Wojna na chipy pomiędzy Chinami a Stanami Zjednoczonymi trwa w najlepsze. Podczas gdy CEO Nvidia był z wizytą w Chinach, rząd tego kraju dopisał kolejny chip na listę zbanowych w kraju.
To kolejny cios w stronę Nvidii, która najwięcej traci na wojnie handlowej pomiędzy Stanami a Chinami. Dyrektor generalny firmy Jensen Huang stwierdził niedawno, że udział jego firmy na chińskim rynku akceleratorów AI spadł do 0%. Głównymi powodami jest zakaz eksportu najmocniejszych akceleratorów AI bez licencji do Chin, wprowadzenie kolejnych kontrol sprzętu i zakaz produkcji w celach wojskowych. Kto na tym korzysta? Oczywiście że chińskie firmy, które z dużą pomocą Pekinu starają się dogonić Nvidia, które mocno im odjechało w ostatnich latach.
Wyglądało na to, że jest porozumienie w sprawie chipów. Ale Pekin miał inne zdanie
W zeszłym tygodniu amerykańska delegacja z Donaldem Trumpem na czele odwiedziła Chiny. Oprócz Trumpa, w składzie tej delegacji znalazł się m.in. Jensen Huang, szef jednej z największych firm technologicznych w Stanach Zjednoczonych, czyli Nvidia. Jednym z tematów rozmów z chińskimi władzami była kwestia wojny technologicznej, którą toczą oba kraje na rynku chipów. I choć jakiś sukces udało się uzyskać, bowiem amerykański Departament Handlu wyraził zgodę na sprzedaż chipów dla dziesięciu chińskich firmy, w tym m.in. Alibaba i JD.com, to jednak sytuacja dalej jest mocno skomplikowana. Niektóre amerykańskie media podawały, że rząd w Pekinie wpłynął na wspomniane firmy i zmusił je do wycofania się z planów zakupowych w USA. Mimo tego, że Departament Handlu zezwolił na sprzedaż do 75 tysięcy sztuk dla jednego klienta, to dostawy w ogóle nie ruszyły.
Nvidia stworzyła specjalne karty graficzne na chiński rynek. Pekin zbanował je, gdy Huang był z Trumpem w Chinach
Dodatkowo podczas gdy Trump i Huang spotykali się w Pekinie, to chiński rząd dodał do listy zbanowanych chipów kolejny model. Stało się to w piątek 15 maja, a chip o którym mowa to gamingowy RTX 5090D V2, który został stworzony właśnie z myślą o chińskim rynku. Ta decyzja naprawdę mocno uderza w firmę, która specjalnie w tych modelach obniżyła wydajność w zadaniach sztucznej inteligencji, by spełniały one regulacje.
Zmniejszono rozmiar pamięci RAM do 24 gigabajtów, a także wykorzystano węższą, 384-bitową szynę. A teraz wygląda na to, że trzeba będzie sprzedać to gdzie indziej. Ale widzimy w tym pewien plus – istnieje bowiem szansa, że by pozbyć się zapasów „chińskich” kart graficznych, Nvidia wypuści je na inne rynki po niższej cenie. A z pewnością wielu graczy by się z tego ucieszyło, bo mimo pewnych ograniczeń, to dalej jest topowy sprzęt.
Przeczytaj również:
Czekolada wraca na półki? Taniejące kakao sprawia, że ersatze tracą finansowy urok
Koniec z podcastami stworzonymi przez AI na Spotify
Meta przerzuca 7 tysięcy pracowników do zadań związanych z AI