Czerwony sygnał dla Wall Street: zderzenie dwóch prędkości. Indeksy w amoku?

Wall Street przypomina rynek dwóch prędkości – zjednej strony Nasdaq i największe spółki technologiczne ustanawiają historyczne rekordy napędzane euforią wokół AI, z drugiej Dow Jones Industrial Average zaczyna słabnąć mimo relatywnie stabilnych danych makroekonomicznych. Tego typu dywergencje historycznie bardzo często pojawiały się w późnych fazach hossy, kiedy kapitał koncentrował się już wyłącznie wokół wąskiej grupy liderów rynku. Dzisiejszy obraz rynku nie wygląda jeszcze jak klasyczny początek bessy, ale liczba sygnałów ostrzegawczych rośnie szybciej, niż wielu inwestorów chciałoby przyznać.

Najważniejsze fakty

  • Nasdaq i S&P 500 ustanawiają nowe rekordy, podczas gdy Dow Jones Industrial Average pozostaje wyraźnie słabszy i traci momentum.
  • Wzrosty rynku są bardzo wąskie – technologia i AI odpowiadają za większość ruchu indeksów, podczas gdy breadth rynku pozostaje słaby.
  • Rentowności obligacji, inflacja i ryzyka geopolityczne rosną równolegle z wycenami spółek, które w wielu przypadkach osiągają historycznie napięte poziomy.
Źródło: Bithub, McClellan Report

Dow Jones kontra Nasdaq. Rynek wysyła nietypowy sygnał

Najbardziej interesująca dywergencja pojawia się dziś między Dow Jones Industrial Average a Nasdaqiem. Nasdaq pozostaje w silnym trendzie wzrostowym napędzanym przez AI, półprzewodniki i największe megacapy technologiczne. Tymczasem Dow Jones, czyli indeks znacznie bardziej związany z realną gospodarką, przemysłem i amerykańskim konsumentem, zachowuje się zdecydowanie słabiej.

To historycznie ważny sygnał. W końcowych etapach wielu wcześniejszych hoss kapitał coraz bardziej zawężał się do grupy „bezpiecznych zwycięzców”, podczas gdy szeroki rynek stopniowo tracił siłę. Dzisiejszy układ zaczyna wyglądać podobnie … Inwestorzy kupują przede wszystkim historię AI i technologicznego wzrostu, ignorując słabość innych części rynku.

Co ważne, słabość breadth rynku potwierdzają również bieżące dane ze spółek wchodzących w skład S&P 500. W trakcie jednej z ostatnich sesji indeks rósł o około 0,5%, ale liczba spółek rosnących i spadających była niemal idealnie podzielona. To oznacza, że indeksy ciągnięte są w górę głównie przez relatywnie niewielką grupę największych firm technologicznych.

Czy rynki siedzą na beczce prochu? To za dużo powiedziane, ale pewne jest, że fundusze ETF dokładają się do hossy. Opisaliśmy to w artykule Fundusze ETF pompują bańkę na rynkach. Giełdę czeka powtórka z lat 20. XX wieku?

Mania AI coraz bardziej przypomina późną fazę rynku

Skala wzrostów w sektorze półprzewodników zaczyna przyjmować parametry charakterystyczne dla faz spekulacyjnych. Jeszcze rok temu SanDisk kosztował około 36 dolarów. Dziś kurs zbliża się do 1700 dolarów. I nie jest to odosobniony przypadek. Rynek coraz mniej analizuje realne ryzyka biznesowe, a coraz bardziej wycenia scenariusz permanentnego przyspieszenia wzrostu.

To bardzo ważna różnica. Dzisiejsze wyceny nie wynikają wyłącznie z poprawy wyników finansowych, ale z założenia, że tempo wzrostu zysków będzie nadal dynamicznie przyspieszać przez kolejne lata. W praktyce oznacza to ogromną asymetrię ryzyka. Im bardziej rynek zakłada perfekcyjny scenariusz dla AI i półprzewodników, tym bardziej nawet niewielkie rozczarowanie może wywołać gwałtowne korekty wycen. Szczególnie że equity risk premium pozostaje blisko 20-letnich minimów mimo wysokich rentowności obligacji, uporczywej inflacji i napięć geopolitycznych wokół Iranu oraz Cieśniny Ormuz.

Geopolityka pomaga rynkowi, ale nie usuwa problemów

Ostatnie wzrosty na Wall Street zostały dodatkowo wsparte informacjami o możliwym wydłużeniu zawieszenia broni między USA a Iranem. Rynek bardzo szybko zareagował spadkiem cen ropy i powrotem apetytu na ryzyko. Nasdaq i S&P 500 ustanowiły nowe historyczne rekordy, choć Dow Jones praktycznie nie uczestniczył już w tej euforii. To ważny szczegół. Rynek reaguje dziś niezwykle agresywnie na każdą pozytywną informację dotyczącą geopolityki i inflacji.

Nawet lekko niższy odczyt miesięcznej inflacji PCE został odebrany jako sygnał potencjalnej poprawy otoczenia monetarnego mimo tego, że inflacja roczna nadal pozostaje wyraźnie powyżej celu Fed. Jednocześnie ropa Brent nadal utrzymuje się w okolicach 95 dolarów za baryłkę, a sytuacja wokół Cieśniny Ormuz pozostaje bardzo niepewna. Rynek wydaje się zakładać niemal idealny scenariusz geopolityczny. Szybkie wygaszenie konfliktu, stabilizację podaży ropy i miękkie lądowanie gospodarki USA. Problem polega na tym, że przy obecnych wycenach margines błędu praktycznie nie istnieje.

Inwestorzy detaliczni nadal nie wierzą w hossę

Paradoksalnie jednym z najmocniejszych argumentów byków pozostaje sentyment inwestorów indywidualnych. Dane AAII pokazują, że odsetek inwestorów nastawionych pesymistycznie wobec rynku utrzymuje się powyżej historycznej średniej już szesnasty tydzień z rzędu.

To dość nietypowe jak na rynek znajdujący się na historycznych szczytach. W klasycznych końcowych fazach bańki dominowała zwykle euforia detalistów i przekonanie, że rynek może rosnąć bez końca. Dziś sytuacja wygląda bardziej skomplikowanie. Inwestorzy indywidualni pozostają ostrożni, podczas gdy instytucjonalny kapitał coraz mocniej koncentruje się wokół AI i największych spółek technologicznych.

To właśnie dlatego obecna sytuacja jest tak trudna do interpretacji. Fundamenty części liderów rynku nadal wyglądają bardzo dobrze, gospodarka USA pozostaje relatywnie odporna, a sentyment detalistów nie przypomina klasycznej manii. Jednocześnie struktura rynku staje się coraz bardziej krucha, koncentracja kapitału osiąga ekstremalne poziomy, a historia pokazuje, że takie dywergencje bardzo rzadko kończą się spokojnie. Historia nie musi powtórzyć się dokładnie?