Chcieli naprawić Ethereum, a stworzyli gigantyczne zagrożenie. Krach zaufania do sieci jest blisko

Propozycja gruntownej reformy mechanizmu stakingu w sieci Ethereum wywołała jedną z najbardziej gorących dyskusji ekonomicznych od czasu pamiętnej transformacji znanej jako The Merge.

Przypomnijmy – projekt Ethereum Improvement Proposal EIP-8363, określany również mianem Tapered Issuance Burn, zakłada stopniowe zmniejszanie nagród za staking w miarę jak coraz większa część podaży jest blokowana w celu zabezpieczenia sieci. W skrajnym scenariuszu, gdy w stakingu znajdzie się 50% całkowitej podaży, nowa emisja protokołu ma zostać całkowicie zredukowana do zera.

Autorzy propozycji, wśród których znajdują się Justin Drake z Fundacji Ethereum oraz Jérôme de Tychey, współzałożyciel konferencji Ethereum Community Conference, przekonują, że sieć osiągnęła już punkt, w którym dodatkowy staking przynosi znikome korzyści w zakresie bezpieczeństwa. Ich zdaniem obecny system rozwadnia posiadaczy, którzy decydują się nie stakować swoich aktywów, dlatego sieć powinna przestać płacić za ochronę, której po prostu nie potrzebuje.

Pomysł ten spotkał się jednak z ogromnym oporem środowiska. Krytycy, wywodzący się ze świata zdecentralizowanych finansów, dostawców usług stakingowych oraz inwestorów instytucjonalnych, ostrzegają, że reforma może osłabić decentralizację, zaburzyć rynki pożyczkowe i zniszczyć zaufanie do polityki pieniężnej Ethereum.

Założyciel Ether.fi, Mike Silagadze, nie kryje rozczarowania, pisząc, że jest to rozczarowujące na każdym poziomie, szkodliwe dla decentralizacji, adopcji oraz wiarygodności całej sieci. Z kolei dr Steve Berryman reprezentujący Bitwise podkreśla, że inwestorzy instytucjonalni potrzebują przede wszystkim pewności, a majstrowanie przy emisji na marginesie wprowadza niepewność, której instytucje szczerze nienawidzą.

Rodzi się więc kluczowe pytanie, czy sieć faktycznie przepłaca za swoje bezpieczeństwo, czy też propozycja EIP-8363 jest jedynie szukaniem problemu tam, gdzie go nie ma.

Spór o poziom zabezpieczenia sieci Ethereum

Obecnie w sieci zablokowane jest około 41,5 mln Ethereum, co generuje rentowność na poziomie 2,67% i stanowi około 34,07% całkowitej podaży tej kryptowaluty. Z punktu widzenia teorii im więcej środków jest zablokowanych, tym trudniej przeprowadzić udany atak na sieć. Autorzy EIP-8363 twierdzą jednak, że zyski z bezpieczeństwa stają się coraz bardziej marginalne, podczas gdy sieć stale emituje nowe nagrody dla walidatorów. Jednym z pomysłodawców jest Jérôme de Tychey, który przedstawiając propozycję w serwisie X, zdefiniował ją jako rynkową poprawkę likwidującą zachęty do wzrostu stakingu powyżej progu 50% podaży. Zdaniem twórców, polityka ta powinna przestać subsydiować dodatkowy staking w momencie, gdy sieć osiągnie wystarczający poziom ochrony.

źródło: X

Nie wszyscy są jednak przekonani, że problem w ogóle istnieje. Choć ilość zablokowanych środków wyraźnie wzrosła w 2026 roku, odnotowując wzrost o 15% od początku roku, wielu ekspertów uważa ten proces za naturalny. Steve Berryman sugeruje, że siły rynkowe same wyznaczą górny limit udziału bez konieczności odgórnego zmieniania polityki emisji Ethereum. Jego zdaniem spadek rentowności w okolice 2% nie przyciągnie już znacznych ilości nowego kapitału, ponieważ inwestorzy potrzebują płynności. Niedawny wzrost stakingu był napędzany głównie przez wejście dużych graczy instytucjonalnych, takich jak Bitmine czy BlackRock, ale po sfinalizowaniu ich alokacji dynamika zapewne wyhamuje. Z kolei komentator rynku Leo Lanza kwestionuje założenie, że emisja stanowi niewidzialny podatek dla osób niestakujących. Przypomina on, że roczna inflacja Ethereum utrzymuje się poniżej 1%, co wypada korzystnie nawet na tle złota, którego podaż rośnie rocznie o 1% do 2%, dlatego najlepszym rozwiązaniem jest pozostawienie kwestii regulacji wolnemu rynkowi.

Zagrożenia dla ekosystemu zdecentralizowanych finansów

Zwolennicy reformy uważają, że ograniczenie niepotrzebnej emisji zapobiegnie nadmiernej koncentracji stakingu w rękach wielkich powierników i dostawców płynnego stakingu. Krytycy wskazują jednak, że propozycje te mogą wywołać znacznie poważniejsze szkody. Greg Koumoutsos z Lido Labs Foundation zauważa, że obecny wskaźnik stakingu na poziomie jednej trzeciej podaży nie wygląda niezdrowo. Jego zdaniem projekt EIP-8363 zbyt mocno upraszcza rolę, jaką pełni emisja, gdyż Ethereum płaci nie tylko za sam fakt zablokowania aktywów, ale również za decentralizację, różnorodność operatorów, odporność na cenzurę oraz stabilność całej infrastruktury. Zmniejszenie emisji bez uwzględnienia tych aspektów może okazać się błędem.

Dodatkowym problemem jest fakt, że płynny staking stał się kluczowym filarem ekosystemu zdecentralizowanych finansów. Pochodne stakingowe są powszechnie wykorzystywane jako zabezpieczenie w protokołach pożyczkowych oraz strategiach generowania plonu. Zmniejszenie nagród uderzy bezpośrednio w te mechanizmy. Stani Kulechov, założyciel największego protokołu pożyczkowego Aave, wyraża obawę, że inwestorzy szukający rentowności mogą zacząć wyprzedawać Ethereum na rzecz innych aktywów generujących dochód, a sieć nie powinna być karana za swój własny wzrost. Najbardziej ucierpią jednak mali, niezależni walidatorzy, którzy w przeciwieństwie do giełd i wielkich podmiotów nie korzystają z efektu skali. W ich przypadku spadek nagród może uczynić samodzielny staking całkowicie nieopłacalnym, doprowadzając do ponownej centralizacji sieci wokół dużych instytucji.

Problem zaufania do polityki pieniężnej

Podczas gdy zwolennicy EIP-8363 przekonują, że spadek emisji wzmocni długoterminowy profil monetarny aktywa, krytycy argumentują, że ciągłe zmiany w regułach gry podkopują przewidywalność sieci. Dla inwestorów instytucjonalnych stałe i jasne zasady są ważniejsze niż marginalne zmiany w bilansie emisji. Częste modyfikacje krzywej nagród wprowadzają ryzyko zarządcze, które instytucje uwzględnią w wycenie ryzyka. Mike Silagadze zwraca uwagę, że jakakolwiek instytucja czy państwo przyglądające się tym zmianom może drastycznie stracić zaufanie do stabilności i zarządzania projektem. Sposób wprowadzenia propozycji również wywołał falę oburzenia, ponieważ opublikowano ją zaledwie dwa dni przed upływem terminu zgłaszania poprawek do nadchodzącej aktualizacji. Zmiana o tak dalekosiężnych skutkach dla całego sektora finansowego nie powinna być procedowana w tak nagłym trybie. Ostra reakcja branży pokazuje, jak trudne stało się wprowadzanie zmian w ekonomii Ethereum, gdy każda korekta tworzy wygranych i przegranych.

Przeczytaj o wydarzeniu, po którym wielu inwestorów wciąż liczy straty:
Afera Coldcard zbiera żniwo. Koszmarna końcówka lipca dla posiadaczy Bitcoina
oraz o tym, co najprawdopodobnie czeka nas w najbliższym czasie na rynku krypto:
Nadchodzi potężny szok podażowy na Bitcoinie. Wieloryby i fundusze ETF czyszczą rynek