Rosja dość nieoczekiwanie wróciła do stołu G20. Już sam ten fakt wystarczył, żeby zamieszać atmosferę spotkania ministrów finansów w Asheville w Karolinie Północnej. Anton Siłuanow, rosyjski minister finansów, pojawił się na takim spotkaniu osobiście po raz pierwszy od rozpoczęcia inwazji na Ukrainę w 2022 roku. Przynajmniej dla części delegacji był to sygnał bardzo trudny do przełknięcia. Polski minister finansów Andrzej Domański, nie próbował nawet specjalnie ubierać tego w dyplomację. Reutersowi powiedział, że obecnośc Rosji nie jest mu na rękę, choć przyznaje gospodarzowi prawo do zapraszania gości. Dodał też, że Polska Rosji po prostu nie ufa.
Rosja wraca, Europa kręci nosem
Podobnie zareagował niemiecki minister finansów Lars Klingbeil. Jego zdaniem obecność Siłuanowa wysyła niepokojący sygnał w momencie, gdy Europa pracuje nad kolejnym pakietem sankcji wobec Rosji. Europejscy urzędnicy nie chcieli też wspólnego zdjęcia z rosyjskim ministrem. Ostatecznie tradycyjną fotografię ministrów finansów i szefów banków centralnych wykonano bez niego.
To spora zmiana względem 2022 roku. Wtedy nawet zdalny udział Siłuanowa w spotkaniu G20 kończył się demonstracyjnym wychodzeniem przedstawicieli Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Kanady i Europejskiego Banku Centralnego. Teraz Rosjanin osobiśie siedzi przy ty samym stole. Jeśli jest jakikolwiek opór przeciwko temu, to raczej symboliczny i niepochodzący ze wszystkich stron.
Rosjanin odbył też spotkanie z sekretarzem skarbu USA Scottem Bessentem. Rozmowa miała dotyczyć współpracy finansowej w ramach G20. Amerykański urzędnik przekazał jednak Reutersowi, że głównym tematem był plan pokojowy Donalda Trumpa dla Ukrainy.
Świat ma 353 biliony dolarów długu
Tymczasem Amerykanie chcieli, żeby spotkanie kręciło się przede wszystkim wokół gospodarki. Bessent przekonywał, że świat nie wyjdzie z problemu zadłużenia kolejnymi cięciami i zaciskaniem pasa, tylko szybszym wzrostem. Powód jest prosty: globalny dług osiągnął w tym roku rekordowe 353 biliony dolarów.
Waszyngton wskazuje przy tym na nadmiar regulacji, źle skonstruowane systemy podatkowe, niedostateczne inwestycje, podzielone rynki i braki kompetencyjne pracowników jako bariery, które państwa G20 powinny usuwać.
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze sprawa Chin. Bessent zapowiedział, że będzie naciskał na kraje G20, by przyjrzały się warunkom handlu z Pekinem. Jego zdaniem świat nie może dalej funkcjonować z gigantem mającymi nadwyżkę handlową rzędu 1,2 biliona dolarów. W Asheville miała być więc rozmowa o wzroście, długu i światowej gospodarce. Na razie najwięcej emocji wywołało jednak jedno zajęte krzesło przy stole.
Czytaj więcej w dziale gospodarka na Bithub:
Inflacja w Niemczech poniżej oczekiwań mimo wyższych cen energii i paliw. Zły znak?
Pracownik Białego Domu próbował zarobić na Trumpie. Teraz zapłaci fortunę
Gigant ze Skandynawii zamyka fabrykę w Polsce. 700 osób straci pracę