Od niedzieli po platformie X krąży informacja, jakoby Rafał Zaorski, najbardziej rozpoznawalny polski spekulant giełdowy, miał zostać pobity na terenie Fabryki Norblina w Warszawie. Na tę chwilę nie potwierdził jej ani sam zainteresowany, ani policja, ani zarządca kompleksu. Wszystko, czym dysponujemy, to anonimowe wpisy w mediach społecznościowych.
Z tego tekstu dowiesz się:
- skąd wzięły się doniesienia o rzekomym pobiciu Rafała Zaorskiego,
- co łączy tradera z Fabryką Norblina,
- dlaczego wokół spekulanta od miesięcy panuje nerwowa atmosfera.
Anonimowy wpis i lawina domysłów
Punktem wyjścia całego zamieszania jest krótki wpis opublikowany w relacji jednego z użytkowników mediów społecznościowych. Autor pyta w nim, czy ktoś ma nagranie z Norblina, bo „jacyś młodzi panowie poszarpali trochę naszego Rafałka”. Zrzut ekranu z tą treścią podchwyciło konto Wyjaśniamy Zaorskiego, śledzące poczynania tradera, które zwróciło się do obserwujących z pytaniem, czy ktokolwiek wie coś więcej. Stamtąd sprawa rozlała się szerzej, a pod wpisami zaroiło się od komentarzy i domysłów.
I na tym w zasadzie kończą się fakty. Do zdarzenia miało dojść w miniony weekend, ale nie wiadomo, czy w ogóle do niego doszło. Nie ma nagrania, nie ma świadków wypowiadających się pod nazwiskiem, nie ma zgłoszenia, o którym poinformowałaby stołeczna policja. Milczy też profil samego Zaorskiego na platformie X, na którym trader zwykle komentuje na bieżąco nawet drobne wydarzenia ze swojego życia. Do czasu jakiegokolwiek potwierdzenia całą historię należy więc traktować jako niezweryfikowaną plotkę.
Stary adres, nowe kłopoty
Sama lokalizacja nie jest jednak przypadkowa i to ona uwiarygadnia plotkę w oczach części internautów. Fabryka Norblina, zrewitalizowany kompleks na warszawskiej Woli, od lat pojawia się w biografii Zaorskiego. To tam, po przenosinach z apartamentu w wieżowcu Złota 44, odbywały się spotkania Art of Speculation, organizowane dla społeczności skupionej wokół tradera i jego kryptowalutowego projektu BigShortBets.
Trudno też nie zauważyć, że doniesienia trafiają na podatny grunt. Wokół spekulanta od miesięcy jest gorąco. Wiosną sąd prawomocnie skazał go za wykorzystanie informacji poufnej przy transakcjach na akcjach Merlin Group, a część inwestorów, którzy kupili powiązany z nim token BSB, otwarcie oskarża go w mediach o straty i zerwanie kontaktu. Do tego dochodzi charakterystyczny, zaczepny styl, którym Zaorski przez lata przysporzył sobie tylu samo sympatyków, co wrogów. Jeszcze w ubiegłym tygodniu trader informował na swoim koncie w serwisie X obserwatorów o otwarciu krótkiej pozycji na akcjach z celem wyznaczonym aż na wrzesień, więc jego aktywność publiczna nie osłabła.
Nic z powyższego nie przesądza jednak, że w Norblinie cokolwiek się wydarzyło. A nawet gdyby doniesienia się potwierdziły, komentarz może być tylko jeden: od rozliczania czyichkolwiek win są sądy, nie ulica. Będziemy śledzić sprawę i zaktualizujemy tekst, gdy pojawi się stanowisko policji, zarządcy obiektu lub samego zainteresowanego.
Redakcja BitHub.pl poleca również: