Samolot amerykańskich linii lotniczych był zmuszony awaryjnie wylądować na lotnisku w Newark. Powodem był nieśmieszny żart jednego z pasażerów lotu.
Kwestia danych komórkowych i Bluetooth na pokładach samolotów jest od lat jednym z ulubionych tematów w branży lotniczej. Zdecydowana większość linii lotniczych zakazuje ich włączania podczas lotu, chociaż pasażerowie dalej często nie rozumieją, co to ma na celu. Nie będziemy się jednak nad tym rozwodzić, bo to temat na dłuższy artykuł. Dzisiaj skupimy się na jednym pasażerze, który postanowił nie tylko włączyć usługę Bluetooth na pokładzie samolotu, ale także zrobić bardzo ryzykowny żart, który skutkował zawróceniem samolotu i awaryjnym lądowaniem.
Lot przez Atlantyk zawrócony do Newark. Przyczyną żart jednego z pasażerów
Mowa o transatlantyckim locie 256 linii United Airlines z Newark do Palma De Mallorca. Tuż po starcie, piloci zauważyli, że mimo włączonej sygnalizacji o wyłączeniu urządzeń elektrycznych, dwa urządzenia pozostawały włączone. Dodatkowo jedno z nich, konkretnie głośnik Bluetooth miał nietypową nazwę – „Bomb”. To od razu zaalarmowało pilotów, którzy skontaktowali się centrum operacyjnym United w Chicago. W związku z brakiem reakcji na prośby o wyłączenie tych urządzeń, zmuszeni byli zastosować kolejne procedury awaryjne. Zgłosili kod 7700, który w lotnictwie oznacza stan nagłego zagrożenia i skontaktowali się z kontrolą lotów w Newark, prosząc o zgodę na awaryjne lądowanie.
Jest tam ochrona. Ktoś miał głośnik Bluetooth i nazwał go pewnym czteroliterowym słowem. Muszą więc sprawdzić cały samolot, łącznie z przestrzenią ładunkową, a pasażerowie muszą się ewakuować.
Rozmowa pilotów z wieżą kontroli lotów w Newark (oryginalne nagranie poniżej)
Awaryjne lądowanie, agenci FBI sprawdzający samolot i prawdopodobnie milionowa kara dla 16-latka
Gdy Boeing 767 wylądował na lotnisku w Newark, został odstawiony z dala od terminala, a wokół czekał nie tylko patrol lotniskowy, ale też agenci federalni. 200 pasażerów musiało opuścić pokład, pozostawiając wszystkie bagaże w środku. W międzyczasie agenci dokonywali przeszukania samolotu przy użyciu psów tropiących i odkryli, że feralny głośnik znajdował się w bagażu 16-latka, który chciał zrobić głupi żart. No i trzeba przyznać, że był on faktycznie głupi, a teraz za swoją głupotę słono zapłaci. Linie lotnicze United z pewnością nie odpuszczą doprowadzenia do łącznie aż 10 godzinnego opóźnienia lotu i to, że sprawa trafi do sądu jest niemal pewne.
Przeczytaj również inne nasze publikacje:
Malezja na wojnie z Norwegią o nowoczesne rakiety. „Erozja światowego zaufania”
Google chce wypuścić miliony zarażonych komarów. W jakim celu?
Kryzys na rynku pamięci dalej trwa. Sandisk wraca do dysków SATA