Tesla runęła o 14,5%, Alphabet stracił 7%, a Nasdaq zaliczył najgorszą sesję od kilku tygodni. Z siedmiu największych spółek technologicznych wyparowało około 767 miliardów dolarów. Bitcoin również spadł, ale znacznie spokojniej i utrzymał okolice 65 000 dolarów – wynika z danych CoinDesk oraz „The Guardian”.
To nie była zwykła ucieczka od ryzyka
Nasdaq stracił w czwartek 2,15%, podczas gdy Bitcoin potaniał o około 2%. Różnica może wydawać się niewielka, ale to rynek kryptowalut zazwyczaj mocniej reaguje na panikę. Tym razem role częściowo się odwróciły. Powód zdaje się być dość prosty. Inwestorzy nie sprzedawali wszystkiego jak leci. Pozbywali się przede wszystkim spółek, które wydają dziesiątki miliardów dolarów na sztuczną inteligencję, nie pokazując jeszcze odpowiednio dużego zwrotu. Alphabet po raz pierwszy od giełdowego debiutu miał ujemne wolne przepływy pieniężne. Tesla również zaczęła palić gotówkę.
Bitcoin nie ma serwerowni do wybudowania, kwartalnych marż do obrony ani akcjonariuszy pytających, kiedy robot Optimus zacznie zarabiać. Nie dotyczył go więc główny powód wyprzedaży.
Pomogły również fundusze ETF. Do wtorku zanotowały sześć kolejnych sesji z napływami, przyciągając łącznie blisko 930 miliony dolarów. Analitycy Ecoinometrics zwrócili uwagę na X, że Bitcoin nie musi już walczyć z nieustanną falą wypłat z funduszy. Ich zdaniem sama ta zmiana wzmacnia poziom 60 000 dolarów jako wsparcie.
Bitcoin odkleja się od Nasdaq? Jeszcze nie
Jedna sesja to zdecydowanie za mało, żeby ogłosić koniec korelacji. Jeszcze w maju 30-dniowa zależność między Bitcoinem a Nasdaq przekraczała 0,7 – wynikało z analizy K33 Research.
Co więcej, oba rynki nadal mają wspólnego przeciwnika: wysokie stopy procentowe. Droższa ropa zwiększyła obawy o inflację, a rynek zaczął wyceniać możliwość kolejnej podwyżki stóp w USA. Gdyby inwestorzy rozpoczęli szeroką ucieczkę od ryzykownych aktywów, Bitcoin prawdopodobnie nie pozostałby niewzruszony.
Giełda nie spanikowała. Oberwały konkretne spółki
Czwartkowa sesja nie wyglądała jak paniczne wciskanie przycisku „sprzedaj wszystko”. Małe i średnie spółki straciły znacznie mniej niż Nasdaq, a część firm przemysłowych i obronnych nawet drożała. Inwestorzy pozbywali się głównie najdroższych gwiazd boomu na AI, którym zaczęli zaglądać do rachunków.
Bitcoin znalazł się po właściwej stronie tej przeceny. Nie musiał tłumaczyć rosnących kosztów budowy centrów danych ani bronić kosmicznej wyceny obietnicami przyszłych zysków. To jeszcze nie czyni z niego bezpiecznej przystani. Pokazuje jednak, że rynek nie wrzuca już BTC i Big Techu do jednego worka przy każdej gorszej sesji. Powtórka byłaby mocniejszym dowodem niż jeden efektowny czwartek.
Czytaj więcej w dziale kryptowaluty na Bithub:
Ethereum znowu przyciąga kapitał z Wall Street. Instytucje kupują – coś wiedzą?
Finansowi giganci łączą siły. Chcą uratować Bitcoina przed zagładą
Nieoficjalnie: prezes zondacrypto zatrzymany? Przemysław Kral miał przebywać w Afryce