Trump ogłasza „Project Freedom”, cena ropy nurkuje poniżej 100 dol., Teheran znów grozi

Tuż przed północną w niedzielę, 3 maja, Donald Trump ogłosił uruchomienie od poniedziałku operacji o nazwie „Project Freedom”, której celem jest wyprowadzenie pod eskortą statków handlowych uwięzionych w Zatoce Perskiej od początku wojny z Iranem. Na inicjatywę błyskawicznie zareagował rynek, a zwłaszcza cena ropy naftowej. Równocześnie Biały Dom (i niezależnie od niego irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej) poinformował, że USA odrzuciły irańskie warunki pokojowe, przekazane za pośrednictwem Pakistanu.

Inicjatywa „Project Freedom”, określana przez Biały Dom jako gest humanitarny, ma objąć setki jednostek i około 20 tysięcy marynarzy, głównie z krajów niezaangażowanych w konflikt. Amerykańskie siły zbrojne, co w tym przypadku oznacza przede wszystkim flotę oraz lotnictwo morskie, będą eskortować te statki w rejsie przez Cieśninę Ormuz, a w razie próby zakłócenia operacji przez Iran – mają użyć siły. Trump zaznaczył, że wiele państw zwróciło się do Waszyngtonu z prośbą o pomoc, a niektóre statki zaczynają już odczuwać brak żywności i podstawowych zapasów.

Zarazem operacja ta (jeszcze) nie ma na celu przywrócenia pełnej swobody żeglugi, a jedynie umożliwienie bezpiecznego opuszczenia cieśniny uwięzionym jednostkom. Departament Obrony USA potwierdził, że docelowym zamierzeniem jest przywrócenie swobody żeglugi dla handlu morskiego w Cieśninie Ormuz, jednak na razie skupiono się na ewakuacji statków zablokowanych tam od niemal dwóch miesięcy. Ruch w samej Cieśninie praktycznie zamarł, z jedynie rzadkimi przypadkami skorzystania z tej poprzednio najbardziej ruchliwej trasy morskiej na świecie.

Pat strategiczny jako gospodarcza broń

Reakcja Teheranu była przewidywalna. Jeszcze w niedzielę Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (Sepah-e Pasdaran, vel IRGC) – którego dowództwo ma, wedle licznych ocen, sprawować w tym momencie faktyczną władzę w całym Iranie – ostrzegł, że Stany Zjednoczone muszą wybrać między „niemożliwą wojną” a „złym układem” z Iranem. IRGC podkreślił, że Waszyngton ma „ograniczone opcje” i że jakakolwiek ingerencja USA w Cieśninę Ormuz zostanie uznana za naruszenie rozejmu. Donald Trump już wcześniej sygnalizował, że nie zamierza znosić restrykcji przed zgodą Teheranu na własne warunki.

Cieśnina Ormuz pozostaje podwójnie zamknięta – swoją blokadę utrzymują i Iran, i Stany Zjednoczone. Teheran oficjalnie nie pozwala na tranzyt statkom z krajów nieprzyjaznych (nieoficjalne zaś – autoryzując ruch jedynie wybranych jednostek), żądając także opłat za przepłynięcie tego akwenu. Z kolei amerykańska flota blokuje irańskie porty oraz wszelkie statki, które związane są z tym państwem – co obejmuje nie tylko jednostki tzw. floty cieni, ale także, na mocy mechanizmu sankcji wtórnych, wszelkie statki, które zapłacą Irańczykom opłaty tranzytowe, których ten się domaga.

Cena ropy podcięta przez nadzieje inwestorów

Ogłoszenie „Project Freedom” wywołało natychmiastową reakcję rynków. Już w niedzielę wieczorem, po zapowiedzi Trumpa, ceny ropy naftowej gwałtownie spadły. Wedle doniesień prasowych, kontrakty terminowe na ropę Brent zanotowały spadek o ponad 4%, a cena baryłki opadła poniżej 95 dolarów, co jest najniższym poziomem od początku kwietnia. Analitycy podkreślają, że rynek zareagował na perspektywę choćby częściowego przywrócenia przepływu surowca przez Cieśninę Ormuz, przez którą przed wojną przechodziło około 20% globalnego handlu ropą i gazem.

Blokada cieśniny, trwająca od wybuchu konfliktu, spowodowała, że cena ropy wzrosła o ponad 40% w ciągu zaledwie kilku tygodni, a koszty ubezpieczenia statków pływających przez ten region skoczyły z 0,125% do nawet 0,4% wartości ładunku – co dla bardzo dużych tankowców oznaczało dodatkowe 250 tys. dolarów za jeden rejs. Teraz, mimo że operacja „Project Freedom” nie gwarantuje pełnego wznowienia żeglugi, sam fakt podjęcia działań przez USA i perspektywa stopniowego odblokowywania cieśniny wystarczyły, by inwestorzy zrewidowali swoje oceny ryzyka.