Binance otwiera nowy front, tym razem… w sądzie. Spółki powiązane z największą giełdą krypto pozwały założycieli RedotPay, operatora popularnych kart płatniczych zasilanych stablecoinami. Stawka jest ogromna. Domagają się około 473 milionów dolarów odszkodowania. Według Binance RedotPay wykorzystał wspólną infrastrukturę niezgodnie z zawartą umową. Klienci mieli zasilać karty RedotPay bezpośrednio przez Binance Pay, a w efekcie część z nich rezygnowała z Binance Card i przechodziła do konkurencyjnej usługi. Pozew dotyczy ponad 470 tysięcy użytkowników.
Partnerstwo miało napędzać płatności. Teraz kończy się pozwem
RedotPay odrzuca oskarżenia. Firma zapowiedziała zdecydowaną obronę i zapewniła, że postępowanie nie zakłóci jej codziennej działalności. Nie zamierza jednak szerzej komentować sprawy przed rozstrzygnięciem jej przez sąd.
Współpraca ruszyła pod koniec 2023 roku. RedotPay informował wtedy, że integracja z Binance Pay umożliwi klientom bezpośrednie zasilanie kart środkami znajdującymi się na giełdzie. Dla użytkownika było to wygodne: mniej przelewów, mniej etapów i szybki dostęp do stablecoinów podczas zwykłych zakupów. Binance przedstawia dziś tę samą funkcję jako źródło problemu. Według pozwu RedotPay miał reklamować integrację jako jeden z motorów swojego wzrostu, chociaż sposób jej wykorzystania naruszał zasady współpracy.
Giełda wyłączyła możliwość korzystania z Binance Pay przez platformę RedotPay 3 kwietnia 2026 roku. Oficjalnie decyzję podjęto po ocenie obsługiwanych partnerów handlowych. Kilka miesięcy później konflikt przeniósł się do sądów w Hongkongu i Singapurze.
RedotPay urósł do milionów użytkowników i… myśli o giełdzie
RedotPay nie jest już niewielkim dodatkiem do rynku krypto. Oferuje karty i portfel pozwalający wydawać stablecoiny u milionów sprzedawców korzystających z tradycyjnych sieci płatniczych. Według danych przywoływanych w mediach obsługuje ponad osiem milionów klientów na całym świecie. Binance twierdzi, że sporna integracja pomogła RedotPay osiągnąć obecną skalę i zwiększyć wycenę przed rozważanym debiutem giełdowym. Ten odpowiada, że zarzuty są bezpodstawne.
Na tym etapie są to wyłącznie twierdzenia stron. Sąd będzie musiał ustalić, co dokładnie przewidywała umowa, czy zasilanie kart było dozwolone oraz jak można policzyć ewentualne straty Binance.
Sprawa może mieć znaczenie szersze niż sam rachunek opiewający na setki milionów dolarów. Rynek kart kryptowalutowych rozwija się szybko, ale opiera się na skomplikowanej sieci partnerstw między giełdami, fintechami i operatorami płatności. Gdy jeden z partnerów zaczyna przejmować klienta drugiego, granica między współpracą a konkurencją robi się wyjątkowo cienka.
Czytaj więcej w dziale kryptowaluty na Bithub:
Znana kryptowaluta nie może przebić ważnego pułapu. Masz ją?
Czy XRP czeka szok podażowy? Analityk rozwiewa wątpliwości
Hyperliquid łapie wiatr w żagle, ale decyzje wielorybów mogą uderzyć w kurs HYPE