Cyfrowe euro w natarciu: Europa uwolni się od Visy i Mastercard?

Europa zrobiła właśnie najważniejszy krok w kierunku uruchomienia cyfrowego euro – Komisja Gospodarcza i Monetarna Parlamentu Europejskiego (ECON) przyjęła stanowisko wobec projektu. Otworzyła drogę do negocjacji z państwami członkowskimi i Komisją Europejską. Dla większości Europejczyków brzmi to jak kolejny techniczny etap unijnej legislacji. Tu jednak stawką jest coś znacznie większego – kontrola nad europejskim systemem płatności, który dziś w dużej mierze opiera się na amerykańskich firmach. Europejski Bank Centralny nie ukrywa, że cyfrowe euro ma ograniczyć zależność od takich gigantów jak Visa i Mastercard oraz zwiększyć finansową suwerenność Unii Europejskiej. Po sześciu latach prac projekt przestał być wyłącznie koncepcją bankierów centralnych i wszedł na polityczną prostą. Co dziś o nim wiemy?

Najważniejsze fakty

  • Komisja ECON poparła projekt cyfrowego euro stosunkiem głosów 43 do 14, przy jednym głosie wstrzymującym się.
  • Jeżeli negocjacje zakończą się zgodnie z planem, pilotaż rozpocznie się w 2027 roku. Pełne wdrożenie przewidywane jest na 2029 rok.
  • Cyfrowe euro ma być bezpłatne dla użytkowników, nie będzie oprocentowane i będzie dystrybuowane przez banki oraz fintechy, a nie bezpośrednio przez ECB.

Dlaczego Unia Europejska przyspiesza właśnie teraz?

Unia Europejska przyspiesza prace nad cyfrowym euro przede wszystkim z powodów geopolitycznych. Przez lata dominacja Visy i Mastercarda była traktowana jako naturalny element globalnego rynku płatności. Dziś w Brukseli coraz częściej mówi się o ryzyku nadmiernej zależności od infrastruktury kontrolowanej poza Europą. Powrót napięć handlowych między USA i UE oraz rosnąca rywalizacja technologiczna sprawiają, że własny system płatniczy jest postrzegany jako element bezpieczeństwa gospodarczego… A nie wyłącznie innowacja finansowa. W praktyce oznacza to próbę zbudowania europejskiej alternatywy dla zagranicznych sieci płatniczych.

Cyfrowe euro będzie elektroniczną formą pieniądza emitowaną i gwarantowaną przez Europejski Bank Centralny. Nie będzie kryptowalutą ani stablecoinem, ponieważ jego wartość zawsze będzie odpowiadała jednemu euro. Płatności będzie można wykonywać zarówno w sklepach stacjonarnych, jak i w internecie, a projekt zakłada również możliwość realizowania części transakcji offline. Dostęp do cyfrowego euro mają zapewniać banki i licencjonowane firmy płatnicze. Dzięki temu użytkownik nie będzie musiał otwierać rachunku bezpośrednio w ECB.

Unia Europejska chce dogonić zachód i Chiny. Czy się uda? Pisaliśmy o tym w artykule UE szykuje największą zmianę gospodarczą od dekad: plan Draghi’ego. Dogoni USA i Chiny?

Dlaczego banki nie są zachwycone i czy konsumenci mogą się bać?

Banki obawiają się przede wszystkim odpływu depozytów. Gdyby miliony klientów zaczęły przenosić część środków do cyfrowego euro gwarantowanego przez bank centralny, instytucje komercyjne mogłyby utracić część finansowania swojej działalności kredytowej. Z tego powodu projekt przewiduje limity przechowywanych środków oraz brak oprocentowania cyfrowego euro. Według analiz ECB limit w wysokości około 3 tys. euro na osobę mógłby oznaczać odpływ nawet 699 mld euro. To około 8,2% depozytów bieżących w bankach strefy euro. To właśnie dlatego kompromis z sektorem bankowym był jednym z najtrudniejszych elementów całego projektu.

Na obecnym etapie nie. Projekt zakłada, że korzystanie z cyfrowego euro będzie bezpłatne, gotówka pozostanie pełnoprawnym środkiem płatniczym, a użytkownicy mają otrzymać wysoki poziom ochrony prywatności. Europejski Bank Centralny podkreśla również, że cyfrowe euro nie zastąpi rachunków bankowych ani kart płatniczych. Ma być kolejną opcją płatności, a nie obowiązkowym rozwiązaniem. W założeniu ma działać podobnie intuicyjnie jak dzisiejsze aplikacje mobilne. Z tą różnicą, że środki będą gwarantowane bezpośrednio przez bank centralny.

Teraz rozpoczną się negocjacje między Parlamentem Europejskim, Radą UE i Komisją Europejską dotyczące ostatecznego kształtu przepisów. Celem jest zakończenie procesu legislacyjnego jeszcze w tym roku. Następnie ECB planuje uruchomienie 12-miesięcznego programu pilotażowego w 2027 roku, a jeśli testy zakończą się powodzeniem, pierwsi mieszkańcy strefy euro mogliby korzystać z cyfrowego euro około 2029 roku.

To oznacza, że Europa weszła właśnie w decydującą fazę największej reformy systemu płatności od momentu wprowadzenia wspólnej waluty. Pozycja USA jest jednak wciąż silna, a gospodarka „globalnego hegemona” nie zwalnia tempa. Pisaliśmy o tym w artykule Z ostatniej chwili: Inflacja w USA rośnie, PKB w górę, a konsument wydaje. Co na to Wall Street?