Arthur Hayes twierdzi, że pęknięcie bańki AI jest nieuniknione. „Oto, jak Bitcoin osiągnie 1 mln USD”

W swojej najnowszej analizie Arthur Hayes wskazuje, że dzisiejsze nakłady kapitałowe na infrastrukturę technologiczną przypominają bardziej klasyczny rynek nieruchomości niż tradycyjny sektor nowych technologii.

W artykule pt. „Situationship” (relacja bez zobowiązań) Hayes sugeruje, że wewnątrz budowanych centrów danych znajduje się moc obliczeniowa tworząca cyfrowe formy życia, które jego zdaniem Hayesa wpłyną na rozwój cywilizacji w sposób najbardziej doniosły od czasów budowy kolei. Jednocześnie podkreśla on, że różnica między nieruchomościami a technologią jest fundamentalna, ponieważ młodzi zarządzający funduszami hedge, banki oraz rząd wierzą, że finansowanie centrum danych przypomina udzielanie pożyczki firmie Apple, podczas gdy w rzeczywistości przypomina to kredytowanie Lehman Brothers. Zdaniem Hayesa pęknięcie tej bańki nastąpi wtedy, gdy pośrednicy finansowi, wspierani przez rządy USA i Chin, doprowadzą do przeinwestowania w obiekty mieszczące czipy do treningu modeli i wnioskowania. W efekcie nadchodzące załamanie będzie historią kryzysu kredytowego na wzór 2008 roku, a nie kryzysem przychodowym z 2000 roku.

Rynek nieruchomości kontra cyfrowy przełom

Hayes zwraca uwagę, że podczas bańki internetowej z 2000 roku typowe spółki z debiutów giełdowych niemal nie generowały przychodów ani zysków, co było klasyczną historią braku rentowności. W 2008 roku zahamowanie wzrostu cen domów w USA wywołało problemy z wypłacalnością instytucji finansowych, które udzielały kredytów hipotecznych, co doprowadziło do załamania rynku kredytowego. Bańka sztucznej inteligencji pęknie w momencie, gdy tempo budowy centrów danych lub prognozy gigantów technologicznych dotyczące dalszych wydatków zaczną gwałtonie spadać.

Arthur Hayes przewiduje, że ogłoszone tempo rozbudowy infrastruktury zacznie zwalniać w połowie lub pod koniec 2027 roku, a w 2028 roku faza spowolnienia stanie się oczywista dla całego rynku. Czołowe przedsiębiorstwa z branży nadal będą generować ogromne zyski, ale ich wskaźniki wyceny ulegną skurczeniu, wywołując kryzys wypłacalności wśród najsłabszych podmiotów na rynku. To z kolei obciąży bilanse najbardziej zalwarowanych graczy finansowych, posiadających zbyt dużo długu powiązanego z infrastrukturą technologiczną. Ostatecznie rząd wkroczy do akcji w imię bezpieczeństwa narodowego, aby ratować zadłużone firmy oraz ich sponsorów, a ta niewłaściwa alokacja kapitału trafi na rynek cyfrowych aktywów, wywołując potężny wzrost na kryptowalucie, jaką jest Bitcoin.

Paradoks wydatków i kryzys płynności

Częstą ripostą zwolenników sztucznej inteligencji jest powoływanie się na paradoks Jevonsa, który ma usprawiedliwiać gigantyczne nakłady inwestycyjne. Jevons zauważył, że gdy cena surowca spada, jego zużycie rośnie na tyle, że łączny przychód zwiększa się w tempie geometrycznym. Arthur Hayes wskazuje jednak, że jest to błędne ujęcie intelektualne w kontekście obecnego krajobrazu inwestycyjnego. Wraz z udoskonalaniem procesów przemysłowych liczba operacji zmiennoprzecinkowych na kilowatogodzinę energii rośnie wykładniczo. Istniejąca infrastruktura fizyczna będzie w stanie wygenerować tysiące razy więcej inteligencji, zużywając przy tym mniej prądu, co oznacza nasycenie rynku budowlanego przy jednoczesnym rosnącym popycie na same tokeny obliczeniowe.

Dziś zamiast finansować infrastrukturę z wolnych przepływów pieniężnych, giganci technologiczni w coraz większym stopniu posiłkują się emisją długu oraz akcji. Wzrost wydatków finansowany długiem staje się ryzykowny, gdy tempo rozwoju zaczyna słabnąć, a pojawienie się tańszych i równie wydajnych modeli, na przykład z rynku chińskiego, ostatecznie doprowadzi do weryfikacji opłacalności tych projektów. Banki będą jednak kontynuować akcję kredytową, ponieważ jest to dla nich opłacalne przy stromej krzywej rentowności, a w razie niepowodzenia liczą na państwowe pakiety ratunkowe.

Mechanizm dodruku i powrót króla kryptowalut

Arthur Hayes zwraca uwagę na zachowanie Rezerwy Federalnej oraz amerykańskiego Departamentu Skarbu, które prowadzą politykę ukierunkowaną na stymulowanie pożyczek bankowych na kluczowe gałęzie przemysłu, chroniąc jednocześnie rynek przed spadkami. Gdy władze zorientują się, że napędzany długiem wzrost gospodarczy był jedynie kolejną bańką na rynku nieruchomości, zareagują masowym dodrukiem pieniądza. Amerykański rząd może wykorzystać do tego specjalne fundusze lub pojazdy celowe pod pretekstem ochrony bezpieczeństwa narodowego, skupując akcje firm technologicznych i ratując zalwarowane instytucje. Pomiędzy 2026 a 2028 rokiem rynek wejdzie w fazę marnotrawstwa kapitału, przypominającą boom na rynku nieruchomości w Chinach, gdzie tani kredyt trafiał do podmiotów powiązanych politycznie. Gdy banki i rząd zaczną tworzyć kolejne miliardy dolarów, aby podtrzymać sektor technologiczny, nadmiar płynności zaleje rynki finansowe. Bitcoin, będący według Hayesa cyfrowym czujnikiem dymu dla płynności rynkowej, wyznaczy lokalne dno, a następnie wejdzie w fazę długoterminowych wzrostów. W konsekwencji masowy dodruk pieniądza, mający na celu ratowanie systemu przed skutkami nietrafionych pożyczek, stanie się głównym paliwem dla wzrostu cen kryptowalut, co w konsekwencji wywinduje cenę za Bitcoin do poziomu 1 mln USD i powyżej.

Przeczytaj, co zmieniło się w funkcjonowaniu zasady 500 dni i dlaczego jest to tak ważne dla Twojego kapitału:
Kultowa zasada inwestowania w Bitcoina przechodzi właśnie najtrudniejszy test w historii
oraz o projekcie zakładającym całkowite wyzerowanie nagród z emisji nowo tworzonych tokenów:
Ethereum przejdzie rewolucję? Nowa propozycja może uderzyć w inwestorów