Sygnał GPS masowo zakłócany – zwłaszcza nad Europą, Bliskim Wschodem

Eksperymentalny satelita Pulsar-0, należący do kalifornijskiej firmy Xona Space Systems, po raz pierwszy zmapował z orbity skalę zakłóceń sygnału GPS na świecie. Dane zebrane przez urządzenie ujawniły, że problem jest znacznie powszechniejszy, niż wcześniej sądzono – zwłaszcza nad Europą i Bliskim Wschodem – i dotyczy nie tylko naziemnych systemów nawigacyjnych, ale także satelitów krążących setki kilometrów nad Ziemią.

Pulsar-0, pierwszy satelita konstelacji Pulsar, zarejestrował degradację sygnałów GNSS (global navigation satellite systems) – takich jak właśnie GPS – na niespotykaną skalę, zwłaszcza nad regionami ogarniętymi konfliktami zbrojnymi. Każdego miesiąca zakłócenia wpływają na dziesiątki tysięcy lotów przelatujących nad tymi obszarami, a ich skutkiem jest nie tylko utrata precyzji nawigacji, ale także zagrożenie dla bezpieczeństwa operacji lotniczych i morskich. Badania wykazały, że zakłócenia nie ograniczają się do tradycyjnego jammingu, czyli celowego zagłuszania sygnału, ale obejmują także spoofing – podawanie fałszywych danych lokalizacyjnych, które mogą wprowadzać w błąd systemy pokładowe statków powietrznych, dronów czy okrętów.

„Przyjaźni” sąsiedzi

Zjawisko to jest szczególnie nasilone nad Rosją i Ukraną oraz Bliskim Wschodem, gdzie strony konfliktów wykorzystują te metody, by zmylić i „przekierować” ataki dronów lub maskować własne pozycje. Co gorsza, sygnały GNSS są tam modyfikowane na tak dużą skalę, że praktycznie uniemożliwiają korzystanie z GPS w niektórych rejonach, co potwierdzają niezależne mapy zakłóceń opublikowane przez serwisy monitorujące ruch lotniczy, takie jak Flightradar24. Sprawcami tego całego zamieszania są niemal zawsze „aktorzy państwowi” – ze szczególnym uwzględnieniem rosyjskich (już od dawna) i irańskich (dopiero od niedawna, ale na ogromną skalę).

Przykładem takiej działalności jest aktywność rosyjskich satelitów serii Mołnia, które zidentyfikowano jako jedno z bardziej dokuczliwych źródeł elektronicznego szumu nad Europą. Badania przeprowadzone przez zespół uczonych ze Stanfordu oraz Uniwersytetu Teksasu wykazały, że od 2019 do 2026 roku zarejestrowano 75 przypadków znacznego spadku stosunku sygnału do szumu (CNR) o co najmniej 5 dB, co bezpośrednio przekłada się na utratę jakości sygnału nawigacyjnego. Jako ich źródła wykryto właśnie rosyjskie satelity wczesnego ostrzegania, które emitują sygnały zakłócające na częstotliwościach używanych przez systemy GNSS (i nie tylko cywilne – GPS, mimo cywilnego wykorzystania, wciąż jest systemem wojskowym).

Wyłączyć GPS

Zjawisko to w tym silniejszym stopniu dotyka rejony, gdzie prowadzenie nieprzyjaznych działań z zakresu wojny elektronicznej jest łatwiejsze – jak akweny morskie. Na Morzu Bałtyckim od początku 2025 roku Rosja zwiększyła liczbę anten do spoofingu z trzech do 36, zaś tylko w pierwszym kwartale zakłócenia wpłynęły na 123 tys. lotów. Skala problemu jest na tyle duża, że nawet satelity na niskiej orbicie okołoziemskiej tracą zdolność do utrzymania stabilnego połączenia GPS, co uniemożliwia precyzyjne pozycjonowanie anten czy utrzymanie wysokości. Xona Space Systems, planując rozbudowę konstelacji Pulsar do 300 satelitów, zakłada wprowadzenie sygnałów 100 razy silniejszych niż obecne, co ma zredukować zasięg skutecznego zakłócania.

Póki to, lub inne rozwiązania, nie zostaną na szeroką skalę wdrożone, cywilne lotnictwo i transport morski muszą radzić sobie z coraz częstszymi przerwami w działaniu systemów nawigacyjnych, a koszty tych zakłóceń ponoszą nie tylko linie lotnicze, ale także służby ratownicze, których działanie uzależnione jest od precyzyjnych danych lokalizacyjnych. O nieszczęsnych automobilistach, którzy zgubili drogę i właśnie usiłują ją znaleźć za pomocą GPS, nie wspominając.