Pierwszy statek od tygodni zaatakowany. W Zatoce Perskiej znów pachnie starcem, „niemożliwa wojna” vs. „zła umowa”

Po niemal dwóch tygodnniach względnego spokoju na wodach Cieśniny Ormuz, znów doszło tam do ataku na statek handlowy. Brytyjskie Centrum Operacji Handlu Morskiego (UKMTO) poinformowało w niedzielę, 3 maja 2026 roku, że nieznany statek został zaatakowany przez kilka małych łodzi w pobliżu irańskich wód terytorialnych. Określenie „kilka małych łodzi” niemal z pewnością wskazuje tutaj na Iran, jako że taktyka wykorzystania szybkich motorówek do terroryzowania ruchu morskiego to niemal znak rozpoznawczy komponentu morskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (Sepah-e Pasdaran, vel IRGC).

To pierwszy incydent tego typu od 22 kwietnia, kiedy to inny statek zgłosił ostrzał w tym samym regionie. Atak nie spowodował ofiar wśród załogi, ale przypomina, że napięcie w regionie nie maleje, a Cieśnina Ormuz pozostaje jednym z najbardziej niebezpiecznych szlaków żeglugowych na świecie, przez który przed wojną przepływało 20% światowego handlu ropą i gazem. Co więcej, nawet ataki, które nie wywołają fizycznych strat, i tak blokują ruch – pośrednio. Są one bowiem uwzględniane w kalkulacjach ubezpieczycieli. Gdy te ostatnie czynią operacje morskie nieopłacalnymi, ruch na morzu i tak zamiera.

Iran grozi i radzi, USA radę lekceważą

Tymczasem atmosfera wokół zawieszonego konfliktu między Iranem a Stanami Zjednoczonymi i Izraelem gwałtownie się zaostrza. Iran, w tym przedstawiciele wspomnianego Pasdaranu (który, jak się ocenia, przejęli faktyczną władzę w tym kraju), otwarcie grozi wznowieniem działań wojennych, jeśli Waszyngton nie ustąpi i nie zniesie blokady irańskich portów. W przytaczanym komunikacie stwierdzono, że USA stoją przed wyborem: „niemożliwa wojna lub zła umowa z Islamską Republiką Iranu”. I dodano, że Iran spodziewa się wznowienia działań wojennych.

Teheran domaga się natychmiastowego zniesienia amerykańskiej blokady, która od 13 kwietnia uniemożliwia swobodny przepływ statków powiązanych z Iranem, co dodatkowo pogarsza i tak już katastrofalną sytuację gospodarczą kraju. Waszyngton nie wydaje się jednak przejęty irańskimi groźbami. Donald Trump, który w weekend przyznał, że zapoznał się z „konceptem” nowej irańskiej propozycji pokojowej, nie ukrywa sceptycyzmu. „Nie jestem zadowolony z ich ostatniej oferty” – zadeklarował prezydent, dodając, że Iran nie poniósł dotąd konsekwencji 47 lat wspierania ruchów terrorystycznych.

Administracja Trumpa nie tylko nie zamierza ustępować, ale wręcz zaostrza działania ekonomiczne wymierzone w Iran. W ostatnich tygodniach Departament Stanu i Departament Skarbu nałożyły sankcje na dziesiątki podmiotów, statków i osób fizycznych zaangażowanych w irański handel ropą z ominięciem restrykcji, w tym na chińskie rafinerie i sieci bankowe, które ułatwiają Teheranowi omijanie dotychczasowych sankcji. Celem jest całkowite odcięcie Iranu od źródeł dochodów, które zasilałyby jego program nuklearny i wsparcie dla grup terrorystycznych.

Byle odetkać szlak

Tymczasem Iran zmaga się z gospodarką w stanie głębokiego kryzysu, wręcz załamania. Według najnowszych danych inflacja cen żywności sięga 104% miesięcznie, a PKB kraju ma skurczyć się o 6,1% w 2026 roku. Rial traci na wartości – od stycznia 2026 roku jego kurs względem dolara spadł z 42 000 do ponad 1,1 miliona, co praktycznie uniemożliwia zakup towarów z zagranicy. Bezrobocie wśród mężczyzn w wieku 25–40 lat sięga 50%, a 57% Irańczyków – tych nie-należących do grup powiązanych z władzami (jak funkcjonariusze Pasdaranu lub milicji Basidż) – cierpi z powodu niedożywienia.

Amerykańska blokada i sankcje dopełniają obrazu: porty są zamknięte, eksport ropy praktycznie ustał, a krajowe rezerwy topnieją w oczach. Co przypuszczalnie najgorsze, dłuższa blokada eksportu ropy (a konkretnie: wywołana przezeń konieczność wstrzymania tłoczenia) grozi wywołaniem trwałych, nieodwracalnych szkód tak dla infrastruktury wydobywczej, jak i zasobności samych pól naftowych. Analitycy twierdzą, że nawet gdyby sankcje zostały zniesione, dekady korupcji i priorytetyzacji celów ideologicznych zamiast rozwoju gospodarczego sprawiłyby, że odbudowa gospodarki zajęłaby lata.

Dokładnie jednak z tego względu Iran – a dokładniej irańskie władze (choć już nie społeczeństwo jako całość) – czuje, że mu się spieszy. I tym bardziej naciska na zniesienie blokady.