Ministerstwo Zdrowia chce wprowadzić górny limit wynagrodzeń dla lekarzy pracujących na kontraktach w publicznych szpitalach. Na dzisiejszej konferencji prasowej minister Jolanta Sobierańska-Grenda podała konkretną kwotę: do 240 zł brutto za godzinę, co w przeliczeniu na etat daje około 40 tys. zł brutto miesięcznie. To bezpośrednia odpowiedź resortu na serię publikacji portalu Zero.pl o nieprawidłowościach w Warszawskim Szpitalu Południowym i milionowych zarobkach młodego lekarza bez specjalizacji.
Z tego tekstu dowiesz się:
- ile ma wynosić maksymalna stawka godzinowa lekarza w publicznym systemie ochrony zdrowia,
- kogo obejmie limit i dlaczego nie dotyczy umów o pracę,
- jak resort chce ukrócić zjawisko tzw. lekarzy walizkowych,
- co afera w Szpitalu Południowym ma wspólnego z nowymi przepisami.
Górna granica zarobków w publicznym systemie
Proponowany limit ma dotyczyć przede wszystkim umów kontraktowych, bo to z nich wynikają kwoty, które w ostatnich tygodniach rozgrzewały opinię publiczną. Pensje na umowach o pracę reguluje ustawa o najniższych wynagrodzeniach w podmiotach leczniczych, która od 1 lipca gwarantuje lekarzowi ze specjalizacją co najmniej 12 910 zł brutto. Kontrakty pozostawały dotąd poza jakąkolwiek kontrolą, a resort, jak przyznała sama minister, nie miał na nie wpływu.
Stawka 240 zł brutto za godzinę ma być przelicznikiem do etatu i wyznaczać górną granicę zarobków w systemie finansowanym ze środków Narodowego Funduszu Zdrowia. Dla porównania, według doniesień prasowych lekarze oczekują dziś na rynku od 160 do 200 zł za godzinę, a doświadczeni specjaliści w regionach z niedoborem kadr potrafią wyceniać swoją pracę na 280 do 300 zł.
Drugi filar zmian to limity wydatków na płace w budżetach szpitali. Obecnie koszty wynagrodzeń pochłaniają średnio 81,3 proc. środków przekazywanych placówkom z NFZ. Rekomendacje w tej sprawie ma do końca sierpnia przygotować Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, z podziałem na siedem poziomów szpitali. Placówki, które zmieszczą się w zalecanych widełkach, mogą liczyć w przyszłym roku na zachęty finansowe. Dla przekraczających limity resort przewiduje w dalszej perspektywie kary.
Koniec lekarzy walizkowych i fikcyjnych grafików
Ministerstwo zapowiedziało też pełną kontrolę tzw. procederów walizkowych, czyli pracy medyków w wielu odległych od siebie placówkach jednocześnie. Pracownik medyczny będzie musiał być zatrudniony co najmniej na pół etatu w jednym szpitalu, a na pracę w kolejnych podmiotach uzyskać zgodę głównego pracodawcy. Resort skłania się do wyznaczenia maksymalnego czasu pracy na poziomie dwóch etatów. Szpitale korzystające z pieniędzy NFZ będą również zobowiązane ujawniać, za ile i na jakich zasadach zatrudniają lekarzy prowadzących działalność gospodarczą. Zakazane ma być zawieranie umów ze spółkami pośredniczącymi w zatrudnianiu medyków.
Tłem dla całego pakietu jest afera wokół Warszawskiego Szpitala Południowego. Portal Zero.pl ujawnił, że 28-letni lekarz bez specjalizacji Dawid Kacprzyk, ówczesny koordynator SOR i radny Koalicji Obywatelskiej, zarobił w 2025 roku 1,6 mln zł, wykazując blisko 4 tys. przepracowanych godzin, choć w trakcie części dyżurów prowadził działalność polityczną. Sprawą zajęły się prokuratura, NIK i samorząd lekarski, a rząd w trybie pilnym przyjął ustawę umożliwiającą zbieranie danych o zarobkach medyków na podstawie numeru PESEL. Dokument czeka już tylko na podpis prezydenta.
Na razie propozycje resortu mają charakter zapowiedzi i będą jeszcze konsultowane ze środowiskiem lekarskim, które przy poprzednich próbach ograniczania zarobków reagowało zdecydowanym sprzeciwem. Pierwszym testem determinacji ministerstwa będą sierpniowe rekomendacje AOTMiT.
Redakcja BitHub.pl poleca również (dofollow, artykuły z ostatnich 48 h):