OpenAI gasi pożar, który samo pomogło wzniecić. Dają górę pieniędzy na… skutki rewolucji AI

OpenAI przez ostatnie lata pchało świat w stronę AI z siłą buldożera. ChatGPT najpierw był ciekawostką, potem zabawką do pisania maili i śmiesznych wierszyków, a dziś siedzi już w firmach, redakcjach, szkołach, call center, działach HR i zespołach programistów. Nagle okazało się, że sztuczna inteligencja nie jest żadnym odległym science fiction, tylko narzędziem, które może komuś skrócić dzień pracy o dwie godziny, a komuś innemu zabrać część obowiązków sprzed nosa. I właśnie teraz OpenAI zaczyna mówić: dobra, trzeba się zastanowić, kto za tę zmianę zapłaci.

AI może dać fortunę. Ale komu?

Fundacja powiązana z twórcami ChatGPT zapowiedziała, że na start przeznaczy 250 milionów dolarów na programy związane ze skutkami rewolucji AI. Pieniądze mają iść na granty, partnerstwa i własne projekty. Brzmi sucho, ale sens jest prosty: trzeba lepiej policzyć, co AI robi z rynkiem pracy i pomóc ludziom, którym automatyzacja może namieszać w zawodowym życiu.

W tej zapowiedzi najciekawsze nie są same pieniądze. Najciekawsze jest to, że OpenAI przestaje udawać, że wystarczy powtarzać słowa o produktywności i innowacji. Fundacja pisze wprost, że stare narzędzia mierzenia gospodarki mogą nie wystarczyć. PKB, statystyki zatrudnienia, klasyczne mapy zawodów. To wszystko powstawało dla świata, w którym człowiek wykonywał pracę, firma płaciła pensję, a maszyna była tylko maszyną.

AI miesza w tym układzie znacznie mocniej. Może sprawić, że część pracy zostanie wykonana szybciej, taniej i bez człowieka przy biurku. A wtedy samo pytanie „czy bezrobocie rośnie?” może być za słabe. Ważniejsze będzie: kto zgarnia wartość, kto traci pozycję i czy zwykły pracownik w ogóle coś z tego zobaczy.

Autorzy komunikatu piszą, że „AI doprowadzi do ogromnych zmian gospodarczych”, a tempo tej zmiany sprawia, że „okno, by zrobić to dobrze, jest krótsze, niż jesteśmy przyzwyczajeni, a koszt pomyłki jest ogromny”.

Nie tylko kursy i przekwalifikowanie

OpenAI Foundation zwraca też uwagę, że samo przekwalifikowanie pracowników może nie wystarczyć. Tradycyjne programy szkoleniowe mają mieszane efekty, więc potrzebne mogą być także inne rozwiązania. Chociażby wsparcie przy szukaniu pracy, ubezpieczenia od utraty części wynagrodzenia czy ścieżki wejścia do sektorów, które będą rosły dzięki AI.

To nie jest jeszcze gotowy plan ratunkowy. Bardziej przyznanie, że rachunek za rewolucję AI naprawdę istnieje. OpenAI właśnie odkłada na stół 250 milionów dolarów, żeby zacząć go liczyć.

Czytaj również w dziale nowe technologie na Bithub:

Dell z kontraktem wartym 10 miliardów dolarów na dostawę oprogramowania dla Pentagonu

Youtube zaostrza walkę z treściami AI. Teraz będą flagowane automatycznie

Rynek pamięci będzie w kryzysie przez lata. Tak sądzi Micron