ogłoszenie zamknięcia, wniosek upadłościowy oraz trwałą niedostępność strony projektu. To rozróżnienie ma znaczenie, bo bankructwo giełdy oznacza coś zupełnie innego niż wygaszenie protokołu po głosowaniu społeczności.
Piętnaście zamknięć przypada na platformy handlowe, z czego dziewięć to giełdy derywatów i kontraktów wieczystych. Drugie piętnaście to protokoły pożyczkowe, dochodowe i stablecoinowe. Reszta rozkłada się na portfele, marketplace’y NFT, gry, narzędzia analityczne, warstwy drugie i infrastrukturę. Na liście jest nawet redakcja: DL News, serwis należący do DefiLlamy.
Powody powtarzają się z nużącą regularnością. Bitcoin stracił w pierwszym kwartale niemal 23 procent, a kapitał podwyższonego ryzyka przestał finansować wzrost liczby użytkowników bez przychodu. To nie jest powtórka z 2022 roku. Wtedy upadały FTX, Celsius i Voyager, a przyczyną była dźwignia, zarzuty oszustwa i dziury bilansowe. Teraz mamy do czynienia ze zwyczajnymi bankructwami firm, którym skończyła się gotówka.
Padają też projekty warte setki milionów
Zamknięcia nie omijają największych. Polygon Labs wyłączył 1 lipca sekwencer sieci zkEVM, którą kupił w 2021 roku razem z zespołem Hermeza za 250 milionów dolarów i nazywał wtedy swoim produktem flagowym. Użytkownicy trzymający aktywa w portfelach mogą je odzyskać przez dedykowany interfejs do końca 2027 roku. Środki zablokowane w kontraktach protokołów DeFi przepadły, bo Polygon nimi nie zarządza.
MVMT Labs, spółka stojąca za blockchainem Movement, złożyła 15 lipca wniosek o ochronę przed wierzycielami w stanie Delaware. Firma zebrała wcześniej ponad 141 milionów dolarów, a jej wycena zbliżała się na początku 2025 roku do 3 miliardów. Token MOVE stracił od szczytu ponad 99 procent. Skalę zjawiska dobrze pokazuje też Odos, agregator wymian, który zamyka aplikację 30 lipca. W grudniu 2024 roku obsługiwał 7,8 miliarda dolarów obrotu miesięcznie, w lipcu 2026 roku było to 169 milionów.
Podobnie skończyły Zapper, znany pulpit do śledzenia portfela, który w szczycie miał ponad dwa miliony użytkowników miesięcznie, oraz Goldfinch, protokół kredytów niezabezpieczonych finansowany dwukrotnie przez a16z. Cardano straciło w czerwcu TapTools, swoje główne narzędzie analityczne, a miesiąc wcześniej marketplace JPG.Store.
Polski inwestor bez parasola
Dla europejskiego rynku kluczową datą był 1 lipca, kiedy wygasł okres przejściowy rozporządzenia MiCA (Markets in Crypto-Assets). Od tego dnia obsługa klientów z Unii bez licencji CASP (Crypto-Asset Service Provider) narusza prawo unijne. AscendEX wprost podał brak takiej autoryzacji jako jeden z powodów zamknięcia, obok niedoszłej umowy płynnościowej. Od 6 lipca wypłaty na tej giełdzie rozpatrywane są ręcznie, bez gwarancji terminu ani kwoty, a detektyw on-chain ZachXBT ustalił jeszcze przed zamknięciem, że hot wallety platformy są praktycznie puste.
Polska ma dodatkowy problem. Ustawa o kryptoaktywach wciąż nie weszła w życie, więc Komisja Nadzoru Finansowego nie może przyjmować wniosków o licencję CASP. Ponad tysiąc podmiotów wpisanych do krajowego rejestru działalności w zakresie walut wirtualnych funkcjonuje bez ścieżki legalizacji, a klient takiej firmy nie korzysta z ochrony, którą MiCA miała zapewnić. Kto chce sprawdzić status swojej platformy, powinien sięgnąć do tymczasowego rejestru CASP prowadzonego przez ESMA, a nie do deklaracji na stronie giełdy.
Redakcja BitHub.pl poleca również: