Przez długi czas narracja była prosta. Wszyscy mówili, że gdy w Bitcoin wejdzie kapitał z Wall Street, rynek dostanie nowe paliwo. Fundusze ETF miały otworzyć drzwi dla wielkiego kapitału, instytucje miały kupować, a zwykły inwestor miał tylko patrzeć, jak cena idzie w górę. Tyle że ta historia zaczyna się rozjeżdżać z rzeczywistością. Citigroup właśnie obniżył 12-miesięczne prognozy dla dwóch największych kryptowalut. Cel dla Bitcoina spadł ze 112 tys. do 82 tys. dolarów, a dla ETH z 3175 do 2240 dolarów. Bank tłumaczy zmianę marnym apetytem inwestorów, odpływami z ETF-ów i brakiem postępu w amerykańskich przepisach.
ETF-y miały być autostradą dla kapitału
Najważniejsze w raporcie Citi nie są same poziomy cenowe. Prognozy banków zmieniają się regularnie i często bardziej opisują nastrój rynku niż przyszłość. Ważniejsze jest coś innego: Citi zmienił założenie dotyczące napływów do ETF-ów. Wcześniej bank zakładał, że w kolejnym roku fundusze przyciągną netto 10 mld dolarów. Teraz przyjmuje… zero. To ogromna różnica, bo cała instytucjonalna narracja Bitcoina opierała się właśnie na przekonaniu, że ETF-y będą stałym kanałem świeżego popytu.
Według Reutersa Citi wskazuje, że bitcoinowe ETF-y zanotowały w tym roku już 3,3 miliarda dolarów odpływów. Bitcoin był ostatnio notowany w okolicach 58,9 tysięcy dolarów, czyli najniżej od września 2024 roku, a Ethereum spadło do około 1586 dolarów, najniżej od kwietnia 2025 roku.
Bitcoin dojrzewa, ale traci mit
To nie znaczy, że Bitcoin się kończy. Bardziej wygląda to na zderzenie z dorosłym rynkiem. Gdy krypto było dzikim kasynem, wystarczała opowieść o rewolucji, halvingu i ucieczce od systemu. Gdy wchodzą ETF-y, fundusze i banki, zaczynają działać te same rzeczy, które ruszają innymi aktywami: przepływy, stopy procentowe, regulacje i apetyt na ryzyko.
Problem dla Bitcoina polega na tym, że kapitał znalazł dziś inną zabawkę. Citi zwraca uwagę, że zainteresowanie inwestorów przesunęło się w stronę aktywów powiązanych z AI. Krypto miało być najgorętszą narracją dekady, ale Wall Street najwyraźniej coraz częściej wybiera chipy, data center i spółki od sztucznej inteligencji.
I to jest najgorsza wiadomość dla rynku krypto. Nie taka, że Citi obciął prognozę. Najgorsze jest to, że instytucjonalne paliwo, które miało nieść Bitcoina wyżej, przestało wyglądać jak pewnik. Po prostu szerokim strumieniem popłynęło do innego baku.
Czytaj więcej w dziale kryptowaluty na Bithub:
Hakerzy ukradli kryptowaluty za 76 mln dolarów w czerwcu. Tłumaczymy jak
Ile zarobił Trump na krypto w 2025 roku? Znamy konkretną liczbę