Weteran z Wall Street: „Dam wam radę na trudne czasy”. Spitznagel zarobił fortunę na krachach. Co sugeruje?

Martk Spitznagel na codzień zarządza funduszem Universa Investments udzielił wywiadu, w którym odniósł się do takich zagadnień jak ryzyko, maksymalizowanie stóp zwrotu z inwestycji i szerzej – szczęście w prywatnym życiu. Universa znana jest z nietypowej strategii, która sama w sobie mówi, że jej autor myśli nieszablonowo: wehikuł skonstruowany jest tak, by regularnie, niewiele tracić podczas powszedniego dnia na Wall Street, gdy zmienność akcji jest niska oraz zarabiać fortunę, gdy na inwestorów pada blady strach. To dlatego wehikuł Spitznagela bywa nazywany 'funduszem Black Swan’.

Nazwa oodnosi się do zjawiska „czarnego łabędzia”, Nassima Nicholasa Taleba, znanego autora książek i weterana rynkowego, który prywatnie jest przyjacielem Spitznagela, a niegdyś wspóltworzył z nim fundusz Empirica. W ostatnich latach Universa odniosła spektakularny sukces, zarabiając ogromne pieniądze m.in. na panice Covidowej (ponad 4000% stopa zwrotu) czy „wojnach handlowych” Trumpa z kwietnia 2025 roku. Universa zarządza ponad 20 mld USD a skala działalności funduszu wykładniczo rośnie od 2020 roku. Instytucje wykorzystują udziały w nim, by podejmować większe ryzyko, będąc spokojnymi o zabezpieczenie portfela na wypadek zdarzeń rzadkich. Zatem co powiedział Spitznagel?

Źródło: Universa

Życie i ryzyko według Spitznagela

Według Spitznagela, którego rady jako rynkowego praktyka i weterana rynkowego można uznać za wyjątkowe i cenne, największym problemem inwestorów jest od dawna fakt, że biorą na siebie zbyt niskie ryzyko i zwyczajnie się go boją. Spitznagel uważa, że ryzyko należy podejmować, ale nigdy nie można igrać z nim do tego stopnia, by pozwolić jednej pozycji lub inwestycji zrujnować cały portfel. Nie jest tajemnicą, że „trzymanie gotówki” w długim terminie okazuje się ryzykowne samo w sobie, ponieważ siła nabywcza pieniądza spada z czasem.

Główny strateg i współzałożyciel Universa nie siedzi codziennie przed wykresami i bardzo rzadko przebywa w wieżowcach. Za najbardziej udaną inwestycję uważa Idyll Farm – farmę na której z rodziną codziennie żyje, produkując naturalne sery i karmiąc kozy. Jak sam twierdzi, to daje mu uziemienie i pokazuje namacalne skutki jego działania w codziennym życiu. Spitznagel twierdzi też, że obserwowanie tego jak coś „namacalnie” rośnie w fizycznym świecie daje człowiekowi jasność umysłu i uczy myśleć długoterminowo. Radą Spitznagela na trudne czasy byłoby raczej: ryzykujcie mądrze, zamiast nie ryzykujcie i zamknijcie się w domach – mimo trudnych czasów.

Mark stwierdził, że choć fundusz korzysta z możliwości, jakie daje AI i zatrudnia najlepszych matematyków – nadal nie widzi, by sztuczna inteligencja mogła zastąpić ludzki osąd i intuicję. Spitznagel uważa, że umiejętność jasnego wyrażania poglądów i pisania staną się paradoksalnie towarami deficytowymi, a w dłuższym terminie niezastępowalnymi przez modele językowe. Po prostu – pewnych decyzji nie da się sprowadzić do samego modelu. Zwykle jego komentarze dotyczące sytuacji rynkowej są bardzo zdawkowe. W tym roku Spitznagel twiredził, żę S&P 500 dotrze do 8000 punktów, zanim giełda się załamie. Jak do tej pory indeks wzrósł do 7800 punktów, po czym cofnął się. Tak więc kto wie, może Spitznagel miał rację?