Bitcoin może być już blisko końca obecnej bessy — tak przynajmniej wynika z najnowszej analizy amerykańskiego banku inwestycyjnego Cantor Fitzgerald. Według analityków rynek potrzebuje jeszcze kilku miesięcy, zanim znajdzie ostateczne dno. Najważniejszy termin? Październik 2026 roku, który może okazać się przełomowy dla inwestorów czekających na zmianę trendu.
Cantor Fitzgerald wskazuje możliwy koniec bessy na Bitcoinie
Analitycy Cantor Fitzgerald uważają, że bitcoinowa bessa powoli zbliża się do końca. Bank zwraca uwagę, że po osiągnięciu szczytu w okolicach 126 000 dolarów w październiku 2025 roku, kurs BTC spadł o ponad połowę i obecnie znajduje się w rejonie 61 000 dolarów.
To mocna przecena, jednak według banku nie oznacza ona początku długiego załamania. Cantor Fitzgerald zakłada raczej, że rynek znajduje się w końcowej fazie korekty, a inwestorzy mogą zobaczyć ostateczne dno w ciągu najbliższych miesięcy.
Bank podkreśla jednak, że nie chodzi o precyzyjną prognozę co do dnia czy konkretnej ceny. Rynek kryptowalut nadal zależy od danych makroekonomicznych, decyzji politycznych oraz nastrojów inwestorów, dlatego każdy scenariusz może jeszcze ulec zmianie.
Mimo to sama teza brzmi wyraźnie: najgorszy etap obecnej przeceny może być już bliżej końca niż początku. Dla wielu inwestorów to ważny sygnał, ponieważ historycznie właśnie końcówki bessy budziły największy strach, a jednocześnie tworzyły najciekawsze okazje.
Zobacz też: Truman miał emeryturę, Bush blind trust. Trump ma miliardy z urzędu
Historyczny schemat wskazuje na październik 2026 roku
Cantor Fitzgerald opiera swoją analizę na wcześniejszych cyklach rynkowych bitcoina. Według banku w przeszłości BTC znajdował dno średnio 384 dni po osiągnięciu szczytu. Jeśli ten schemat znów się powtórzy, rynek powinien dotrzeć do najważniejszego punktu korekty właśnie w październiku 2026 roku.
Taka analiza nie daje gwarancji, jednak pozwala lepiej zrozumieć rytm rynku. Bitcoin wielokrotnie poruszał się w cyklach, w których mocna hossa kończyła się głęboką przeceną, a następnie stopniowym powrotem kapitału.
Z kolei inwestorzy często popełniają błąd, gdy patrzą wyłącznie na aktualną cenę i emocje. Strach na rynku może wyglądać jak sygnał ucieczki, jednak w przeszłości właśnie podobne momenty poprzedzały zmianę trendu.
Dlatego Cantor Fitzgerald sugeruje ostrożność, ale nie panikę. Bank nie twierdzi, że bitcoin natychmiast wróci do rekordów, jednak wskazuje, że czas trwania bessy może powoli dobiegać końca.
Bank ostrzega przed ślepą wiarą w altcoiny
W raporcie pojawia się również ważne ostrzeżenie dotyczące altcoinów. Cantor Fitzgerald podkreśla, że sama aktywność użytkowników nie wystarczy, aby dana kryptowaluta miała trwałą wartość. Rynek często nagradza narracje, jednak w dłuższym terminie liczą się realne przychody, użyteczność i popyt.
Według banku inwestorzy powinni skupiać się na projektach, które mają trwałe źródła dochodu albo pełnią jasną funkcję jako środek oszczędzania lub płatności. W tym kontekście analitycy wskazują bitcoina jako najważniejszą kryptowalutę do przechowywania wartości oraz płatności.
Ethereum z kolei bank postrzega jako główny projekt w obszarze zdecentralizowanych finansów. W raporcie pozytywnie wyróżnia się również Hyperliquid, który według analityków pokazuje, że kryptowaluta może opierać się na bardziej zrównoważonym modelu przychodów.
Inaczej wygląda ocena wielu popularnych altcoinów. Cantor Fitzgerald wskazuje, że projekty takie jak Solana, Sui, XRP czy Zcash muszą jeszcze udowodnić swoją długoterminową wartość. Mimo dużego zainteresowania rynku bank nie uznaje samej popularności za wystarczający argument inwestycyjny.
W praktyce raport wysyła inwestorom prosty sygnał: bitcoin może zbliżać się do końca bessy, jednak nie każda kryptowaluta skorzysta na ewentualnym odbiciu w takim samym stopniu. Dlatego selekcja projektów może okazać się teraz ważniejsza niż pogoń za szybkim zyskiem.
Może Cię zainteresować: Złoto spadło z wysokiego konia. Teraz rynek czeka tylko na jeden sygnał