Michael Saylor od lat pozostaje jednym z największych zwolenników Bitcoina na świecie. Jego firma Strategy zgromadziła setki tysięcy BTC i stała się symbolem agresywnego stawiania na największą kryptowalutę. Jednak w ostatnich tygodniach wokół spółki pojawia się coraz więcej wątpliwości. Powodem są problemy związane z finansowaniem dalszych zakupów Bitcoina oraz spadek wartości instrumentów wykorzystywanych do pozyskiwania kapitału. Część analityków zaczyna zadawać pytanie, które jeszcze niedawno wydawało się nierealne: czy Strategy będzie zmuszona sprzedać część swoich bitcoinów?
Problemy wokół programu finansowania zakupów BTC
Źródłem niepokoju stał się instrument STRC, który firma wykorzystuje do pozyskiwania kapitału na dalsze zakupy Bitcoina. W ostatnim czasie jego cena spadła wyraźnie poniżej wartości nominalnej wynoszącej 100 dolarów.
Kierownictwo Strategy przekonuje, że sytuacja pozostaje pod kontrolą i firma nadal dysponuje środkami potrzebnymi do wypłacania dywidend. Mimo to rynek reaguje nerwowo, a inwestorzy coraz uważniej analizują model finansowania stosowany przez spółkę.
Dodatkowe emocje wywołała niewielka sprzedaż 32 BTC pod koniec maja. Choć skala tej transakcji była symboliczna w porównaniu z całkowitymi zasobami firmy, wielu obserwatorów potraktowało ją jako sygnał ostrzegawczy.
Analitycy ostrzegają przed koniecznością sprzedaży BTC
Jednym z głośniejszych głosów krytycznych okazał się popularny analityk Kaleo, którego obserwuje ponad 700 tysięcy użytkowników serwisu X.
Według niego najlepszym rozwiązaniem dla Strategy może okazać się sprzedaż nawet 50 tysięcy bitcoinów w ciągu najbliższych dwóch lat. Jego zdaniem firma znalazła się w sytuacji, w której dalsze zwiększanie ekspozycji na BTC niekoniecznie przekłada się na wzrost wartości dla akcjonariuszy.
Kaleo zwrócił również uwagę na sposób promowania akcji Strategy. Spółka od lat określa swoje akcje mianem „wzmocnionego Bitcoina”, jednak analityk uważa, że w praktyce oznacza to po prostu większe wykorzystanie dźwigni finansowej.
Jak podkreśla, dźwignia działa świetnie podczas wzrostów. Kiedy jednak rynek odwraca trend, straty mogą rosnąć znacznie szybciej niż w przypadku samego Bitcoina.
Zobacz też: Legendarny wieloryb z czasów Satoshiego sprzedał wszystkie posiadane Bitcoiny? Sprawdzamy fakty
Porównania do upadku FTX budzą emocje
Podczas jednej z ostatnich rozmów temat Strategy został porównany do wydarzeń z 2022 roku, kiedy giełda FTX w ciągu kilku dni przeszła drogę od rynkowego giganta do spektakularnego bankructwa.
Analitycy zaznaczają, że sytuacje nie są identyczne. Sam Bankman-Fried wykorzystywał środki klientów do spekulacyjnych działań, natomiast Strategy inwestuje kapitał pozyskany od inwestorów w zakup Bitcoina.
Mimo to pojawia się wspólny element. Zarówno w przypadku FTX, jak i obecnie wielu uczestników rynku zakłada, że dominujący model biznesowy będzie działał bez większych problemów. Historia pokazuje jednak, że na rynku kryptowalut nawet najbardziej pewne scenariusze potrafią bardzo szybko się załamać.
Co stałoby się z Bitcoinem?
Największe obawy dotyczą potencjalnej sprzedaży części ogromnych rezerw BTC należących do Strategy. Firma posiada jedne z największych zasobów Bitcoina spośród wszystkich spółek giełdowych na świecie.
Jeżeli Strategy zostałaby zmuszona do sprzedaży większej liczby monet w celu pokrycia kosztów lub wypłaty dywidend, rynek mógłby odebrać taki ruch jako sygnał słabości.
Według Kaleo taki scenariusz mógłby wywołać silną presję sprzedażową i doprowadzić Bitcoina do poziomów niewidzianych od wielu lat. Na razie pozostaje to jedynie hipotetyczny scenariusz, jednak dyskusja wokół kondycji finansowej Strategy pokazuje, że inwestorzy coraz uważniej przyglądają się modelowi budowanemu przez Michaela Saylora.
Dla rynku kryptowalut najbliższe miesiące mogą okazać się kluczowe. Jeśli Strategy utrzyma zaufanie inwestorów, obawy prawdopodobnie szybko znikną. Jeśli jednak problemy będą się pogłębiać, temat potencjalnej sprzedaży bitcoinów przez jednego z największych graczy może wracać coraz częściej.
Może Cię zainteresować: Sygnał GPS masowo zakłócany – zwłaszcza nad Europą, Bliskim Wschodem