W ostatnich miesiącach dużo mówi się o kłopotach europejskiej motoryzacji. Volkswagen zamyka fabryki, a Porsche notuje ponad 90% spadek zysków. Poza Europą duże problemy ma Nissan, który jest na skraju upadku. Pierwsze poważne problemy wystąpiły właśnie u kolejnego japońskiego giganta motoryzacyjnego. Honda zanotowała właśnie pierwszą roczną stratę od 1957 roku. Główną przyczyną kłopotów japońskiego koncernu okazało się wycofanie z ambitnych planów dotyczących pojazdów elektrycznych.
Honda notuje pierwszą stratę od prawie 70 lat
Przez lata Honda była jedną z najstabilniejszych marek motoryzacyjnych na świecie. Jednak żadna passa nie trwa wiecznie. W czwartek japoński gigant poinformował, że pierwszy raz o blisko siedmiu dekad zanotował roczną stratę. Za rok obrotowy, który zakończył się 31 marca, firma odnotowała stratę netto w wysokości 2,7 miliarda dolarów. To pierwszy taki przypadek od 1957 roku.
Co doprowadziło do takiej sytuacji? Podobnie jak większość producentów aut, Honda przeszacowała możliwości ekspansji na rynku samochodów elektrycznych. Jeszcze niedawno firma zapowiedziała, że wpompuje miliardy dolarów na rozwój gamy samochodów elektrycznych. Gigant planował, że do 2040 roku w ofercie będzie miał wyłącznie elektryczne lub napędzane wodorem. Jednak rynek szybko zweryfikował te plany. Elektryki nie sprzedają się tak dobrze, że zakładali producenci samochodów.
Największym rynkiem dla Hondy jest USA. Tylko w 2025 roku sprzedaż EV w Stanach Zjednoczonych spadła o 4%. W marcu prezes Hondy, Toshihiro Mibe, ogłosił anulowanie trzech głównych modeli elektrycznych, pierwotnie przeznaczonych na rynek północnoamerykański.
Giełda reaguje spokojnie
Póki co, zaskakujący raport o wynikach finansowych japońskiego producenta samochodów nie zaniepokoił inwestorów. Na japońskie giełdzie papierów wartościowych w Tokio akcje spółki wyceniane są na 1320 jenów, a w ciągu ostatnich 24 godzin wzrosły nieco ponad 3%. Z kolei na New York Stock Exchange za jedną akcję firmy Honda trzeba zapłacić 24,37 USD, a w ciągu ostatniej doby zyskały na wartości około 1%.
Chociaż ostatni raport finansowy wywołał sporo zamieszania, to akcjonariusze nie panikują. Prawdopodobnie problemy pojawią się, jeśli kolejne sprawozdania ujawnią, że trend spadkowy się utrzymuje.
Giganci motoryzacyjni przeszacowali możliwości EV
Chociaż od początku konsumenci sygnalizowali, że nie są zainteresowani całkowitym przejściem na EV, to producenci samochodów ignorowali te znaki. Wielu z nich, jak np. Volvo, planowali całkowite przejście na samochody elektryczne i rezygnowali z produkcji aut spalinowych. Rynek szybko zweryfikował ambitne plany. Wyniki sprzedaży elektryków zawodzą. Szczególnie tam, gdzie rządy przestają dofinansowywać zakupy EV.
Powoli kolejni producenci ograniczają plany rozwoju EV i wracają do konstrukcji spalinowych. Wśród nich jest wspomniane Volvo. Szwedzka marka, przejęta przez Chińczyków, planowała do 2030 roku zakończyć produkcję aut z silnikami spalinowymi. Obecnie firma stawia na auta hybrydowe.
Swoje plany agresywnego przejścia na modele elektryczne zrewidowały też takie marki jak Ford, Bentley, Audi, czy Ford.
Więcej aktualnych wiadomości z gospodarki:
GUS: prawie 7% pracujących to cudzoziemcy. Polska może zrobić coś, co nie udało się na Zachodzie