Eksperci z banku J.P.Morgan ogłosili radykalną zmianę swojego stanowiska, przesuwając oczekiwany termin podwyżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych z drugiej połowy 2027 roku już na grudzień 2026 roku.
Decyzja ta nastąpiła bezpośrednio po lipcowym posiedzeniu amerykańskiego banku centralnego, na którym stopy procentowe zostały utrzymane w przedziale od 3,50 procent do 3,75 procent, choć oczekiwania co do dalszych kroków instytucji stały się niezwykle skomplikowane. Analitycy banku w swojej najnowszej nocie dla klientów wskazali wprost, że brak wyraźnych deklaracji ze strony Kevina Warsha podkopuje wiarygodność nowego szefa banku centralnego w walce z rosnącymi cenami. Zdaniem ekspertów instytucji taka postawa przewodniczącego może zwiększyć presję na pozostałych członków Komitetu do spraw Operacji Otwartego Rynku, zmuszając ich do bardziej zdecydowanego działania w ramach realizowanego mandatu.
Podział w łonie samej Rezerwy Federalnej jest już zresztą bardzo widoczny, na co zwracają uwagę niezależni obserwatorzy rynku, w tym ceniony analityk Jim Bianco, wskazując, że tak głębokie rozbieżności zdań wśród decydentów zwiastują przełomowy moment dla dalszej ścieżki stóp procentowych.
Samo posiedzenie pokazało, że jedność w amerykańskim banku centralnym należy już do przeszłości, ponieważ aż trzech z dwunastu członków komitetu opowiedziało się przeciwko decyzji o pozostawieniu stóp na dotychczasowym poziomie i domagało się natychmiastowej podwyżki o 25 punktów bazowych.
Podziały w amerykańskim banku centralnym przybierają na sile
Głosy sprzeciwu ze strony szefów regionalnych banków Rezerwy Federalnej z Cleveland, Dallas oraz Minneapolis udowadniają, że część decydentów dostrzega palącą potrzebę dalszego zacieśniania polityki pieniężnej. Presja inflacyjna w ostatnich miesiącach wyraźnie przybrała na sile, do czego przyczyniły się przede wszystkim gwałtownie rosnące ceny paliw oraz żywności, a także rekordowe wydatki przedsiębiorstw na rozwój technologii związanych z sztuczną inteligencją. Sytuację na rynku surowcowym dodatkowo zaostrzył konflikt zbrojny w rejonie Bliskiego Wschodu, który doprowadził do wzrostu cen ropy naftowej i przyniósł gigantyczne zyski koncernom energetycznym, takim jak Shell, raportującym kwartalny zysk na poziomie aż 9,8 mld USD.
Mimo tak wyraźnych sygnałów proinflacyjnych przewodniczący Kevin Warsh nie uznał natychmiastowej podwyżki stóp za jedyne właściwe rozwiązanie, co wywołało konsternację wśród inwestorów. Zgodnie z zaktualizowanym scenariuszem J.P. Morgan zakłada, że po grudniowej podwyżce o ćwierć punktu procentowego Rezerwa Federalna utrzyma stopy procentowe w przedziale od 3,75 procent do 4,00 procent. Bank ostrzega jednak, że scenariusz wcześniejszego ruchu już we wrześniu pozostaje bardzo realny, jeśli wskaźniki inflacyjne będą nadal rosły w dotychczasowym tempie.
Reakcja rynków finansowych na komunikat Rezerwy Federalnej była natychmiastowa i sprowadziła prawdopodobieństwo wrześniowej podwyżki wyceniane przez narzędzie FedWatch grupy CME z poziomu 81 procent do 65,2 procent. Rynek obligacji zareagował gwałtownym wzrostem rentowności papierów skarbowych, a rosnąca niepewność przełożyła się również na wyceny aktywów cyfrowych, w tym czołowych kryptowalut, takich jak Bitcoin oraz Ethereum, które wykazują wyjątkową wrażliwość na globalne warunki płynnościowe. Gdy inwestorzy dostrzegają wizję wyższych stóp procentowych przez dłuższy czas, ryzykowne aktywa tracą na atrakcyjności na rzecz bezpiecznych obligacji rządowych.
Wall Street podzielone w prognozach dotyczących stóp procentowych
Podczas gdy J.P. Morgan wyraźnie zaostrzył swoje stanowisko, inne czołowe instytucje finansowe przedstawiają zupełnie odmienne prognozy. Banki Goldman Sachs oraz Barclays pozostają przy swoim dotychczasowym scenariuszu i zakładają, że Rezerwa Federalna nie zmieni poziomu stóp procentowych aż do końca bieżącego roku. Z kolei analitycy BofA Global Research prezentują wyjątkowo jastrzębie podejście, prognozując aż trzy podwyżki stóp procentowych, począwszy od posiedzenia wrześniowego.
Po drugiej stronie barykady stoi Citigroup, które od dłuższego czasu uchodzi za najbardziej gołębio nastawiony bank na Wall Street. Citigroup utrzymało swoje dotychczasowe przewidywania, zakładając cięcia stóp procentowych w październiku oraz grudniu bieżącego roku, a także kolejną obniżkę w styczniu 2027 roku. Tak ogromna rozbieżność w ocenach renomowanych instytucji pokazuje, jak trudny do zinterpretowania jest obecny krajobraz makroekonomiczny.
Z jednej strony silny rynek pracy i wysokie wydatki konsumpcyjne oraz inwestycyjne wspierają wzrost gospodarczy, z drugiej zaś utrwalona inflacja uniemożliwia łagodne przejście do cyklu obniżek. Wpływ na globalną gospodarkę mają także inne czynniki technologiczne i przemysłowe, takie jak przedłużający się niedobór półprzewodników prognozowany przez firmę Samsung aż do 2028 roku, co dodatkowo utrudnia obniżanie kosztów produkcji w wielu sektorach. Inwestorzy na rynku tradycyjnym oraz zwolennicy aktywów alternatywnych z niepokojem obserwują kolejne dane makroekonomiczne, wiedząc, że każdy odczyt dotyczący wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych może całkowicie zmienić układy sił.
Przeczytaj o komentarzach po decyzji Rezerwy Federalnej i wystąpieniu Kevina Warsha:
Czy to koniec spokoju na Bitcoinie? Analitycy są podzieleni po jastrzębim ruchu Fed
oraz o zjawiskach, które w najbliższym czasie mogą wpłynąć na ceny niemal wszystkich kryptowalut:
Znamy najnowsze prognozy. Czy przed nami najcięższa kryptowalutowa zima w historii?