Jak dziś wyglądają płatności w Europie? Karta, telefon, ewentualnie szybki blik i po temacie. Visa, Mastercard? Wszystko działa w tle. W Brukseli zaczyna się jednak gra o znacznie wyższą stawkę. Nie chodzi już o wygodę, a o to, kto tak naprawdę kontroluje pieniądze. I wygląda na to, że Unia Europejska chce zrobić wszystko, by tę kontrolę odzyskać.
Europa chce kontroli. Banki widzą zagrożenie
Pomysł jest prosty, przynajmniej na papierze. Temat znany od wielu miesięcy, czyli cyfrowe euro – elektroniczna wersja gotówki emitowana przez Europejski Bank Centralny. Bezpośrednio od państwa, nie od banków. Dostępna dla każdego, w formie cyfrowego portfela. Można nią płacić online i offline. Transakcje mają być prywatne. System ma działać obok tradycyjnych pieniędzy, a nie zamiast nich. Brzmi jak upgrade? Niekoniecznie.
Dla banków to potencjalny problem systemowy. Bo jeśli ludzie dostaną możliwość trzymania pieniędzy bezpośrednio w systemie kontrolowanym przez bank centralny, to po co im banki komercyjne?
Daniel Baal, szef francuskiej federacji bankowej, mówi wprost: cyfrowe euro zamienia pieniądz banku centralnego w bezpośredniego konkurenta dla banków komercyjnych.
Inni idą jeszcze dalej. Pojawiają się określenia w stylu „broń atomowa”, która może rozwalić konkurencję na rynku płatności. Nie chodzi tylko o ideę. Chodzi o realne miliardy i kontrolę nad przepływem pieniędzy.
To nie tylko technologia. To walka o władzę nad pieniędzmi
W tle jest coś większego. Europa od lat opiera się na amerykańskich gigantach. Visa i Mastercard odpowiadają za ponad 60% płatności kartowych w strefie euro i praktycznie cały rynek transakcji międzynarodowych. To oznacza zależność od Stanów Zjednoczonych.
Powrót Donalda Trumpa do Białego Domu i napięcia geopolityczne tylko dolały oliwy do ognia. W Brukseli coraz głośniej mówi się o finansowej niezależności. Europa chce mieć własny system, którego nikt z zewnątrz nie będzie w stanie wyłączyć ani kontrolować. Z drugiej strony mamy prywatne stablecoiny i rosnącą presję ze strony rynku krypto. Z trzeciej Chiny, które już zdążyły wdrożyć cyfrowego juana na dużą skalę.
Na razie projekt żyje i powoli idzie do przodu. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, cyfrowe euro może pojawić się w codziennym użyciu pod koniec tej dekady. To byłaby realna zmiana zasad gry
Czytaj również w dziale gospodarka:
RAMageddon nadciąga. Apple ostrzega: AI podniesie ceny iPhone’ów
BlackRock: „Banki centralne utknęły w pułapce”. Co prognozuje gigant?
Stagflacja i cyfrowa waluta w Europie? Przemawia szefowa EBC, Christine Lagarde