Afera Coldcard zbiera żniwo. Koszmarna końcówka lipca dla posiadaczy Bitcoina

Lipiec zapisał się na kartach historii jako drugi najgorszy miesiąc pod względem skradzionych środków w całym bieżącym roku.

Jak wynika z danych zgromadzonych przez platformę analityczną DefiLlama, w ubiegłym miesiącu przestępcy sieciowi zdołali wyprowadzić z cyfrowych portfeli oraz protokołów łącznie 247,4 mln USD. Wynik ten jest ponad trzykrotnie wyższy niż straty odnotowane w czerwcowych statystykach, kiedy to skradziono 75 mln USD, oraz znacznie przewyższa majowy bilans opiewający na 60 mln USD. Jedynym miesiącem w tym roku, w którym hakerzy wygenerowali większe spustoszenie, pozostaje kwiecień z przerażającym wynikiem 644 mln USD skradzionych aktywów. Tak gwałtowny skok statystyk kradzieży w lipcu był w głównej mierze konsekwencją bezprecedensowego incydentu związanego ze słabością oprogramowania układowego sprzętowego portfela Coldcard, co głęboko zachwiało wiarą w absolutne bezpieczeństwo tak zwanego zimnego przechowywania aktywów.

Gigantyczny wzrost strat w branży krypto

Przez lata urządzenia typu cold storage były uważane za absolutny złoty standard w dziedzinie ochrony aktywów cyfrowych, pozwalający na izolację kluczy prywatnych od środowiska sieciowego. Jednak exploit Coldcard udowodnił, że nawet fizyczne odłączenie sprzętu od internetu nie gwarantuje pełnej ochrony, jeśli na etapie generowania kodu źródłowego doszło do błędu technicznego.

Z raportu zaprezentowanego przez firmę Galaxy Digital wynika, że atak na Coldcard polegał na odtworzeniu kluczy prywatnych w trybie offline i objął co najmniej 7300 indywidualnych portfeli w trzech potężnych, skoordynowanych falach, doprowadzając do utraty minimum 100 mln USD w Bitcoiachn. Analitycy zidentyfikowali także przerażającą czwartą falę ataku, która po pełnym podliczeniu może wywindować łączną sumę strat związanych z tym konkretnym incydentem do około 130 mln USD. Warto dodać, że prowadzony przez portal DefiLlama ogólny rejestr incydentów szacuje bezposrednie straty wynikające z podatności Coldcard na kwotę 115 mln USD.

Wartość skradzionych kryptowalut w okresie od stycznia do lipca 2026 roku (źródło: CryptoRank)

[KLIKNIJ, ABY POWIĘKSZYĆ]

Analitycy platformy badawczej CryptoRank zauważyli, że lipiec wyraźnie pokazał, iż nawet zimne przechowywanie nie eliminuje ryzyka technologicznego, które może wystawić na niebezpieczeństwo tysiące portfeli jednocześnie. Odkryta podatność sięgała jeszcze wersji oprogramowania z marca 2021 roku, w której błąd w kodzie sprawił, że zamiast sprzętowego generatora liczb losowych wykorzystano ograniczony algorytm programowy. Sytuacja ta sprawiła, że przewidywalność wygenerowanych fraz odzyskiwania danych stała się niezwykle wysoka, ułatwiając napastnikom odszyfrowanie kluczy przy pomocy metod silnikowych oraz nowoczesnych narzędzi sztucznej inteligencji.

Dziura w portfelach zimnych wstrząsnęła zaufaniem inwestorów

Głos w spraweie zabrali także badacze z zespołu Galaxy Research, prezentując dokładną mapę przepływu skradzionych środków i wskazując, że w zaledwie 41 minut napastnicy wyczyścili aż 1196 adresów, zabierając ponad 1082 BTC. Cały proces wypłat został w pełni zautomatyzowany, co sugeruje, że hakerzy posiadali gotowe bazy wygenerowanych offline kluczy prywatnych na długo przed tym, jak producent sprzętu wystosował oficjalne ostrzeżenie do swoich klientów.

Dodatkowym czynnikiem niepokojącym społeczność jest fakt, że część środków zaczęła trafiać do mikserów kryptowalutowych, co znacząco obniża szanse na ich odzyskanie przez organa ścigania. Analitycy podkreślają, że skala tego ataku jest o wiele bardziej niebezpieczna niż klasyczne włamanie na giełdę, ponieważ uderzyła bezpośrednio w najbardziej świadomych inwestorów, którzy zrezygnowali z trzymania środków na zewnętrznych platformach i wybrali własną pieczę nad kluczami.

Inne groźne incydenty i perspektywy bezpieczeństwa

Choć luka w oprogramowaniu Coldcard stanowiła absolutną większość lipcowych strat, w minionym miesiącu doszło do kilku innych poważnych incydentów w obszarze zdecentralizowanych finansów oraz aplikacji sieciowych. Przestępcy skutecznie zaatakowali protokół pożyczkowy Bonzo Lend oparty na sieci Hedera, skąd wyprowadzono około 9 mln USD. Kolejną ofiarą stał się portfel SecondFi działający w oparciu o ekosystem Cardano, z którego wykradziono 2,6 mln USD, co doprowadziło projekt do decyzji o stopniowym wygaszaniu działalności. Znaczne straty poniosła również giełda instrumentów pochodnych AFX zbudowana na warstwie drugiej Arbitrum, gdzie hakerzy przejęli 24 mln USD. Z kolei z mostu Verus Ethereum Bridge wykradziono środki o wartości 7,5 mln USD, wykorzystując luki w architekturze przesyłu aktywów między różnymi łańcuchami. Przedstawione wydarzenia wyraźnie pokazują, że hakerzy nieustannie analizują kod źródłowy protokołów, poszukując najmniejszych niedociągnięć architektów oprogramowania. Rynek kryptowalut wkracza w fazę, w której standardowe audyty mogą okazać się niewystarczające bez stałego monitorowania procesów generowania losowości oraz weryfikacji łańcucha dostaw oprogramowania. W obliczu rosnących zagrożeń eksperci apelują do użytkowników o stosowanie dodatkowych zabezpieczeń, takich jak chociażby dodatkowa fraza BIP-39, która w przypadku wycieków powiązanych z podatnością generatora liczb losowych mogłaby znacząco utrudnić matematyczne odtworzenie klucza prywatnego przez agresorów.

Przeczytaj o tym, jak ETF-y znów cieszą się olbrzymią popularnością:
Chciwość wraca na rynek? Ponad 600 mln USD wlało się do ETF-ów Bitcoin w 3 dni!
oraz o zaskakującej prognozie popularnego analityka:
Arthur Hayes twierdzi, że pęknięcie bańki AI jest nieuniknione. „Oto, jak Bitcoin osiągnie 1 mln USD”