Bitcoin od kilku dni zachowuje się dziwnie. Wczoraj kurs BTC krążył w okolicy 63 tysięcy dolarów za sztukę, tymczasem w osiem godzin wartość otwartych pozycji na kontraktach terminowych na kryptowalutę zwiększyła się o ok. 1,2 mld USD. Sam wzrost open interest nie przesądza jeszcze, czy rynek szykuje się do wzrostów, czy spadków. Problem polega na tym, że coraz większa liczba pozycji idzie teraz w parze z wyjątkowo małą aktywnością na rynku kasowym.
Najważniejsze fakty
• Open interest na kontraktach terminowych na Bitcoina gwałtownie wzrósł.
• Łączna wartość otwartych pozycji na rynku futures wynosi już obecnie około 48 mld USD.
• Dane z Glassnode pokazują, że wolumen handlu BTC na rynku spot spadł do najniższego poziomu od początku prowadzenia tej serii danych w 2019 roku.
• Wartość otwartych pozycji futures przewyższa już cały dzienny obrót tymi kontraktami. Podobna sytuacja miała miejsce wrześniu 2025 roku, zaraz przed słynnym październikowym krachem
• Płynność po stronie kupujących wyraźnie się pogorszyła. Pula zleceń kupna zmniejszyła się od lipca nawet o jedną trzecią.
• Najważniejsze poziomy do obserwacji to teraz około 58,5 tys., 63 tys. oraz 68,7 tys. dolarów.
Open interest rośnie, handel Bitcoinem zamiera
Open interest, czyli liczba lub wartość otwartych i nierozliczonych kontraktów mówi nam przede wszystkim, że na rynku pojawia się więcej pozycji i więcej kapitału oczekującego na zmianę ceny.
Bieżące dane z platformy CoinGlass pokazują obecnie około 48 mld dolarów otwartych pozycji na Bitcoinie. Sama kwota nie jest szokująca. Znacznie ciekawsze jest natomiast to, jak wypada ona w zestawieniu z wolumenem obrotu.
W najnowszym raporcie Glassnode zwraca uwagę, że wartość otwartych pozycji futures jest już większa niż dzienny wolumen transakcyjny tymi instrumentami. Dla porównania w latach 2019-2020 te same pozycje zmieniały właściciela mniej więcej trzykrotnie w ciągu doby.
Innymi słowy: na rynku jest dużo zakładów, ale zawieranych jest coraz mniej transakcji. To bardzo niebezpieczna kombinacja.
Przy dużym wolumenie obrotu likwidacja pozycji jednego gracza zwykle trafia na drugą stronę transakcji. Gdy obrót maleje, likwidacje mogą wpłynąć na kurs znacznie mocniej. Pierwsze zamknięcie uruchamia kolejne i już wkrótce mamy do czynienia z prawdziwym wodospadem.
Dodatkowym problemem są pozycje dużych graczy na platformie tradingowej Hyperliquid. Tamtejszy wielorybi portfel kończył każdy dzień od połowy marca z przewagą pozycji długich. Największe zaangażowanie przypadło na połowę lipca- wówczas Bitcoin znajdował się przy górnym ograniczeniu swojego lokalnego kanału cenowego.
Nie oznacza to, że Bitcoin spadnie *na pewno*. Wiemy natomiast, że mamy zatankowane pod korek paliwo dla ewentualnej lawiny likwidacji. Jeżeli spadki ruszą przy takiej strukturze pozycji, przymusowo zamykane longi mogą go tylko przyspieszyć.
BTC utknął. Sytuacja nie jest jednak beznadziejna
Dzisiaj (czyli w sobotę wieczorem) Bitcoin kosztuje około 63 tysięcy dolarów za sztukę kryptowaluty. To niemal dokładny poziom, który dane z Glassnode określają jako medianę ceny zrealizowanej (tzw. „realized price”). W uproszczeniu: dzieli ona podaż Bitcoina na monety kupione poniżej i powyżej tej wartości.
Wyżej, przy cenie 68,7 tys, przebiega średnia cena zakupu krótkoterminowych posiadaczy BTC. Dla rynku ma ona znaczenie praktyczne. Inwestorzy, którzy kupili stosunkowo niedawno i są teraz „pod wodą”, często wykorzystują powrót kursu w rejon własnego punktu wejścia, aby wyjść z pozycji „na zero”. Przez ten mechanizm psychologiczny dostajemy dodatkową podaż na wyczerpanie ewentualnego odbicia.
Poniżej z kolei mamy czerwcowy dołek w rejonie 58,5 tys. USD za token. Obecny rynek ma mniej zleceń kupna zdolnych zamortyzować retest tej strefy niż jeszcze kilka tygodni temu, ale nadal może zadziałać jak poduszka powietrzna, przynajmniej krótkoterminowo.
Sytuacji nie poprawia popyt ze strony amerykańskich funduszy ETF typu spot. Zakończyły one 14 sierpnia trzeci z rzędu dzień odpływem kapitału. Jeszcze bardziej zastanawiająca była reakcja BTC na dane makroekonomiczne. Łagodniejsza inflacja w USA zmniejszyła presję na szybkie podnoszenie stóp procentowych w USA, ale Bitcoin nie potrafił wykorzystać tych danych do utrzymania trwałego wzrostu swojej wartości.
Innymi słowy: kapitał jest gotowy do podejmowania ryzyka („risk on”), ale na razie nie płynie szerokim strumieniem do Bitcoina, którego uważa na razie za aktywo „problematyczne”, czytaj: nie gwarantuje takiego potencjalnego ROI jaki aktualnie generuje chociażby infrastruktura AI i amerykańskie akcje ogółem.
Pocieszające jest natomiast to, że obserwujemy też pewne oznaki wyczerpywania się energii sprzedających. Udział podaży znajdującej się w zysku oraz dane o realized price zbliżyły się już do obszarów obserwowanych wcześniej w rejonie końcowych faz rynku niedźwiedzia. Rynek może więc potrzebować nie kolejnej dużej wyprzedaży, lecz po prostu nowego źródła popytu.
Redakcja BitHub.pl poleca również:
Bitcoin ETF traci setki milionów dolarów. Kurs BTC pod coraz większą presją
Złoto, obligacje i Bitcoin w stanie uśpienia. Eksperci ostrzegają przed nagłym zwrotem akcji
Sprzedaż detaliczna w USA spadła: Wall Street w górę, Bitcoin w dół. Konsument traci grunt?