Gospodarka strefy euro sprawiła niespodziankę. Co pokazały dane PMI usług?

Sektor usług w strefie euro nadal pozostaje w fazie spowolnienia, ale czerwcowe dane pokazują pierwsze oznaki stabilizacji. Indeks PMI dla usług wzrósł z 47,7 do 49,4 pkt, a cały wskaźnik Composite PMI wrócił do poziomu 50 pkt, który oddziela wzrost gospodarczy od spadku aktywności. Dla rynku jeszcze ważniejsza może być jednak inna informacja – presja kosztowa osłabła najszybciej od początku prowadzenia statystyk, pomijając okres pandemicznych lockdownów.

Kluczowe wnioski

  • PMI dla usług wzrósł do 49,4 pkt z 47,7 pkt w maju, pozostając jednak trzeci miesiąc poniżej granicy 50 pkt.
  • Composite PMI odbił do 50 pkt, co sugeruje, że gospodarka strefy euro przestała się kurczyć po dwóch miesiącach spadku aktywności.
  • Koszty ponoszone przez firmy usługowe spadły najszybciej od 1998 roku, jeśli wyłączyć wyjątkowy okres pandemii COVID-19.
  • Dane PMI na poziomie regionalnym wypadły też zdecydowanie lepiej dla Niemiec,gdzie wskaźnik wzrósł do 48,6 wobec 48,1 w Maju i okazał się prawie 2 punkty wyższy, niż wstępny 46,8

To nie jest jeszcze odbicie – najgorszy moment już za nami?

Sam odczyt PMI nadal nie daje powodów do euforii. Poziom 49,4 pkt oznacza, że aktywność w sektorze usług wciąż się kurczy. Różnica polega na tym, że tempo tego spadku wyraźnie wyhamowało.

To ważna zmiana. Przez ostatnie dwa miesiące zarówno przemysł, jak i usługi ciągnęły europejską gospodarkę w dół. W czerwcu obraz zaczął wyglądać inaczej. Produkcja przemysłowa utrzymała poprawę widoczną od kilku miesięcy, a sektor usług przestał gwałtownie tracić impet.

Powrót Composite PMI do poziomu 50 pkt sugeruje, że gospodarka strefy euro weszła raczej w fazę stabilizacji niż dalszego pogłębiania spowolnienia. To subtelna różnica, ale z punktu widzenia rynku ma duże znaczenie. Inwestorzy zwykle reagują nie na sam poziom aktywności, lecz na zmianę kierunku.

Ostatnio pozytywnie o Europie wypowiedział się m.in. zespół analiz Morgan Stanley. Pisaliśmy o tym w artykule Morgan Stanley zmienia strategię na drugie półrocze. Wskazał nowe kierunki inwestorom

Najważniejszą wiadomością nie jest PMI. Jest nią inflacja kosztów

W cieniu głównego odczytu znalazła się informacja, która może mieć znacznie większe znaczenie dla Europejskiego Banku Centralnego. Firmy usługowe po raz pierwszy od października odnotowały wyraźne wyhamowanie wzrostu kosztów działalności. Według S&P Global tempo spadku presji kosztowej było najsilniejsze od rozpoczęcia badania w 1998 roku, jeśli pominąć wyjątkowy okres lockdownów w 2020 roku.

Nie jest to przypadek. W ostatnich tygodniach ceny ropy wyraźnie spadły po uspokojeniu napięć wokół Cieśniny Ormuz i poprawie sytuacji geopolitycznej na Bliskim Wschodzie.

Mniej kosztowna energia oznacza niższe rachunki za transport, logistykę i funkcjonowanie przedsiębiorstw. W sektorze usług, gdzie marże często są relatywnie niskie, taka zmiana potrafi szybko poprawić rentowność działalności. To właśnie spadek kosztów może okazać się ważniejszy dla przyszłych decyzji EBC niż sam czerwcowy odczyt PMI.

Europejski Bank Centralny dostaje więcej komfortu

Jeszcze kilka tygodni temu inwestorzy obawiali się, że skok cen energii po konflikcie na Bliskim Wschodzie ponownie podbije inflację i zmusi Europejski Bank Centralny do utrzymania bardziej restrykcyjnej polityki. Czerwcowe dane sugerują, że ten scenariusz zaczyna tracić na znaczeniu.

Inflacja w strefie euro wyniosła w czerwcu 2,8%, czyli mniej od oczekiwań rynku, choć nadal pozostaje powyżej celu EBC wynoszącego 2%. To nie oznacza, że temat inflacji został zamknięty. Oznacza jednak, że bank centralny otrzymał więcej czasu na ocenę sytuacji bez konieczności szybkiego reagowania kolejnymi podwyżkami stóp procentowych.

Rynek bardzo często skupia się na samych danych o inflacji. Tymczasem dla banków centralnych równie istotne jest to, co dzieje się z kosztami przedsiębiorstw. To właśnie one z opóźnieniem przekładają się na ceny płacone przez konsumentów.

Popyt nadal pozostaje najsłabszym elementem gospodarki

Nie wszystkie dane wyglądają równie dobrze. Nowe zamówienia w sektorze usług ponownie spadły, podobnie jak zamówienia zagraniczne. To pokazuje, że europejski konsument nadal zachowuje ostrożność, a przedsiębiorstwa nie widzą jeszcze wyraźnego odbicia popytu. Co ciekawe, firmy nie reagują na to masowymi zwolnieniami.

Zatrudnienie w usługach wzrosło najszybciej od stycznia, odwracając niewielki spadek odnotowany miesiąc wcześniej. Poprawiły się również nastroje przedsiębiorców, osiągając najwyższy poziom od lutego.

To dość charakterystyczna sytuacja dla późnej fazy spowolnienia. Firmy widzą słabszy popyt, ale jednocześnie nie chcą tracić pracowników, których później mogłyby mieć problem ponownie znaleźć.

Czy Europa wychodzi ze spowolnienia?

Na razie byłoby to zbyt daleko idące stwierdzenie. Usługi nadal się kurczą, a popyt pozostaje słaby. Jednocześnie coraz więcej wskaźników sugeruje, że gospodarka przestała się pogarszać w takim tempie jak jeszcze wiosną.

Najciekawszy sygnał płynący z czerwcowych danych nie dotyczy samego wzrostu PMI, lecz tego, że spowolnienie zaczyna wygasać przy jednoczesnym wyraźnym osłabieniu presji inflacyjnej. To kombinacja, której Europejski Bank Centralny od wielu miesięcy chciał zobaczyć.

Jeżeli ceny energii pozostaną niskie, a kolejne raporty potwierdzą stopniową poprawę aktywności gospodarczej, Europa może wejść w drugą połowę roku z gospodarką, która wprawdzie nie rośnie dynamicznie, ale przestaje być hamulcem dla rynków finansowych. To właśnie ten scenariusz inwestorzy będą teraz próbowali zweryfikować w kolejnych publikacjach PMI, danych o inflacji oraz decyzjach Europejskiego Banku Centralnego.