Dell miał być nudnym gigantem od komputerów. Jego akcje wystrzeliły o 40%. Co się stało?

Dell przez lata kojarzył się raczej z firmowym laptopem wziętym w leasing, działem IT i komputerem, który ktoś zamawiał z tabelki w korporacji. Solidnie, praktycznie, bez wielkiej ekscytacji. Tyle że w świecie sztucznej inteligencji nawet takie potencjalnie nudne spółki potrafią nagle znaleźć się w samym środku gorączki złota. Akcje Dell Technologies wystrzeliły w handlu posesyjnym o prawie 40% po tym, jak firma pokazała prognozy znacznie lepsze od oczekiwań analityków. Powód? Jeśli w świecie technologii coś dziś rośnie jak na drożdżach, to musi być powiązane z AI. Serwery do obsługi sztucznej inteligencji. Czyli ta część rewolucji, o której mówi się mniej niż o modelach językowych, ale bez której cały ten biznes po prostu nie miałby na czym działać.

AI to nie tylko Nvidia i OpenAI

Dell zakłada teraz, że osiągnie około 167 miliardów dolarów przychodów. Wcześniejsza prognoza mówiła o mniej więcej 140 miliardach. Różnica jest więc ogromna. Z tej kwoty aż 60 miliardów ma pochodzić właśnie ze sprzedaży serwerów AI.

Najłatwiej opowiadać boom na sztuczną inteligencję przez pryzmat Nvidii, OpenAI czy ChatGPT. Ale rynek coraz mocniej widzi też tych, którzy dostarczają fizyczną infrastrukturę: serwery, centra danych, pamięci, chłodzenie i sprzęt potrzebny do obsługi gigantycznych obciążeń. Dell właśnie w tej warstwie znalazł swoje miejsce w układance. Spółka podała, że w kwartale zakończonym 1 maja zebrała 24,4 miliardy dolarów zamówień związanych z AI i wygenerowała 16,1 miliarda ze sprzedaży serwerów AI. Z kolei backlog, czyli portfel zamówień oczekujących na realizację, urósł do 51,3 miliarda dolarów.

Wśród klientów są m.in. podmioty takie jak CoreWeave, ale też duże przedsiębiorstwa i dostawcy usług AI.

Dell sprzedaje łopaty podczas gorączki złota

W wynikach widać także, że boom nie kończy się wyłącznie na najbardziej wyspecjalizowanych maszynach. Przychody Della w pierwszym kwartale wzrosły o 88%. Dobrze wyglądał też segment tradycyjnych serwerów oraz to, z czym firma kojarzy się najbardziej, czyli biznes komputerów osobistych, gdzie przychody wzrosły o 17 proc.

Jest tu jeszcze jeden ważny sygnał. Amerykańska armia przyznała Dellowi kontrakt o wartości 9,7 mld dolarów związany z obsługą licencji Microsoftu, o czym pisaliśmy. To pokazuje, że spółka nie jedzie wyłącznie na haśle „AI”, ale ma też inne źródła.

Oczywiście rynek potrafi przesadzać. Akcje spółki rosły już w tym roku o ponad 150 proc., więc po takim rajdzie oczekiwania stają się bardzo wysokie. Na razie jednak Dell pokazał coś oczywistego, ale jednak niedocenianego. W rewolucji AI zarabiają nie tylko ci, którzy tworzą najbardziej efektowne modele.

Czytaj więcej w dziale giełdy na Bithub:

Inwestorzy oszaleli na punkcie akcji tych firm. Wzrosły o setki procent – jaki to sektor?

Czerwony sygnał dla Wall Street: zderzenie dwóch prędkości. Indeksy w amoku?

Czy Trump manipuluje rynkami? Oto najbardziej podejrzane momenty